"Ped**sko", "cota w różu" – takie słowa usłyszał Bart Pniewski, gdy siedział w swoim samochodzie pod dworcem. Powód bezmyślnej agresji? Różowa czapka. Mężczyzna, który postanowił go zaatakować i uwiecznić na zdjęciach, nie spodziewał się jednak natychmiastowej reakcji influencera. Co dokładnie się wydarzyło?
Bart Pniewski w obszernym wywiadzie dla naszej redakcji mówił o tym, jak Polki i Polacy ubierają się na co dzień , jak zmienia się podejście do stylu i jak sam buduje swoje modowe imperium. Wspominał o Skolimie, Lewandowskich i Sandrze Kubickiej. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat sytuacji, w której został zaatakowany słownie tylko dlatego, że miał na sobie róż.
WIDEOBart Pniewski zachwycony kabanosami Skolima, w tle test
Bart Pniewski przyznaje, że uwielbia róż
Pniewski przyznał, że różowy kolor to jego znak rozpoznawczy, ale nie zawsze spotyka się to ze zrozumieniem. Tłumaczył, że w Polsce wciąż zbyt łatwo ocenia się ludzi przez pryzmat ubioru, a kolor potrafi uruchomić najgorsze odruchy
Ja kocham różowy kolor. Jak ja chodzę na różowo ubrany, no to ludzie w ogóle patrzą na mnie… wiesz, jakie są komentarze - wyjaśnił. Pniewski wrócił do sytuacji sprzed kilku lat, kiedy czekał na córkę pod dworcem, siedząc w swoim aucie.
Miałem taką sytuację kiedyś, bo mam małe autko, Fiata Abarth 500. Siedziałem pod dworcem, pojechałem po Nikolę, miałem całą różową czapeczkę. Zatrzymał się częściowo na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami, ale — jak zaznacza — siedział w samochodzie i był gotowy odjechać.
Stanąłem faktycznie częściowo na miejscu dla niepełnosprawnych, ale siedziałem w tym samochodzie, więc jakby ktokolwiek podjechał, od razu bym odjechał. Bart Pniewski wspomina wyzwiska na tle homofobicznym
Do Pniewskiego podszedł wtedy mężczyzna, który zaczął robić zdjęcia i rzucać homofobicznymi wyzwiskami.
I przychodzi taki cwaniak, zaczął mi zdjęcia robić. I mówi "ped***ko stanęło na miejscu dla niepełnosprawnych. Cota w różu". No to musiałabyś widzieć jego minę, jak wyskoczyłem z tego samochodu… nie wiem, czy on kiedykolwiek w życiu tak szybko uciekał. Pniewski podkreśla, że takie sytuacje nie powinny się zdarzać.
Nikt nie ma prawa w ten sposób nas nazywać, bo każdy ma prawo sypiać, z kim chce, spotykać się, z kim chce i mieć poglądy, jakie chce. Celebryta dodał, że w innych krajach takie zachowanie byłoby nie do pomyślenia.
Za granicą byś się nie spotkała z tym, żeby ktoś faceta w różowym, w małym samochodziku, nazwał w taki czy inny sposób. Bart Pniewski mówi o prawie do własnego stylu © Instagram@highbart
Jestem absolwentką Zarządzania Kulturą i Mediami na Uniwersytecie Jagiellońskim. Karierę w dziennikarstwie rozpoczęłam w 2021 roku, od tamtej pory współpracując z serwisami muzycznymi oraz lifestyle’owymi. Dzięki temu mogę łączyć pasję do popkultury z życiem zawodowym. W wolnym czasie chodzę po górach i słucham Taylor Swift.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.