
Miał spędzić w więzieniu dekady za wyłudzenie od inwestorów ponad 722 mln dolarów. W prywatnych wiadomościach pisał, że okradani przez niego ludzie to "idioci i owce". Choć prokuratura miała żelazne dowody i zeznania jego wspólników, sprawa BitClub Network została nagle umorzona. W tle pojawiają się prawnicy związani z Donaldem Trumpem, polityczny lobbing i — według ustaleń amerykańskich mediów - polecenie z samej góry Departamentu Sprawiedliwości.
27 lipca 2026 roku Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) złożył w sądzie federalnym w New Jersey jednostronicowy wniosek o całkowite wycofanie aktu oskarżenia przeciwko Matthew Goettsche - twórcy piramidy finansowej BitClub Network. Dzień później, 28 lipca, sędzia Claire C. Cecchi oficjalnie przypieczętowała tę decyzję. Co kluczowe, zarzuty wycofano w trybie with prejudice. W praktyce oznacza to, że Goettsche - oskarżony o spisek w celu dokonania oszustwa internetowego oraz nielegalną sprzedaż papierów wartościowych - nie stanie przed sądem i już nigdy nie będzie mógł być ścigany za te czyny.
Zgodnie z oficjalnym uzasadnieniem podpisanym przez Zastępcę Prokuratora Generalnego Aakasha Singha oraz prokuratora Roberta Frazera, Departament Sprawiedliwości skorzystał ze swojego "uznania prokuratorskiego" i zdecydował nie przeznaczać dalszych zasobów na ten proces.
Wszyscy adwokaci Trumpa
Niespodziewane wycofanie zarzutów wobec Goettschego poprzedziły wielomiesięczne działania lobbingowe. Jak ujawnił "Bloomberg Law", założyciel BitClub Network zatrudnił zespół wpływowych prawników blisko powiązanych z nową administracją w Waszyngtonie. Znaleźli się w nim m.in. Bradford Cohen - prawnik z Florydy, znany m.in. z występów w telewizyjnym show Donalda Trumpa "The Apprentice", a także Brett Tolman - konserwatywny adwokat specjalizujący się w uzyskiwaniu prezydenckich ułaskawień.
Z ustaleń mediów wynika, że polecenie wycofania oskarżenia przyszło bezpośrednio od pełniącego obowiązki Prokuratora Generalnego Todda Blanche’a - byłego osobistego adwokata Donalda Trumpa. Wywołało to natychmiastową reakcję podczas przesłuchań w Senacie.
Jaki sygnał wysyła to ofiarom przestępstw, gdy przestępcy dostają dosłownie darmową kartę "wyjdź z więzienia" tylko dlatego, że znają odpowiednich ludzi? - spytał Todda Blanche senator Dick Durbin.
Kategorycznie odrzucam przesłankę tego pytania, opartą na stronniczych doniesieniach prasowych. Rozstrzygnięcie tej sprawy nie było wynikiem jakichkolwiek nacisków ze strony adwokatów oskarżonego. Odzwierciedlało ono rutynową ewaluację spraw przez Departament - odparł Blanche.
Rzeczniczka Departamentu Sprawiedliwości Emily Covington w oświadczeniu przekazanym "Fox Business" dodała, że rząd USA "jest w trakcie odzyskiwania znacznych kwot należnych inwestorom".
"Na plecach idiotów"
BitClub Network wystartował w 2014 roku. Miał być innowacyjną platformą zarabiającą na kopaniu bitcoinów. Środki zbierane od inwestorów z całego świata miały być przeznaczane na kupno sprzętu komputerowego do prowadzenia tej działalność, a zyski dzielone między uczestnikami. Według śledczych w rzeczywistości już od pierwszego dnia był to podręcznikowy schemat Ponziego.
