
Tymon Grabowski — Golf i T-Roc, czyli dwa najpopularniejsze modele Volkswagena, będą dostępne jako pełne hybrydy. Tego typu napędu od lat brakowało w ofercie niemieckiej marki. Tymczasem, konkurencyjna wobec Volkswagena marka swoją potęgę zbudowała właśnie na hybrydach zamkniętych.
Golf i T-Roc, czyli dwa najpopularniejsze modele Volkswagena, będą dostępne jako pełne hybrydy. Tego typu napędu od lat brakowało w ofercie niemieckiej marki. Tymczasem, konkurencyjna wobec Volkswagena marka swoją potęgę zbudowała właśnie na hybrydach zamkniętych.

Hybrydowy Golf i T-Roc. (fot. Volkswagen AG / Volkswagen AG)
Doskonale pamiętam dziwny samochód prasowy, jaki kiedyś trafił w moje ręce. Był to Volkswagen Jetta, czyli sedan bazujący na płycie podłogowej Golfa napędzany układem hybrydowym nieco podobnym do tego z Toyoty. Jej oznaczenie brzmiało „1.4 TSI Hybrid” i rozwijała moc 150 KM z silnika 1.4 TSI połączonego ze skrzynią sekwencyjną DSG. Rzeczywiście, w optymalnych warunkach pojazd przemieszczał się przez chwilę na samym prądzie, bez użycia silnika spalinowego. Nie działało to aż tak dobrze jak w Toyotach, ale przynajmniej zasada była podobna, a dopracowanie podziału napędu między silnik spalinowy i elektryczny wydawało się kwestią czasu. Był to rok 2013 i uznałem wtedy „chwilę im zajęło, ale dobrze że wchodzi coś takiego – Toyota będzie miała konkurencję”.
Europejscy producenci samochodów przychodzą z nożem na strzelaninę. Oto nowy VW ID.Polo
Nie rozwijano napędu hybrydowego, skupiono się na plug-inach, napędach elektrycznych i odłączaniu cylindrów w silnikach spalinowych. W międzyczasie rynki europejskie zdążyły znacząco się zmienić – w niższych segmentach cenowych nastąpiło stopniowe odejście od silników spalinowych na rzecz hybryd ze względu na niższe spalanie i mniejszą emisję CO2, a także seryjną skrzynię automatyczną. W stosunkowo krótkim czasie Toyota stała się liderem rynku w Polsce, a w innych krajach Europy zaczęła istotnie podgryzać tradycyjnych producentów. I to wszystko stało się właśnie za sprawą hybryd, które wyróżniały się trwałością, małym zużyciem paliwa i powodowały zerową ekscytację z jazdy, dokładnie tak jak lubią to klienci europejscy. A Volkswagen stał i patrzył, ewentualnie wymyślał nieudane pomysły jak Golf GTE (hybryda plug-in) lub niespecjalnie popularne auta elektryczne – poza ID.4 właściwie nic nie odniosło sukcesu.
Czyli w takie, które łączą napęd spalinowy i elektryczny, ale nie trzeba ich ładować z gniazdka. Wystarczy je tankować na stacji benzynowej, reszta zrobi się sama. Zapowiedziano oficjalne, że napęd o nieskomplikowanej nazwie Hybrid trafi do Golfa i do T-Roca, czyli najpopularniejszych modeli w europejskiej gamie VW.
Gdy czytam opis hybrydy, która trafi do Golfa, mam wrażenie jakbym był nauczycielem i czytał prace ucznia, który ściągał od kolegi. Niemal wszystko brzmi jak przejęte z Toyoty. Umiejscowienie akumulatora głównego: pod tylną kanapą. Pojemność: mniej więcej 1,6 kWh. Możliwość pracy w trzech trybach: elektrycznym, łączonym i spalinowym wspomaganym elektrycznie przy większych prędkościach. Tylko skrzynia biegów jest inna, bo zamiast e-CVT będziemy tu mieli do czynienia z 6-biegowym DSG. Wprowadzono nawet zmiany do silnika spalinowego w postaci cyklu Millera, czyli wydłużonego otwarcia zaworu dolotowego podczas suwu sprężania, co przydaje się w przypadku jednostek, które są stale uruchamiane i gaszone.
W tym roku VW Passat B5 kończy 30 lat. Obchody rocznicy trwają permanentnie w Węgorzewie
Będą oczywiście tryby jazdy typu Eco, Comfort i Sport. A wszystko zasili jednostka 1.5 TSI z turbodoładowaniem i wtryskiem bezpośrednim. Nie podano jeszcze jakie zużycie paliwa ma osiągać hybrydowy Golf, ale dla wspomnianej na początku Jetty deklarowano wartość na poziomie 4,1 l/100 km, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością. Faktycznie spalała ona ok. 6 l/100 km, a hybryda niewiele dawała w kwestii oszczędzania benzyny. Moc hybrydowego Golfa ma wynosić 136 lub 170 KM, przy czym mowa tu już o mocy łącznej obu jednostek napędowych, tj. spalinowej i elektrycznej. Na samym prądzie będzie można ponoć rozwinąć prędkość 60 km/h. U konkurencji da się jechać znacznie szybciej, ale może Volkswagen dojdzie i do tego.

Nowy układ hybrydowy od VW – debiut w październiku 2026. (fot. Volkswagen - materiały prasowe)
Volkswagen idzie w pełne hybrydy w momencie, gdy jego sytuacja jest zła nie tylko w Europie. Planowane są duże zwolnienia sięgające nawet stu tysięcy pracowników. W samych Niemczech cztery fabryki zostaną zamknięte, w tym działające od dziesiątek lat zakłady w Emden i Hanowerze, przejęta po NRD fabryka w Zwickau i fabryka Audi w Neckarsulm (przejęta po NSU). Jest to największa restrukturyzacja firmy od czasów jej powstania. Volkswagen stracił swoją dominującą pozycję w Chinach, a w Europie przeinwestował z samochodami elektrycznymi, wprowadzając za ogromne pieniądze kolejne niezbyt popularne modele z serii ID. Gdy wszystko się już wylało, nagle będzie naśladował Toyotę, która od lat buduje bardzo zrównoważoną gamę modeli opartą na zwykłych hybrydach z dodatkiem plug-inów i elektryków.
Nie mogę się doczekać przejażdżki hybrydowym Golfem, ale jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, czy Volkswagen odbije się od dna naśladując swojego głównego konkurenta.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.