
Tajemnicza śmierć 19-letniej Oliwii. Po wypadku nie miała żadnych obrażeń
Źródło wideo: "UWAGA!" TVN
Źródło zdj. gł.: "Uwaga!" TVN
Oliwia z wypadku wyszła bez szwanku. Nie miała nawet zdrapania, siniaka, kompletnie nic. Chcemy, żeby winni ponieśli konsekwencje - mówią rodzice zmarłej 19-latki. Dlaczego Oliwii nie udało się uratować? Reportaż "Uwagi!" TVN.
- Wypadek był 16 maja, a 16 czerwca Oliwia skończyłaby 20 lat. Życie się nam skończyło. Mieliśmy jedno dziecko. Oliwia była dzieckiem z in vitro. Staraliśmy się o nią trzy lata, walczyliśmy. I straciliśmy wszystko - mówią zrozpaczeni rodzice Oliwii.
- Oliwia z wypadku wyszła bez szwanku. Nie miała nawet zdrapania, siniaka, kompletnie nic. Chcemy, żeby winni ponieśli konsekwencje. I kierowca, i lekarz. Obydwaj są tak samo winni - podkreślają rodzice zmarłej.

19-letnia Oliwia po wypadku nie miała żadnych obrażeń
Źródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN
Do tragedii doszło w jedną z majowych niedziel. Odbywało się wówczas rodzinne przyjęcie w restauracji. W pewnym momencie padł pomysł przejażdżki samochodem należącym do kuzyna nastolatki.
- Córka była zapięta, koleżanka nie mogła zapiąć pasów, bo kierowca ruszył tak gwałtownie, że nie zdążyła - mówi pan Grzegorz, ojciec Oliwii.
- Córka chciała, żeby kupić jej samochód. Mój chrześniak swój samochód chciał sprzedać, więc poprosiła go, żeby ją przewiózł. A on powiedział, że jej go nie sprzeda - opowiada pani Natasza, matka Oliwii.
- Dlatego że ten samochód jest za szybki, podrasowany, podtuningowany i ma ponad 300 koni - uzupełnia ojciec zmarłej 19-latki.
- Ona chciała nawet poprowadzić ten samochód, a on powiedział, że nie, bo się zabije. Takie padły słowa dosłownie 5-10 minut przed wypadkiem - przytaczają rodzice Oliwii.
Po przejechaniu 300 metrów samochód uderzył w ogrodzenie jednego z domów.
- Nie wiem, co kierowca miał w głowie. Na miejsce z żoną i szwagrem przyjechaliśmy pierwsi, jeszcze przed karetką i policją - opowiada pan Grzegorz.
- Pierwsza myśl to pytanie, czy Oliwia żyje. Żyła, oddychała. Pomyślałem, że wszystko będzie dobrze. Że przyjedzie karetka, zrobią, co mają zrobić, zaopiekują się nią i zobaczymy się za trzy dni - dodaje mężczyzna.
- Ale za trzy dni odpięli ją od respiratora. Odłączyli - mówi zrozpaczony pan Grzegorz.

Ojciec Oliwii zapamiętał z miejsca tragedii, że jego córka nie miała żadnych widocznych obrażeń. Załoga karetki zabrała dziewczynę z Kozienic do specjalistycznego szpitala w Radomiu, gdzie trafiła już w bardzo złym stanie.
Próbując wyjaśnić, dlaczego nastolatka nie żyje, reporter "Uwagi" dotarł do pracownika oddziału ratunkowego, gdzie trafiła nastolatka.
- Nie miała żadnych obrażeń, ale przyjechała głęboko nieprzytomna, bez własnego oddechu, ze sztywnymi źrenicami, świadczącymi o tym, że jest poważne uszkodzenie mózgu i ogromne niedotlenienie tego mózgu. Nie była jednak monitorowana. Była zabezpieczona rurką intubacyjną, włożoną do końca, czego się nie robi, żeby prawidłowo wentylować oba płuca. Jej zabezpieczenie, jeżeli chodzi o moją ocenę z boku, było karygodne - podkreśla nasz rozmówca.