Akt oskarżenia cytował prywatne rozmowy, które Goettsche prowadził ze wspólnikami. Jedna z nich z momentu startu projektu wyglądała następująco:
Możemy potrzebować, by udawać zyski z kopania przez pierwsze 30 dni, zanim rozkręcimy biznes - napisał Goettsche.
Jasne, możemy to zrobić. Jak realnie ma to wyglądać? Sfałszujemy realne przychody i będziemy codziennie pokazywać je na kontach? - spytał wspólnik.
To musi wyglądać na prawdziwe :p Potrzebuję do tego twojej odrobiny magii - odpowiedział Goettsche.
W innej wiadomości z 2015 roku Goettsche podsumował całą filozofię biznesu: "Budujemy ten cały model na plecach idiotów". Inwestorów nazywał wprost "owcami", rozkazując zespołowi publikowanie "prawdziwych statystyk opartych na fałszywych liczbach".
Piramida zawaliła się pod koniec 2018 roku, pochłaniając oszczędności tysięcy ludzi. Straty podsumowano w akcie oskarżenia na 722 miliony dolarów.
Skrócona historia BitClub Network
2014 r. - start piramidy finansowej pod pretekstem kopania bitcoinów,
październik 2018 r. - załamanie się oszustwa,
grudzień 2019 r. - aresztowanie Goettschego i jego głównych współpracowników,
2020 r. - trzech kluczowych wspólników Goettschego przyznaje się do winy,
luty 2026 r. - Departament Sprawiedliwości zapewnia sąd, że proces z ławą przysięgłych jest konieczny,
lipiec 2026 r. - Departament Sprawiedliwości wycofuje akt oskarżenia.
Żelazne dowody rdzewieją
Sprawa przeciwko Goettschemu wydawała się nie do przegrania - podkreślały amerykańskie media. Do 2020 roku do winy przyznała się większość jego kluczowych współpracowników: Silviu Balaci, Joseph Abel oraz Jobadiah "Joby" Weeks. Co więcej, wśród zatrzymanych znalazł się także powiązany z projektem Russ Medlin - skazany wcześniej pedofil, ujęty w Indonezji pod zarzutami przestępstw wobec nieletnich.
Mając zeznania trzech głównych świadków, zabezpieczone serwery oraz tysiące stron wewnętrznych logów, prokuratorzy z New Jersey szykowali się do procesu.
Jeszcze 5 lutego 2026 roku ówczesny Zastępca Prokuratora Generalnego USA, Todd Blanche, pisał w oficjalnym liście do sądu, że "proces z udziałem ławy przysięgłych jest bezwzględnie konieczny do rozstrzygnięcia tej sprawy". Rozprawa została wyznaczona na jesień 2026 roku. Prokuratura zapowiadała powołanie kilkunastu świadków i przedstawienie niepodważalnych dowodów winy oskarżonego.
Między lutym a lipcem wydarzyło się jednak coś, co zmieniło punkt widzenia Departamentu Sprawiedliwości i dało wolność oskarżonemu o skonstruowanie jednego z największych kryptowalutowych przekrętów w historii tego młodego rynku.
Obrońcy Goettschego konsekwentnie przekonywali, że BitClub Network był realnym biznesem wydobywczym, a nie piramidą, zaś gigantyczne straty klientów wynikały z załamania rynku kryptowalut. Ich zdaniem kompromitujące cytaty wyciągnięto z kontekstu, a wycofanie aktu oskarżenia przez prokuraturę to efekt chłodnej oceny dowodów i skupienia się na cywilnym odzyskiwaniu aktywów.
Umorzenie sprawy karnej oznacza, że Goettsche nie stanie przed sądem, nie usłyszy wyroku i nie zostanie zobowiązany do naprawienia szkody na pełne 722 mln dolarów. Amerykański rząd przejmie te aktywa, które zdołał zabezpieczyć. Jeśli Goetsche ukrył jakiś majątek, jego odzyskanie może okazać się znacznie trudniejsze.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.