
Wyłączone stacje, wielogodzinne kolejki, limity tankowania i ceny sięgające w niektórych miejscach 200 rubli za litr. Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie coraz wyraźniej odbijają się na życiu m...
Jak podkreśla w programie Onet Rano Finansowo Filip Rudnik, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, ta retoryka się zmieniła, co samo w sobie jest sygnałem skali problemu.
— Ataki Ukraińców różnią się skalą, ale tak naprawdę trwają już od 2023 r. Do czerwca Rosjanie z uporem mówili o problemach wynikających z nieplanowanych remontów rafinerii. Nigdy oficjalnie nie mówili o tym, co doprowadziło do tych wyłączeń i prac naprawczych. Teraz to się zmienia. Sam Władimir Putin mówi, że Ukraińcy atakują rafinerie. Mówi o tym również wicepremier zarządzający kompleksem energetycznym Aleksander Nowak — zauważa Filip Rudnik, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.
Jego zdaniem zmiana retoryki pokazuje, że problemu nie da się już sprowadzić do rutynowych przestojów w zakładach.
— Sytuacja jest wyjątkowa. Rozmiar tych problemów jest na tyle duży, że Rosjanie muszą o tym wspomnieć. Muszą też próbować ten problem w jakiś sposób retorycznie zaadresować — podkreśla analityk.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.