
Jedna z europejskich agencji wywiadowczych donosi o możliwym spisku rosyjskich elit przeciwko Putinowi. Czy to realny scenariusz?
10 maja 2026, 07:00
Jedna z europejskich agencji wywiadowczych donosi o możliwym spisku rosyjskich elit przeciwko Putinowi. Czy to realny scenariusz?
Fot. REUTERS/Ramil Sitdikov
Kreml znacznie zaostrzył środki bezpieczeństwa wokół prezydenta Władimira Putina. Powodem mają być rosnące obawy przed zamachami i przewrotem. Takie wnioski miały znaleźć się w raporcie jednej z europejskich agencji wywiadu, o którym poinformowały: rosyjski portal śledczy "Important Stories", a także CNN i "Financial Times".
Rzekome plany zamachu stanu w Rosji podzieliły obserwatorów na dwa obozy. Jedna strona uważa, że taki scenariusz, a także zagrożenie dla Putina, są realne. Pokazały to już udane operacje ukraińskich służb specjalnych w Rosji i poza nią. Druga strona uważa to za mało prawdopodobne i traktuje ujawnione informacje jako część kampanii, mającej na celu destabilizację rosyjskiej elity.
Większość ankietowanych ekspertów zgadza się co do tego, że Putin martwi się o swoje bezpieczeństwo. I że napięcia w rosyjskiej elicie rosną, między innymi z powodu problemów gospodarczych i presji organów bezpieczeństwa na technokratów.
We wspomnianym raporcie służb były rosyjski minister ds. sytuacji nadzwyczajnych i obrony, a obecnie sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu, został sklasyfikowany jako "potencjalny czynnik destabilizujący". Chociaż stracił już swoje dawne wpływy, były minister może stanowić potencjalne zagrożenie dla systemu władzy Putina - ocenił Roman Anin, założyciel "Important Stories", niezależnego rosyjskiego serwisu śledczego z siedzibą w Rydze. Uważa on, że w Rosji narastają "napięcia między organami bezpieczeństwa" i "walki klanowe", podczas gdy rola Putina jako pośrednika między elitami osłabła.
- Przez wiele lat Szojgu był przywódcą niezwykle wpływowego klanu. Jako ministrowi obrony i szefowi Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych udało mu się zgromadzić pod swoim dowództwem dużą liczbę osób i włączyć je do sieci korupcyjnych. Obowiązuje właściwie coś w rodzaju mafijnej omerty - wyjaśnia ekspert w rozmowie z DW.
Siergieja Szojgu i Władimira Putina łączy wieloletnia przyjaźń. Obaj spędzali razem wakacje, a na zdjęciach rozpowszechnianych przez Kreml widać ich podczas zbierania grzybów lub wędkowania w tajdze. Pod rządami Putina Szojgu przez dwanaście lat kierował Ministerstwem Sytuacji Nadzwyczajnych. W 2012 roku Putin mianował go ministrem obrony, a w 2024 roku został zwolniony i zastąpiony przez Andrieja Biełousowa. Według obserwatorów Szojgu popadł w niełaskę między innymi z powodu porażek na froncie w Ukrainie.

Putin i Szojgu w Tuwie w 2018 roku (zdjęcie archiwalne)Fot. kremlin.ru
- Biorąc pod uwagę prześladowania jego byłych zastępców, Szojgu musi się obawiać, że spotka go ten sam los - mówi Roman Anin. Najnowszym przypadkiem w serii aresztowań jest zatrzymanie Rusłana Calikowa w marcu tego roku. Były wiceminister obrony jest oskarżony o założenie organizacji przestępczej. Jej członkowie mieli w latach 2017-2024 sprzeniewierzać środki budżetowe oraz brać udział w korupcji. Timur Iwanow, aresztowany w 2024 roku, został skazany w podobnym procesie na 13 lat więzienia. Pawieł Popow dostał 19 lat. Postępowanie karne przeciwko Dmitrijowi Bułhakowowi, który również był wiceministrem obrony, wciąż trwa.
Według raportu służb Putin ma obawiać się, że w ewentualnym zamachu przeciwko niemu mogłyby zostać wykorzystane drony. W kwietniu anonimowy rosyjski kanał na Telegramie VCHK-OGPU poinformował, że Kreml boi się zagrożeń związanych z wydarzeniami wewnętrznymi. Mówiono między innymi o możliwych atakach dronów, które miałyby być organizowane bezpośrednio w Moskwie, a nie sterowane spoza Rosji. Z tego powodu niemal odwołano tradycyjną paradę wojskową na Placu Czerwonym z okazji Dnia Zwycięstwa w II wojnie światowej. Rosyjskie służby wywiadowcze uznały bowiem, że zorganizowanie takiej imprezy w tym roku jest niezwykle niebezpieczne. Putin był ponoć gotów zrezygnować z parady.
