Miałem dzisiaj wizytę u fryzjera. Salon do którego chodzę jest na terenie zamkniętego osiedla. Nie jest to problem, bo w mailu potwierdzającym rezerwację mam kod do furtki, ale coś mi padło z internetem, więc stałem przy wejściu i próbowałem to naprawić. W międzyczasie przyszła jakaś rodzinka, więc wbiłem się za nimi, a oni mnie zatrzymali i wypytują czy tu mieszkam. Mówię, że nie, idę do fryzjera i poszedłem, nie robili problemów. Krótka interakcja, która nie dawała mi potem spokoju przez cały proces strzyżenia. Próbowałem sobie w głowie zracjonalizować sens istnienia zamkniętych osiedli. Co one wnoszą do życia? Bezpieczeństwo? Nie, każdy może wejść na takie osiedle - salon fryzjerski rozsyła kody wejściowe każdemu; można wejść za kimś innym, większość osób pewnie nie zrobi konfrontacji; można przejść przez płot; można zadzwonić i poprosić kogoś o otworzenie, bo poczta czy kurier. Czyli bezpieczeństwo raczej odpada. Wygoda? Raczej utrudnienie. Mam wrażenie, że jedyna funkcja takich osiedli to wzbudzanie fałszywego poczucia prestiżu. Sprawianie wrażenia czegoś niedostępnego dla reszty, co jest bzdurą, bo furtka na kod to bardzo trywialna przeszkoda. Przez chwilę myślałem, że mam argument za - ochrona dla zwierzaków i dzieci. Można puścić psa czy dziecko z mniejszą obawą, że wybiegnie na ulicę (nie twierdzę, że to dobre zachowanie), ale z drugiej strony, przecież po takich osiedlach też jeżdżą auta. Albo ktoś wypuści psa przez przypadek, wchodząc na osiedle. I do spełniania tej funkcji nie są potrzebne furtki na kody, wystarczą ogrodzenia. Tylko, że ogrodzenia też są denerwujące. Zacząłem sobie przypominać sytuacje z przeszłości, gdzie mógłbym sobie po prostu przejść przez osiedle z punktu A do punktu B, ale musiałem nadrabiać kilometry, bo ktoś postanowił ogrodzić pół dzielnicy. Czy nie wystarczyłoby ogrodzenie parku dla psów lub placu zabaw? Nie wiem... Czy ja czegoś nie widzę? submitted by /u/gobbek [link] [komentarze]
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.