
Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
W tym tygodniu zastąpiła mnie sztuczna inteligencja. Spodziewałem się tego, ale i tak było to dla mnie trudne do przyjęcia. Szczerze mówiąc, przeraża mnie przyszłość naszego gatunku. Jeśli to brzmi dla was przesadnie, to wysłuchajcie mnie.
Jestem pisarzem. I to takim, który odniósł komercyjny sukces. Prawdopodobnie o mnie nie słyszeliście, ale opublikowałem ponad 300 krótkich opowiadań w magazynach dla kobiet na przestrzeni ostatnich 15 lat. Historie o duchach w "Woman's Weekly" czy romanse w "Take a Break Fiction Feast" - piszę to wszystko. Przepraszam, pisałem.
"Drogi Geoffie" - rozpoczynał się mail. "W przyszłości nasz zespół redakcyjny będzie wykorzystywał narzędzia AI do tworzenia kolejnych wydań, ale dziękujemy ci za twój wkład w magazyn na przestrzeni lat. Z wyrazami szacunku, Rebecca". Mówiąc wprost: "zamieniliśmy cię na robota".
Zastąpiła mnie sztuczna inteligencja
Lubiłem pisać moje historie. Jasne, nie była to sztuka najwyższych lotów. Nigdy nie spodziewałem się telefonu od kapituły Pulitzera ani zaproszenia do Programu 4, by opowiadać o tym, jak udaje mi się wyrażać kondycję ludzkości. Jednak wymyślanie bohaterów, wrzucanie ich w różne sytuacje i obserwowanie, jak sobie radzą, pisanie dialogów, które brzmią naturalnie, wymyślanie satysfakcjonujących, ale jednocześnie wiarygodnych zwrotów akcji sprawiało mi przyjemność przy pisaniu i mam nadzieję, że również wam przy czytaniu.
Możecie mówić, że wyobraźnia maszyn nie jest po prostu tak dobra, jak ludzka. Ja mówię: dajcie jej jeszcze chwilę. Zacząłem więc pisać odpowiedź do Rebeki. Nie skończyłem nawet pisać pierwszego zdania, gdy uświadomiłem sobie pewną prawdę: Rebecca nie istnieje . Skoro magazyn dla kobiet nie potrzebuje już pisarzy, to po co mu "zespół redakcyjny". W mojej głowie pojawiła się wizja osoby, która przyjeżdża rano do biura, włącza komputer, a następnie wraca do domu, a komputer sam tworzy magazyn.
Sztuczna muzyka, wiersze i opowiadania
Jednak koniec mojej kariery mnie nie zaskoczył, ponieważ trzy wydarzenia mówiły mi, że to nadchodzi.
Pierwsza sytuacja miała miejsce dwa lata temu, gdy zmarł mój ojciec. Nie było pogrzebu, ponieważ nie chciał go, ale najbliższa rodzina spotkała się, by zasadzić drzewo w ogródku mojej mamy. - Czy ktoś pomyślał o tym, co moglibyśmy powiedzieć? - zapytała moja mama. Nikt nie pomyślał. Stwierdziłem, że byłoby to zabawne, gdybym zlecił aplikacji ChatGPT napisanie wiersza. Mój ojciec by to docenił. Po kilku sekundach czytałem wiersz pt. "Kibic West Hamu", pełen humoru i patosu. Był dobry.
Druga sytuacja miała miejsce, gdy na moim YouTubie pojawiła się pewna piosenka. "Pocket of his Raincoat" była śpiewana przez Paula McCartneya do prostych dźwięków gitary akustycznej. To była ballada Beatlesów ze wspaniale ezoterycznym tekstem i wzruszającą melodią. Kocham Beatlesów, a ta piosenka znalazła się w mojej czołówce, obok "Yesterday" i "For No One". Dlaczego nigdy wcześniej jej nie słyszałem? Wtedy zauważyłem, kto jest wykonawcą: Beatlesi AI. Odkryłem, że moja nowa ulubiona piosenka Beatlesów nie została ani napisana, ani wykonana przez Beatlesów. Słuchałem maszyny.
Trzecia sytuacja: kilka miesięcy temu postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment. Poprosiłem ChatGPT, żeby napisał mi opowiadanie, które mógłbym sprzedać magazynowi dla kobiet. "Niech ma 700 słów długości, będzie historią o miłości, pełną humoru i z nieoczekiwanym oraz satysfakcjonującym emocjonalnie zakończeniem" - poprosiłem. Gdy tylko wcisnąłem enter na klawiaturze komputera, historia natychmiast zaczęła pojawiać się na ekranie. To opowiadanie - śmieszne i porównywalne z najlepszymi opowiadaniami, jakie kiedykolwiek napisałem lub czytałem, jest od tego czasu zapisane na moim komputerze. Niewysłany zwiastun końca ludzkiego storytellingu.
