
Aleksandra Cieślik — Ponad rok temu zmieniła się definicja zgwałcenia, ale nie system. Pokazują to oficjalne dane za 2025 r. przekazane przez policję portalowi Zero.pl. – Nie wiemy nawet, ile osób zgłasza przestępstwo – mówi nam Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji Feminoteka od lat pomagającej osobom po
Ponad rok temu zmieniła się definicja zgwałcenia, ale nie system. Pokazują to oficjalne dane za 2025 r. przekazane przez policję portalowi Zero.pl. – Nie wiemy nawet, ile osób zgłasza przestępstwo – mówi nam Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji Feminoteka od lat pomagającej osobom pokrzywdzonym w wyniku przestępstw seksualnych.

Definicja zgwałcenia w Polsce zmieniła się ponad rok temu. (fot. Bartosz Krupa / East News)
Od 13 lutego 2025 r. polskie prawo uznaje za zgwałcenie także doprowadzenie do obcowania płciowego w inny sposób, mimo braku zgody.
Zmiana ma lepiej chronić osoby pokrzywdzone. Również te, które nie stawiały fizycznego oporu.
Co zmieniło się przez rok od nowelizacji Kodeksu karnego? Z danych policji przekazanych Zero.pl dowiadujemy się, że w 2025 r. wszczęto 2494 postępowania z art. 197 k.k., ale stwierdzono 1104 przestępstwa – mniej niż połowę.
Brakuje pełnego obrazu: policja nie zbiera informacji o liczbie zgłoszeń.
Nowa definicja zgwałcenia, zgodnie z którą przestępstwo obejmuje nie tylko doprowadzenie do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem, ale także „w inny sposób mimo braku zgody”, weszła w życie 13 lutego 2025 r.
Nowelizacja ta ma lepiej chronić skrzywdzonych.
Portal Zero.pl poprosił Komendę Główną Policji o udostępnienie danych dotyczących ostatniego roku.
W 2025 r. w naszym kraju wszczęto 2494 postępowania dotyczące przestępstw z art. 197 k.k., czyli zgwałceń i innych czynności seksualnych.
Jednocześnie za przestępstwa stwierdzone uznano 1104 przypadki – mniej niż połowę wszystkich postępowań. Najcięższe formy, jak zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem (§4), odnotowano w 68 przypadkach.
Statystyki w Polsce od lat pozostają na niemal niezmienionym poziomie. W 2023 r. z art. 197 k.k. wszczęto 2363 postępowania, a w 2024 r. – 2452.
Podobną stabilność widać w liczbie przestępstw stwierdzonych: 1114 w 2023 r. i 1112 rok później.
Wyjaśnijmy – postępowanie wszczęte oznacza formalne rozpoczęcie przez policję czynności procesowych – dochodzenia lub śledztwa – w sytuacji, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Może nastąpić z urzędu lub na skutek zawiadomienia i wiąże się z podjęciem działań zmierzających do ustalenia przebiegu zdarzenia oraz ewentualnego sprawcy.
Przestępstwo stwierdzone to natomiast czyn zabroniony, co do którego w toku zakończonego postępowania przygotowawczego potwierdzono, że doszło do jego popełnienia.
Co istotne, policja przekazała Zero.pl, że nie gromadzi danych w zakresie liczby „zawiadomień”, czyli przekazanych funkcjonariuszom (ustnie lub pisemnie) informacji o popełnieniu przestępstwa.
Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji Feminoteka nie ma złudzeń: problem nie dotyczy samych liczb. Za nimi stoją ludzie.
– My tak naprawdę nie wiemy, ile osób zgłasza przestępstwo policji – mówi rozmówczyni Zero.pl. – Znamy dopiero wszczęte postępowania, czyli te, które przeszły przez pierwsze sito. Potem jest kolejne – przestępstwa stwierdzone. Brakuje pełnego obrazu.
Sama próbuje go uzupełnić od blisko miesiąca – bez skutku. Policja nie potrafi jej wyjaśnić, dlaczego nie gromadzi danych o liczbie zawiadomień dotyczących przestępstw seksualnych.
Ile kobiet w ogóle nie decyduje się na zgłoszenie zgwałcenia?
– Większość, która przychodzi do nas po pomoc, wie, że nie chce tego zgłaszać służbom. Zdarzają się też mające za sobą takie doświadczenie i właśnie dlatego do nas trafiają – bo zostały źle potraktowane i szukają pomocy po tej dodatkowej, instytucjonalnej przemocy.

Ponad rok temu w Polsce przyjęto nową definicję zgwałcenia. (fot. Wojciech Olkuśnik / East News)
Feminoteka stara się dać im wsparcie.
– Nie dziwimy się tym, które nie chcą zgłaszać przemocy seksualnej – mówi Gzyra-Iskandar. – Wiemy, jak system potrafi je „przemielić”.
[

Hidżab z wyboru](/news/muzulmanie-w-berlinie-i-radykalizacja-co-naprawde-sprzyja-ekstremizmowi)
[

Gdy rówieśnicy szli do galerii, ona zmieniała mamie pampersy. „Uczę się żyć za siebie”](/news/oliwia-opiekuje-sie-mama-chora-na-sla-jak-wyglada-ich-codziennosc)
[

„Dlaczego nie widzę, skoro Bóg mnie kocha?”. Siostra Marta wspiera niewidome nastolatki](/news/dorastanie-bez-wzroku-jak-siostry-z-lasek-rozmawiaja-z-dziecmi-o-tym-czego-inni-unikaja)
Według relacji naszej rozmówczyni te kobiety, które mimo wszystko próbowały, były zniechęcane przez funkcjonariuszy do składania zawiadomień. – Pytano je o dowody, a gdy ich nie miały, dawano do zrozumienia, że nie ma o czym rozmawiać. Pytano, czy na pewno chcą zgłosić partnera.
– Padło też: „A to naprawdę było tak źle, że chce pani to zgłosić?” – relacjonuje Gzyra-Iskandar. – Jakby gwałt był tylko niesatysfakcjonującym seksem. Kobiety bywają też pytane, czy nie przyszły się zemścić.
Mówimy o policji, prokuraturze, sądach.
Jest jeszcze jedna rzecz: czas. Postępowania ciągną się latami. Każde wezwanie czy rozprawa to powrót do traumy. – Terapeutki mówią, że długie postępowania nie pozwalają domykać procesu leczenia. To ciągłe wracanie do doświadczenia przemocy.
Feminoteka prowadzi konsultacje psychologiczne, terapie, wsparcie prawne i socjalne oraz pierwszy w Polsce punkt pomocy po zgwałceniu. Wszystko bezpłatnie. Kobiety same decydują, z czego chcą skorzystać.
– Dostajemy podziękowania, że wróciły do swojego życia albo zaczęły nowy etap wolny od przemocy. To jedno z trudnych doświadczeń, ale nie definiuje całej tożsamości.
Nowelizacja k.k. z 2024 r. miała być przełomem. Czy nim jest? Gzyra-Iskandar ma mieszane odczucia: więcej postępowań nie przybywa, sprawcy nie ponoszą kary częściej.
– Z jednej strony mamy system nieprzygotowany do godnego traktowania osób pokrzywdzonych. Z drugiej – przepisy, które wciąż budzą wątpliwości. I te statystyki są z tym związane.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.