
Największym dramatem nie są pustoszejące świątynie. Największym dramatem są pełne kościoły, z których ludzie wychodzą i nadal gardzą drugim człowiekiem.
Możesz mieć krzyż na ścianie, co niedzielę siedzieć w pierwszej ławce i najgłośniej krzyczeć o obronie wiary. Jeśli jednak w sercu nosisz nienawiść i pogardę, to nie jest wiara. To tylko jej tania karykatura.
Jezus nie zakładał partii politycznej ani fanclubu nienawiści. Powiedział: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”, a nie: „Po liczbie flag i krzyku na wiecach”.
Ironia polega na tym, że instytucje najczęściej nie rozsypują się od ataków z zewnątrz. Znacznie częściej podkopuje je rozdźwięk między głoszonymi zasadami a codziennym postępowaniem. Tego nie przykryje ani największy krzyż, ani najgłośniejsze hasła. Marek Pyryt
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.