
Słuchajcie, no to mamy zawieszenie broni między Izraelem a Libanem. Niby fajnie, mniej strzelania, mniej ofiar. Ale kurde, jak się w to wczytać, to wychodzi niezły cyrk. Donald Trump, ten od "America First", ogłosił, że dogadał 10dniowy roz
Słuchajcie, no to mamy zawieszenie broni między Izraelem a Libanem. Niby fajnie, mniej strzelania, mniej ofiar. Ale kurde, jak się w to wczytać, to wychodzi niezły cyrk.
Donald Trump, ten od "America First", ogłosił, że dogadał 10-dniowy rozejm. Serio? Trump? W Libanie? No dobra, potem przedłużyli to o trzy tygodnie. Warunki? Izrael ma prawo się bronić (czyli strzelać, jak coś im się nie spodoba), a Liban ma pilnować, żeby Hezbollah nie atakował. No i super, tylko Hezbollah to nie jest libańska policja, powiedzmy sobie szczerze. To jest wspierana przez Iran bojówka.
Netanjahu zadowolony, prezydent Libanu też niby zadowolony. Hezbollah mówi, że się przyłączy, ale jak Izrael się wycofa. No i tu jest pies pogrzebany. Izrael się nie wycofuje. Okupują 10 km południowego Libanu. Mówią, że to "strefa bezpieczeństwa". No to jest absurd. 1,2 miliona przesiedleńców, a oni mówią o bezpieczeństwie. Minister obrony Izraela gada, że zajmą teren aż do rzeki Litani, czyli 30 km w głąb Libanu. To gdzie tu zawieszenie broni? Gdzie tu pokój? No, pytam się, gdzie?!
Na podst. materiałów źródłowych
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.