
W sobotę, 18 lipca, prom MV Barima wypłynął ze stolicy Gujany, Georgetown, obierając kurs na Port Kaituma. Na pokładzie miało znajdować się oficjalnie 116 pasażerów i 17 członków załogi. Jednak najnowsze ustalenia śledczych wskazują, że w chwili tragedii na promie mogło przebywać aż 179 osób . To właśnie przeciążenie jednostki jest jednym z głównych wątków prowadzonego śledztwa.
Prom, zbudowany jeszcze w 1939 roku , podczas rejsu u wybrzeży regionu Esequibo zaczął nabierać wody. W krótkim czasie jednostka przewróciła się, a setki ludzi znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie na wzburzonym Atlantyku.
Akcja ratunkowa
Na miejsce tragedii natychmiast skierowano międzynarodowe zespoły ratunkowe. W akcji uczestniczą nurkowie z Brazylii oraz Trynidadu i Tobago. Ich zadaniem jest wydobycie częściowo zanurzonego wraku promu oraz poszukiwanie ciał ofiar. Do tej pory udało się uratować 76 osób , jednak z każdą godziną maleją szanse na odnalezienie kolejnych żywych pasażerów.
W czwartek wyłowiono kolejne ciała, a liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych wzrosła do 72 . Rząd Gujany nie wyklucza, że ostateczny bilans tragedii może przekroczyć 100 osób, co czyniłoby tę katastrofę najtragiczniejszą w historii kraju.
Śledztwo
Policja wszczęła postępowanie. Zatrzymano już trzy osoby, w tym kapitana promu oraz innego członka załogi, którzy przeżyli katastrofę. Według władz, testy wykazały w ich organizmach obecność marihuany . Zatrzymano także urzędnika odpowiedzialnego za nadzór nad załadunkiem promu.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.