
Źródło: AS/TrustLuna
Skąd bierze się zainteresowanie takim formatem podróży i dlaczego jedna uczestniczka wybiera Maltę, druga Maderę, a jeszcze inna Paryż? Rozmawiamy o tym z Janem Mikołajczakiem, właścicielem olsztyńskiego biura Łączą Nas Podróże.
Czy rzeczywiście widzicie, że kobiece wyjazdy stają się coraz popularniejsze?
Jan Mikołajczak: Zdecydowanie widzimy duże zainteresowanie tym formatem. I co ciekawe, nie sprowadza się ono do jednej grupy kobiet czy jednego konkretnego powodu.
Dla części uczestniczek najważniejsze jest to, że nie muszą czekać na towarzystwo. Chcą gdzieś pojechać, mają odpowiedni termin i po prostu podejmują decyzję. Inne wybierają taki wyjazd dlatego, że zależy im na spokojniejszej atmosferze i kameralnej grupie. Są też kobiety, które dużo podróżowały wcześniej, ale tym razem zwyczajnie nie chcą samodzielnie zajmować się całą organizacją.
Czyli nie ma jednego typu uczestniczki?
Jan Mikołajczak: Nie. I chyba właśnie to jest w tym najbardziej interesujące.
Na jednym wyjeździe mogą spotkać się osoby, które pierwszy raz lecą gdzieś bez bliskiej osoby, oraz kobiety, które mają za sobą wiele samodzielnych podróży. Jedna uczestniczka przyjeżdża, bo chce odpocząć od codzienności, druga od dawna marzyła o konkretnym miejscu, a trzecia po prostu stwierdziła, że nie będzie kolejny rok odkładać wyjazdu.
Wiek też nie jest tutaj najważniejszym kryterium. Dużo istotniejsze jest to, czy odpowiada nam program i sposób podróżowania.
No właśnie – Malta, Cypr, Madera czy Paryż to bardzo różne kierunki. Jak wybrać ten właściwy?
Jan Mikołajczak: Najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czego oczekujemy od kilku dni poza domem.
Jeśli ktoś chce połączyć zwiedzanie, śródziemnomorski klimat i relatywnie kompaktowy kierunek, może zainteresować się Maltą. Cypr daje możliwość połączenia wypoczynku z poznawaniem wyspy, jej krajobrazów i historii. Madera ma zupełnie inny charakter - to kierunek dla osób, które cenią przyrodę, widoki i bardziej aktywne odkrywanie miejsca.
Paryż natomiast jest dobrą propozycją dla kobiet, które chcą wykorzystać kilka dni na intensywne poznawanie miasta, jego architektury, sztuki, kuchni i atmosfery.
Nie ma więc jednego „najlepszego” kierunku. Jest raczej kierunek najlepiej dopasowany do tego, czego w danym momencie potrzebujemy.
Czy zauważacie, że kobiety wybierają dziś inaczej niż jeszcze kilka lat temu?
Jan Mikołajczak: Mam wrażenie, że coraz rzadziej kierujemy się wyłącznie pytaniem: „gdzie będzie ciepło?”. Znacznie częściej liczy się doświadczenie.
Ktoś chce pochodzić po mieście i usiąść wieczorem w małej restauracji. Ktoś inny chce zobaczyć ocean z klifu albo spędzić dzień bardziej aktywnie. Coraz więcej osób wybiera podróż nie dlatego, że dany kierunek jest modny, lecz dlatego, że odpowiada konkretnemu sposobowi spędzania czasu.
To dobra zmiana, bo wtedy łatwiej wrócić z poczuciem, że naprawdę przeżyliśmy wyjazd po swojemu.
A co ma wspólnego wyjazd na Maderę z city breakiem w Paryżu, skoro program może być zupełnie inny?
Jan Mikołajczak: Sposób organizacji.
W obu przypadkach chodzi o to, żeby uczestniczka nie musiała samodzielnie budować całej podróży od podstaw. Ma przygotowany plan, grupę i osobę, która jest z nią na miejscu.
