
Kuba Badach od paru lat spełnia się w roli jurora w "The Voice of Poland" , dzięki czemu momentami bywa o nim głośniej niż o jego słynnej żonie, Oli Kwaśniewskiej.
Kuba Badach znów będzie jurorem w "The Voice of Poland"
Niebawem TVP wystartuje z kolejną edycją show, gdzie Kuba znów zasiądzie w czerwonym fotelu. Obok niego pojawią się oczywiście Baron z Tomsonem oraz Michał Szpak , wielką niespodzianką okazało się za to ogłoszenie, że do tego składu dołącza Edyta Bartosiewicz .
Szykuje się więc ciekawa jesień w Telewizji Polskiej, o co zapewne postara się także zięć Kwaśniewskich.
Już teraz zresztą Kuba postanowił włożyć kij w mrowisko i podczas eventu promującego "The Voice of Poland" rozgadał się na temat jakości współczesnej muzyki. Niespodziewanie temat zszedł na Skolima.
W rozmowie z Plotkiem Kuba Badach stwierdził, że jakość muzyka weryfikuje to, z jaką częstotliwością potrafi grać kolejne koncerty.
"To wszystko weryfikuje bardzo prosta rzecz pod tytułem koncert. Jeżeli ktoś jest w stanie zaśpiewać dobrze koncert, który trwa minimum 90 minut, następnego dnia zaśpiewać kolejny koncert, następnego kolejny i tak przez na przykład 20 dni z rzędu i nie traci głosu, to znaczy, że się na tym zaczyna znać - powiedział Badach.
Kuba Badach nie gryzł się w język ws. Skolima. Mąż Kwaśniewskiej mówi to wprost: "Chałtury"
Prowadzący rozmowę przywołał więc szybko postać Skolima, który słynie z tego, że nie wzgardzi żadnym groszem i potrafi zagrać nawet kilka koncertów dziennie. Tutaj mąż Kwaśniewskiej tylko kpiąco miał się uśmiechnąć.
"Ale wydaje mi się, że poziom skomplikowania jego utworów nie jest na tyle wysoki, żebym weryfikował te kryteria, o których powiedziałem przed chwilą. Uważam, że to nie są rzeczy na tyle trudne, żeby... Powiem może inaczej - Zbigniew Wodecki zwykł mawiać, że koncerty to grał Paderewski, my gramy chałtury " - podsumował wymownie Kuba Badach.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.