
Fot. REUTERS/Violeta Santos Moura Co najmniej 141 osób zginęło podczas prób przedostania się migrantów do eksklawy Hiszpanii w Afryce Północnej - przekazała w środę rano hiszpańska rozgłośnia Cadena SER. Po stronie hiszpańskiej śmierć poniosło 78 osób, a z wód przylegających do Maroka miejscowe służby wyłowiły 63 ciała.
Szacunki opierają się na oficjalnej liczbie ofiar, którą potwierdziły w Ceucie władze Hiszpanii, a także na podstawie danych, zebranych w kostnicach szpitalnych, które przekazała pozarządowa organizacja Caminando Fronteras, analizująca statystyki po stronie marokańskiej.
We wtorek szef MSW Hiszpanii Fernando Grande-Marlaska przekazał, że podległe mu służby potwierdziły, iż 30 i 31 lipca do Ceuty przedostało się łącznie 72 tys. migrantów. Dodał, że 70 tys. z nich powróciło już do Maroka.
Marokańskie źródła dyplomatyczne, cytowane przez hiszpańskie agencje Europa Press i EFE, przekazały, że kilka dni przed wtargnięciem do hiszpańskiej eksklawy migrantów Rabat ostrzegał rząd Pedro Sancheza przed taką możliwością. Zapalnikiem mógł się stać bowiem orzeczony 8 lipca przez hiszpański Sąd Najwyższy zakaz stosowania natychmiastowych wydaleń przez władze Hiszpanii wobec migrantów z Afryki, napływających drogą morską do hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej: Ceuty i Melilli.
Z kolei szefowa resortu obrony Hiszpanii Margarita Robles wezwała rząd Maroka do przeprowadzenia rzetelnego śledztwa, które "do samego końca wyjaśni przyczyny" kryzysu migracyjnego w Ceucie. Robles stwierdziła, że odpowiedzialność za śmierć migrantów podczas podjętej przez nich 30 i 31 lipca próby przedostania się z Maroka do Ceuty ponoszą "ci, którzy za pośrednictwem mafii oszukują ludzi".
Władze Ceuty mierzą się z problemem zapewnienia opieki dla setek dzieci
Władze Ceuty i rząd centralny mierzą się również z problemem setek małoletnich migrantów bez opieki. System w Ceucie jest przeciążony, a rządzone przez opozycję regiony nie chcą przyjąć dzieci .
Zgodnie z hiszpańskim prawem dorośli migranci mogą ubiegać się o ochronę międzynarodową i jeśli jej nie otrzymają, są wydalani z kraju. Państwo ma jednak obowiązek przejąć opiekę nad małoletnimi migrantami, którzy nie mają opiekunów prawnych.
Ministra ds. zabezpieczenia społecznego i migracji Elma Saiz poinformowała we wtorek, że rząd przekaże autonomicznej Ceucie w Afryce dodatkowe 25 mln euro na opiekę dla małoletnich migrantów, którzy dostali się do tej hiszpańskiej eksklawy podczas ubiegłotygodniowego kryzysu.
Agencja EFE poinformowała, że w ośrodkach dla małoletnich migrantów przebywa około 1000 dzieci i nastolatków, ale nieznana liczba wciąż jest na ulicach i okolicznych wzgórzach. Dlatego, aby zapewnić opiekę małoletnim migrantom, władze Ceuty przygotowały dwie hale w pobliżu granicy z Marokiem, które mogą pomieścić około 500 osób.
W sytuacji kryzysowej związanej z napływem małoletnich migrantów władze autonomicznego regionu mogą – zgodnie z prawem z 2025 roku – oczekiwać od rządu centralnego pomocy w relokacji dzieci i nastolatków do ośrodków w innych regionach.
Takie rozwiązanie krytykuje opozycyjna Partia Ludowa (PP), która rządzi w 11 z 17 autonomicznych wspólnot (oraz autonomicznych miastach: Ceucie i Melilli). Sekretarz PP Miguel Tellado, pytany przez dziennikarzy, czy wspólnoty przyjmą małoletnich migrantów z Ceuty i Melilli odpowiedział, że to problem rządu Pedra Sancheza i on powinien go rozwiązać. - Niech wyjdą tą samą drogą, którą weszli - dodał.
"Le Monde": Nie ma dowodów na zorganizowaną operację destabilizacyjną
Francuski dziennik „Le Monde" ocenił we wtorek, że choć nagrania i wiadomości na platformach internetowych odegrały znaczącą rolę w napływie migrantów do hiszpańskiej Ceuty, to nie ma na razie dowodów, by chodziło o zorganizowaną operację destabilizacyjną.
Dziennik przypomniał, że wielu spośród Marokańczyków, którzy przedostali się do Ceuty, kierowało się informacjami i nagraniami na platformach społecznościowych, m.in. Instagramie i TikToku. W internecie jest wiele stron i kont na temat imigracji do Ceuty, ale nie są one nowe - zaznaczył "Le Monde". Gazeta opisuje konta, które od kilku lat pokazują nagrania młodych ludzi przedostających się wpław do Ceuty; na innych widać zdjęcia ciał wyrzucanych na brzeg.
Rozpowszechnianie wiadomości na tych bardzo poczytnych kontach prawdopodobnie zachęciło nowe osoby do przyłączenia się, tworząc "efekt kuli śnieżnej" - ocenił "Le Monde". Zastrzegł, że wiele informacji i plotek jest rozpowszechnianych przez WhatsApp, szczególnie w zamkniętych grupach.
Dziennik zwrócił także uwagę na te konta na Instagramie, Facebooku i TikToku, które wzbudzają wątpliwości, ponieważ noszą podobne nazwy i publikują te same nagrania, niekiedy odsyłają do siebie nawzajem. Sugeruje to, że jedna osoba kieruje kilkoma z tych kont.
Francuski dziennik przyznał, że nie znalazł żadnego śladu wiadomości zachęcających do wyjazdu (do Ceuty), które byłyby masowo rozpowszechniane w sposób skoordynowany w ostatnich dniach. Jak zaznaczono, jest mało możliwe, by taka kampania przeszła niezauważona na wielkich platformach społecznościowych. Jak podał "Le Monde", TikTok nie zgodził się na skomentowanie sprawy, a Meta nie udzieliła odpowiedzi przed publikacją artykułu.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.