
Luisowi de la Fuente brakuje jednego wygranego meczu, aby zostać najbardziej utytułowanym trenerem w historii futbolu, z triumfem w Lidze Narodów, mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata. W niedzielę jego Hiszpania zmierzy się w finale mundialu z Argentyną. Jego mottem jest niekończąca się praca.
Odkąd został selekcjonerem reprezentacji (w różnych kategoriach wiekowych), co roku dociera do finału. Ten będzie jego dziewiątym. Dziennikarze zapytali go, w czym tkwi sekret sukcesów.
65-latek wyraził swoją opinię także na temat dłuższej przerwy między połowami w finale. Organizatorzy zaplanowali koncert, który ma trwać dłużej niż normatywny kwadrans.
Przyznał, że nawet nie przyszło mu do głowy, aby zespół argentyński nazwać prowokacyjnym w grze.
De la Fuente nie uciekł od pytania o ewentualne indywidualne pilnowanie Leo Messiego podczas finału. Przypomniał, że przed laty trenował młodzieżową drużynę Sevilli w Division de Honor, która grała przeciwko Barcelonie.
Obserwuj nas na Google News
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.