
Tylko w ciągu roku przybyło ponad 54 tys. emerytów ze świadczeniami na poziomie przynajmniej 10 tys. zł. Dziś takich osób jest blisko 200 tys., a jeszcze kilka lat temu stanowiły prawdziwy ewenement.
Ledwie w 2020 r. świadczenie na poziomie 10 tys. zł brutto miesięcznie było rzeczą skrajnie niespotykaną. Dość powiedzieć, że w całym kraju pobierało je raptem 991 osób. Tak, niecały tysiąc.
Jak sytuacja zmieniła się przez sześć lat? Diametralnie. Niech przemówią dane. W 2021 r. ZUS odnotował już 2,5 tys. osób z pięciocyfrowymi świadczeniami brutto. Rok później: 7,5 tys. Natomiast przed 2020 r. było to na tyle niespotykane, że Zakład nawet nie raportował takich danych.
Od tego czasu sporo się jednak zmieniło, a emerytalnych krezusów zaczęło przybywać w tempie wykładniczym. Z danych ZUS wynika, że było ich:
Najnowsza publikacja ZUS wskazuje, że po waloryzacji w 2026 r. liczba ta wzrosła już do 188,5 tys. osób w całym kraju. W zaledwie cztery lata — między 2022 a 2026 — takich emerytalnych krezusów przybyło 25-krotnie. Doskonale widać to na poniższym wykresie.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.