Nie ma sposobu, by to powstrzymać. Jaki fan Beatlesów oprze się pokusie posłuchania nowego albumu Fantastycznej Czwórki, tylko dlatego, że została napisana i nagrana w aplikacji AI? Kto nie byłby ciekawy nowej sztuki Szekspira lub X Symfonii Beethovena? Jeśli myślicie, że to się nigdy nie wydarzy, to szybkie wyszukiwanie w internecie pokaże wam, że to już istnieje.
YouTube jest pełen nowych piosenek zmarłych artystów, scen filmowych z aktorami, którzy nigdy ze sobą nie współpracowali, przemówień i dowcipów zmarłych polityków, których nigdy nie wygłosili. Istnieją nawet koncerty, na których Elvis Presley i Beatlesi występują razem na pełnym stadionie. Koncerty, które w prawdziwym życiu nigdy się nie wydarzyły. Możecie mówić, że wyobraźnia maszyn nie jest po prostu tak dobra jak ludzka. Ja mówię: dajcie jej jeszcze chwilę czasu.
To koniec artystów
Niektórzy artyści i organizacje z przemysłu kreatywnego walczyły przeciwko AI. W większości chodziło o finansową rekompensatę dla twórców, których prace zostały wykorzystane do trenowania programów AI. Innymi słowy, jeśli chcesz nauczyć AI pisania piosenek w stylu Eda Sheerana albo pisania powieści językiem J.K. Rowling, to spór nie dotyczy tego, czy powinno to mieć miejsce, tylko czy ci artyści i pisarze powinni otrzymać rekompensatę i w jakiej wysokości.
Zapominamy jednak o nowych talentach, o nieodkrytych narratorach i autorach tekstów piosenek, którzy nigdy nie zostaną opublikowani ani nagrani. Zapominamy też o czymś jeszcze ważniejszym.
Czarny czy biały, mężczyzna czy kobieta, heteroseksualny czy nie - w sztuce i tak nie będzie już pracy dla nikogo. Rozwój AI nie oznacza tylko tego, że pisarze opowiadań i aspirujące gwiazdy pop nie zrobią kariery. Nieuniknioną konsekwencją ciągle rozwijającej się AI jest koniec ludzkiej kreatywności. Dlaczego? Ponieważ niezależnie czy chodzi o powieść, piosenkę rockową, portret czy wiersz, kto będzie studiował latami i ćwiczył, by stworzyć coś, co komputer może stworzyć w kilka sekund? Nawet jeśli artysta nie korzysta z AI, to kto mu uwierzy? Jeśli nieznany autor napisze kolejne "Sto lat samotności", to skąd będziemy wiedzieć, że nie pomogła mu AI? Młody pieśniarz został okrzyknięty nowym Bobem Dylanem? Może po prostu wybrał opcję "Dylan" w aplikacji do pisania tekstów piosenek.
W świecie, w którym muzyka, sztuka i literatura mogą być tworzone przez maszyny, każdy musi zakładać, że tak właśnie było.
Technologia dała odpowiedź
W latach 80. XIX wieku eksperci z Chicago przewidywali, że miasta niedługo zostaną całkowicie pokryte końskim łajnem z powodu wzrostu liczby pojazdów ciągniętych przez konie. Pojawienie się samochodów i innego rodzaju zmotoryzowanego transportu sprawiło, że te przewidywania okazały się nieaktualne. Ta historia przyszła mi do głowy, ponieważ kilka lat temu osobowość telewizyjna Monty Don napisał artykuł sugerujący, że prestiżowe stanowiska w mediach i sztuce nie powinny być już przyznawane wykształconym w prywatnych szkołach heteroseksualnym białym mężczyznom jak on, a priorytet powinni mieć przedstawiciele wcześniej niedoreprezentowanych mniejszości. Byłem wściekły i napisałem do Monty'ego Dona. Mój syn jest biały i pochodzi z robotniczego środowiska. Pracował jednak ciężko, ćwiczył tysiące godzin i w końcu otrzymał stypendium muzyczne pokrywające całość kosztów nauki w prywatnej szkole. "Dlaczego mój syn miałby być pominięty tylko dlatego, że jest biały?" - pytałem Monty'ego Dona.
Monty Don nigdy mi nie odpowiedział i teraz rozumiem, że to nie ma żadnego znaczenia. Tak jak w przypadku Chicago w 1880 roku, technologia dała odpowiedź, której nikt się nie spodziewał. Czarny czy biały, mężczyzna czy kobieta, heteroseksualny czy nie - w sztuce i tak nie będzie już pracy dla nikogo.
Tekst przetłumaczony z "The Spectator".
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.