To właśnie w taki sposób organizujemy wyjazdy dla kobiet . Kierunki mogą być bardzo różne, ale założenie pozostaje podobne: kameralna grupa, polska liderka, uporządkowana logistyka i przestrzeń na to, żeby faktycznie cieszyć się podróżą.
Dlaczego akurat kameralność jest tak istotna?
Jan Mikołajczak: Bo ma ogromny wpływ na cały charakter wyjazdu.
Przy małej grupie nie trzeba wszystkiego podporządkowywać logistyce kilkudziesięciu osób. Łatwiej wspólnie usiąść przy stole, przejść przez centrum miasta czy reagować na sytuację na miejscu.
Zmienia się też atmosfera. Uczestniczki szybciej zaczynają ze sobą rozmawiać i poznawać się. To nie znaczy oczywiście, że każdy musi się zaprzyjaźnić z każdym. Chodzi raczej o to, że nikt nie czuje się anonimową osobą w tłumie.
Czy kobiety często pytają przed wyjazdem, czy mogą jechać same?
Jan Mikołajczak: Tak, to jedno z naturalnych pytań.
Samo słowo „same” jest jednak trochę przewrotne, bo przecież od momentu rozpoczęcia wyjazdu uczestniczka jest częścią grupy. Nie musi przyjeżdżać z koleżanką ani partnerem.
Dla wielu kobiet jest to właśnie najważniejszy argument. Chcą podróżować teraz, a nie wtedy, gdy znajomi będą mieli taki sam termin urlopu i taki sam pomysł na wyjazd.
Czy najtrudniejszy jest więc sam moment zapisania się?
Jan Mikołajczak: Czasami tak. Zwłaszcza gdy ktoś pierwszy raz decyduje się na wyjazd bez osoby, którą zna.
Przed podróżą pojawiają się pytania: z kim będę w grupie, czy się odnajdę, jak to wszystko będzie wyglądało. Natomiast później bardzo często okazuje się, że większość uczestniczek miała podobne obawy.
Pierwsza wspólna kawa czy kolacja bardzo szybko przełamuje dystans.
Co według Pana najmocniej napędza zainteresowanie takimi podróżami?
Jan Mikołajczak: Chyba świadomość, że nie trzeba wybierać pomiędzy wyjazdem solo a dużą, klasyczną wycieczką.
Jest trzecia opcja: można podróżować w grupie, ale nadal kameralnie. Mieć zaplanowaną logistykę, ale nie czuć się jak na wycieczce szkolnej. Poznawać nowe osoby, ale bez presji, że trzeba przyjechać z własnym towarzystwem.
Dla wielu kobiet właśnie taki model okazuje się najbardziej komfortowy.
A jeśli ktoś zastanawia się między Maltą, Cyprem, Maderą i Paryżem – od czego powinien zacząć?
Jan Mikołajczak: Nie od zdjęć w Internecie, tylko od pytania: czego teraz potrzebuję?
Jeżeli odpowiedzią jest słońce i śródziemnomorski klimat, wybór może pójść w stronę Malty albo Cypru. Jeśli najważniejsza jest natura i krajobrazy - Madera będzie mocnym kandydatem. A jeśli ktoś marzy o miejskim wyjeździe, kulturze i spacerowaniu od rana do wieczora, trudno nie pomyśleć o Paryżu.
Najlepszy kierunek to nie ten, o którym najwięcej się mówi. To ten, który pasuje do nas właśnie teraz.
I chyba dlatego jedna uczestniczka wraca później na kolejny wyjazd w zupełnie inne miejsce?
Jan Mikołajczak: Dokładnie. Bo często okazuje się, że pierwszy wyjazd przełamuje pewną barierę.
Kobieta jedzie pierwszy raz, poznaje grupę, widzi, że dobrze czuje się w takim sposobie podróżowania, i przy następnym wyborze nie zastanawia się już, czy może pojechać bez koleżanki. Zastanawia się raczej: Malta czy może tym razem Madera?
I to chyba najlepszy dowód na to, że podróżowanie nie zawsze musi zaczynać się od znalezienia towarzystwa. Czasami zaczyna się po prostu od znalezienia miejsca, które naprawdę chcemy zobaczyć.
Źródło: Olsztyn24 (olsztyn24.com)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.