
Wiceszef MON, zapytany o to, czy fakt, że w ubiegłym tygodniu pilot ukraińskiego myśliwca tuż przed wlotem w polską przestrzeń powietrzną odstąpił od pościgu za rosyjską rakietą, może doprowadzić do zmiany procedur państw sojuszniczych i umożliwienia tzw. gorącego pościgu, odpowiada, że dopuszczenie uzbrojonych lotów ukraińskich nad terytorium państwa NATO to decyzja o charakterze polityczno-prawnym, której nie przesądzi pojedynczy incydent. Jak dodaje, Polska prowadzi z Ukrainą wymianę informacji, szczególnie w zakresie sytuacji na niebie nad zachodnią częścią terytorium sąsiada. Natomiast przerwanie pościgu wynikało z ryzyka przypadkowego trafienia ukraińskiego myśliwca przez polską obronę.
Tłumacząc, dlaczego rosyjska rakieta nie została zestrzelona, Tomczyk podkreśla, że od początku do końca była pod obserwacją i wiadomo było, że spadnie na teren niezabudowany. Gdyby zmieniła kurs, zagrażając ludziom lub infrastrukturze, zostałaby strącona w kilka sekund. Jednak – jak zastrzega – samo zestrzelenie też niesie ze sobą ryzyko.
W rozmowie zostaje też poruszona kwestia stałej bazy USA w Polsce. Wiceszef MON twierdzi, że projekt zyskał pełną akceptację obu stron, jednak jego realizacja potrwa co najmniej kilka lat. Tomczyk zapewnił, że po dopięciu z Amerykanami szczegółów dotyczących logistyki zostanie ogłoszona decyzja o powstaniu stałej bazy. Potwierdza, że będzie zlokalizowana w Wielkopolsce lub na Dolnym Śląsku, jednak uchyla się od określenia, kiedy decyzja zostanie ogłoszona.
Rozmówca „GW” uspokaja, że po przeglądzie obecności amerykańskich sił zbrojnych w Europie z Pentagonu i Departamentu Stanu płyną deklaracje potwierdzające, że redukcje nie obejmą Polski.
Podpisana przez nas podczas szczytu w Ankarze umowa z USA, Niemcami, Holandią i Szwecją na budowę centrum serwisowego naszych pocisków do systemów Patriot to – jak podkreśla Tomczyk – niezbędny krok na drodze do własnej produkcji tego uzbrojenia.
Jak ocenia wiceminister obrony, deklaracja Trumpa o przekazaniu Ukrainie licencji to pewne uproszczenie. Zdaniem rozmówcy „GW” Kijów nie otrzyma jej z dnia na dzień. – Dlatego kraje takie jak Polska, które już są w amerykańskim łańcuchu technologicznym, wezmą w tym udział. Chcemy być pełnoprawnym uczestnikiem procesu – oświadcza.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.