
Chiński rząd rozpoczął bezprecedensową, globalną kampanię wymierzoną w zamożnych obywateli posiadających zagraniczne aktywa. Kontrole skarbowe są prowadzone z mocą wsteczną – w skrajnych przypadkach urzędnicy analizują transakcje i zyski kapitałowe sięgające nawet 2000 roku, czyli ponad 25 lat wstecz. Działania te mają na celu nie tylko ściągnięcie należnych podatków, ale również znaczne zwiększenie kontroli nad odpływem kapitału z kraju.
Dlaczego Pekin szuka pieniędzy?
Decyzja o rozpoczęciu tej intensywnej kampanii ma podłoże czysto finansowe. Tradycyjne źródła dochodów państwa kurczą się w zastraszającym tempie. Dochody budżetowe Chin spadły w 2025 roku o 1,7% (do poziomu 21,6 bln juanów), a kryzys na rynku nieruchomości doprowadził do załamania wpływów ze sprzedaży gruntów – z rekordowych 8,7 bln juanów w 2021 roku do zaledwie 4,15 bln juanów.
Wzmożone kontrole przynoszą jednak zamierzone skutki. Dzięki wcześniejszym kampaniom podatkowym wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych wzrosły w 2025 roku o 11,5%, znacznie wyprzedzając ogólny wzrost dochodów podatkowych kraju, który wyniósł zaledwie 0.8%.
Zamrożone konta i koniec rajów podatkowych
Chińskie banki ściśle współpracują z organami podatkowymi. Instytucje finansowe otrzymały nakaz weryfikacji zagranicznych inwestycji zamożnych klientów – od nieruchomości i akcji, przez metale szlachetne, aż po kryptowaluty. Aby zmusić podatników do uległości, urzędnicy blokują ich krajowe konta bankowe do momentu, aż zaległe podatki wraz z karami zostaną opłacone. Standardową praktyką stało się natychmiastowe regulowanie tych zobowiązań gotówką w celu odzyskania dostępu do środków.
Pekin uderzył również w jedno z najpopularniejszych narzędzi ochrony kapitału: zagraniczne fundusze powiernicze (offshore trusts). Nowe, rygorystyczne przepisy wprowadziły wieloetapowy podatek w wysokości 20% od dochodów generowanych przez takie podmioty, skutecznie likwidując lukę prawną, która dotychczas chroniła zyski m.in. z giełdowych debiutów (IPO). Eksperci wskazują, że te reformy upodabniają chiński system podatkowy do amerykańskiego, opierającego się na opodatkowaniu globalnych dochodów rezydentów.
Kto jest zagrożony i jak reagują najbogatsi?
W pierwszej kolejności na celownik trafili inwestorzy handlujący amerykańskimi akcjami za pośrednictwem Hongkongu. Służby skarbowe planują jednak stopniowo rozszerzać kontrole na zagraniczne konta bankowe oraz inne formy majątku, w tym nieruchomości poza granicami kraju.
Sytuację zamożnych Chińczyków komplikuje niejasność wokół definicji rezydencji podatkowej. Osoby spędzające w Chinach mniej niż 183 dni w roku wciąż mogą zostać uznane za chińskich rezydentów podatkowych (niezależnie od posiadanego zagranicznego paszportu lub statusu imigracyjnego), chyba że formalnie zrzekną się chińskiego obywatelstwa i przestaną zamieszkiwać w kraju. Rosnąca presja sprawia, że część najzamożniejszych obywateli decyduje się na ostateczny krok – ucieczkę z kraju i relokację swojego życia oraz biznesu za granicę.
Oprac. JM
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.