Tymczasem w stolicy Rosji wzmacniane są środki bezpieczeństwa. W kilku dzielnicach zakłócana jest łączność, a w centrum miasta rozmieszcza się mobilne systemy do walki elektronicznej. Wzmacniana jest ochrona Kremla. Ponieważ Putin faktycznie martwi się o swoje bezpieczeństwo, na Kremlu zdecydowano się na ograniczoną paradę z okazji Dnia Zwycięstwa – pisze politolog Jekaterina Schulmann na swoim kanale Telegram. Zwraca też uwagę, że Putin ogranicza swoje publiczne wystąpienia: "Jeśli bezpieczeństwo jest najwyższym priorytetem, najbezpieczniej jest nigdzie się nie pokazywać".
- Powodem do niepokoju dla Putina są też udane zamachy na rosyjskich generałów, przypisywane ukraińskim służbom specjalnym - ocenia politolog Abbas Galliamow w rozmowie z DW. - Dlatego dla Putina bezpieczeństwo waży więcej niż wizerunek - dodaje.
Abbas Galliamow zauważa, że wewnętrzne konflikty w rosyjskich służbach bezpieczeństwa i elitach nasilają się, a niektóre klany działają coraz bardziej niezależnie, bez dotychczasowej roli pośrednika, jaką pełnił Kreml. Jego zdaniem elity wciąż jednak unikają otwartej konfrontacji i czekają, by dostosować się do zmienionych okoliczności. Politolog podchodzi jednak sceptycznie do roli Szojgu. Uważa go za postać osłabioną, pozbawioną niezbędnych zasobów i wsparcia.
Także Jekaterina Schulmann zauważa, że publikacje "Financial Times" i CNN nie mówią o "spisku kierowanym przez Szojgu".

Władimir Putin podczas defilady 9 maja.Fot. REUTERS/Valery Sharifulin
Z kolei brytyjski politolog i ekspert ds. Rosji Mark Galeotti uważa doniesienia o rzekomym spisku przeciwko Putinowi za "celową dezinformację", a nie obraz realnego zagrożenia. W komentarzu dla brytyjskiego tygodnika "The Spectator" zwraca uwagę na nagłą falę publikacji, która "wygląda podejrzanie jak operacja psychologiczna". Jej celem jest "podsycanie paranoi wśród rosyjskiej elity", a nie poważna ocena sytuacji. Według Marka Galeottiego Siergiej Szojgu nie ma wystarczającego autorytetu i zaufania wśród kierownictwa, by przeprowadzić zamach stanu.
- Rosyjskie elity władzy nie są jednolitą grupą o wspólnych interesach - wyjaśnia politolog i była pracownica rosyjskiego banku centralnego Aleksandra Prokopienko na kanale Carnegie Politika na YouTube. To właśnie dlatego nie doszło jeszcze do żadnych znaczących prób zamachu stanu. Wyjątkiem był bunt założyciela złożonej z najemników Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna, w czerwcu 2023 roku.
Ekspertka opisuje system władzy Putina jako piramidy zbudowane wokół poszczególnych patronów, powiązane z dystrybucją zasobów i dostępem do procesów decyzyjnych. W tym modelu uczestnikom brakuje wspólnego centrum koordynacyjnego, a tym samym warunku koniecznego do wspólnego działania. - Dopóki przedstawiciele tego systemu dostają od Putina więcej, niż mogliby dostać bez niego, nie ma motywacji do otwartego konfliktu - twierdzi.
Nie wyklucza, że sytuacja się zmieni, jeśli zasoby w systemie się skurczą. Wojna i sankcje sprawiły, że ten "tort" jest już mniejszy i jest dzielony na korzyść wojska i powiązanych z nim gałęzi przemysłu. To zaostrza rywalizację między wpływowymi grupami i podważa stabilność obecnej koalicji. Jednocześnie, jak twierdzi Aleksandra Prokopienko, różne grupy w systemie próbują skierować uwagę Putina na swoje własne interesy.
Politolożka nie opisuje tego jako walki o zmianę kursu, ale raczej jako walkę o dostęp do zasobów i miejsce w centrum procesu decyzyjnego. Jej zdaniem Putinowi odpowiada obecna niejasność zasad. To dzieli elity, zmusza je do okazywania lojalności i przypomina im, że prawa własności w Rosji nie zależą od prawa, ale od politycznej woli Kremla.
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle
Jewgienij Diuk / Deutsche Welle
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.