
PiS we wtorek 4 sierpnia złożyło do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący obowiązkowości edukacji zdrowotnej oraz komponentu seksualnego, włącznie z zabezpieczeniem, aby rozporządzenia szefowej MEN nie mogły obowiązywać od nowego roku szkolnego. O sprawę był pytany w Radiu Republika Marcin Józefaciuk. Poseł niezrzeszony podkreślił, że w temacie jest „bardzo duża dezinformacja”. Józefaciuk odniósł się m.in. do frekwencji na przedmiocie.
Zgodnie z przytoczonymi danymi 70 proc. rodziców wypisało dzieci z lekcji. – To też jest trochę manipulacyjne, ze względu na to, że jeżeli coś jest nieobowiązkowym przedmiotem, nieważne, czy jest to edukacja zdrowotna, czy religia, to wiadome jest, że więcej osób nie pójdzie, tym bardziej, że takie zajęcia są na początku lub na końcu dnia – wyjaśniał polityk.
Marcin Józefaciuk skrytykował PiS za wniosek ws. edukacji zdrowotnej. Co z religią w szkole?
Józefaciuk tłumaczył też, że nauczyciel przed rozpoczęciem zajęć z edukacji seksualnej „ma obowiązek ujawnić rodzicom treści, które będą przekazywane i materiały, które będą wykorzystywane”. – Niestety obawiam się, że pan minister Czarnek powinien najpierw przeczytać podstawę programową, która się zmieniła do edukacji zdrowotnej, a następnie mówić, że coś jest tam wartościującego lub wychowawczego – ocenił poseł.
Józefaciuk zabrał także glos ws. tego, czy religii powinno się uczyć w szkole. – Konkordat na wprost mówi, że jednak edukacja ma wspomagać religię, więc ja jestem za tym, żeby rzeczywiście zajęcia z religii były organizowane w szkole, ale po zajęciach lekcyjnych i żeby dodatkowo kształcili, uczyli czy to katecheci, czy księża zatrudnieni przez Kościół, nie z budżetu państwa – podsumował polityk.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.