Po tak wstrząsającej relacji pracownika szpitala w Radomiu reporter "Uwagi" starał się o rozmowę z lekarzem, który zajmował się nastolatką w karetce. Mężczyzna był nieuchwytny.
- Bardzo współczuję rodzinie, bo nie ma nic gorszego, jak stracić własne dziecko - mówi Ewa Gizicka, dyrektorka Szpitala Powiatowego w Kozienicach. - Pracownicy napisali wyjaśnienia, żebyśmy wiedzieli, jak cała akcja przebiegała. Jeśli chodzi o działania medyczne przeprowadzane przez naszych ratowników, to nie mieliśmy do czego się przyczepić. To było wszystko przeprowadzone zgodnie ze standardami i procedurami, które obowiązują w ratownictwie medycznym - przekonuje dyrektorka placówki.
- Lekarz SOR-u od razu nam powiedział, że ona była źle zaintubowana. Że musiał ją przeintubować, bo miała bardzo dużo treści pokarmowej w drogach oddechowych - mówi pani Natasza. - Według nas zadusiła się własnymi wymiocinami - dodaje matka Oliwii.
Na zlecenie prokuratury wykonano sekcję zwłok 19-latki. Przyczyną śmierci dziewczyny był rozlany obrzęk mózgu. Biegli nie określili jednak w sposób jednoznaczny jego przyczyny, ale wskazali na zachłyśniecie treścią pokarmową, co mogło doprowadzić do niedotlenienia, a w konsekwencji właśnie do obrzęku mózgu. Śledztwo prokuratury skupia się na wyjaśnieniu, jak do tego doszło i czy był w tym jakiś udział załogi karetki.
- Pan doktor z karetki ma 42 lata pracy, w tym 25 lat w pogotowiu. To jest doświadczony lekarz - podkreśla dyrektorka Ewa Gizicka i dodaje, że jeśli wyrazi zgodę, będziemy mogli się z nim spotkać.
- Nie mamy nic do ukrycia - zaznacza dyrektorka placówki.
Po takich zapewnieniach po kilku dniach reporter "Uwagi" ponownie przyjechał do szpitala w Kozienicach, aby porozmawiać z lekarzem, który intubował 19-latkę. Medyk zostawił jedynie spisane oświadczenie.
- Lekarz zasłania się tajemnicą lekarską. Napisał, że jest przekonany, że postępował zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i obowiązującymi standardami. I prosi o uszanowanie swojej prywatności - przytacza reporter "Uwagi!" Maciej Dopierała.
Ból rodziców Oliwii potęguje to, że nikt nie poniósł konsekwencji po śmierci ich córki. Załoga karetki dalej normalnie pracuje, a kierowca, który spowodował wypadek, nie otrzymał do tej pory nawet mandatu.
- Na tym etapie postępowania, na którym jesteśmy w tej chwili, jest to postępowanie w sprawie. Musimy ustalić skutek tego wypadku. Czyli obrażenia, jakie odniosły obie pokrzywdzone, bo tam były dwie pasażerki pojazdu i rodzaj obrażeń, które one odniosły, będzie determinował zarzut. Gwarantuję, że z naszej strony podejmowane są wszelkie możliwe czynności, aby jak najszybciej osobom winnym przedstawić zarzuty - stwierdza Magdalena Jakubowska z Prokuratury Rejonowej w Kozienicach.
Wątek ewentualnego błędu medycznego badany jest w osobnym śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Radomiu. Jednak śledczy są dopiero po pierwszych przesłuchaniach i nikomu nie przedstawiono zarzutów.
- Jedyna rzecz, jaka trzyma nas jeszcze przy życiu, to chęć poznania prawdy i ukarania winnych - kwituje pani Natasza.
Źródło: "Uwaga!" TVN
Autorka/Autor: Maciej Dopierała/wg
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.