
Zarząd Zieleni Warszawy wstrzymuje drugie koszenie trawników przy ulicach. Powód jest oczywisty: upały i susza. Mieszkańcy są zachwyceni, bo już teraz przy ulicach zdarzają się żółte, wypalone klepiska zamiast trawy.
Zarząd Zieleni Warszawy tłumaczy swoją decyzję o wstrzymaniu drugiego koszenia terenów miejskich i przyulicznych. Przy tak wysokich temperaturach i suszy koszenie po prostu szkodzi trawie, zamiast jej pomagać.
Koszenie trawników w czasie silnych upałów i suszy mocno osłabia rośliny oraz niszczy ekosystem. Trawa jest bowiem naturalnym izolatorem termicznym, który chroni glebę przed przegrzaniem i utratą wilgoci. Ponadto, wysoka trawa zapewnia schronienie i pokarm dla wielu gatunków zwierząt żyjących w mieście.
Zbyt nisko przycięta trawa w czasie suszy nie odbija na nowo, tylko po prostu zasycha, a z odsłoniętej ziemi zaczyna się unosić kurz. Miejska instytucja apeluje też do innych zarządców terenów - spółdzielni, wspólnot, innych jednostek miejskich - żeby poszły w jej ślady i też dały trawie chwilę wytchnienia. Pytanie, czy posłuchają?
Mieszkańcy: Nareszcie!
Komentarze do decyzji o wstrzymaniu koszenia płyną jeden za drugim, a większość to podziękowania.
Bardzo się cieszę. Dzięki tej decyzji koło mojego bloku jest zielono i znacznie chłodniej niż w latach, gdy w czerwcu osiedle się zmieniało w żółte rżysko. Teraz na pokrzywach się lęgną motyle, a moje dziecko pod blokiem rozwija pasję botaniczną.
Inni idą jeszcze dalej i sugerują, żeby z koszenia zrezygnować już na stałe, a nie tylko na czas upałów.
Bierzcie przykład z Wrocławia, gdzie okolice ulic i pasy zieleni między jezdniami to łąki kwietne. Nie trzeba kosić ani podlewać, magazynują wilgoć, tworzą mikroklimat i siedlisko dla fauny i flory, a do tego wyglądają pięknie.
Mieszkańcy chcieliby, żeby podobne zasady obowiązywały nie tylko na terenach ZZW, ale w całym mieście - łącznie ze wspólnotami i spółdzielniami mieszkaniowymi. To zależy jednak od wiedzy i rozsądku zarządców tych terenów. W wielu spółdzielniach na Ursynowie już wstrzymano koszenie, ale w niektórych rejonach słychać jeszcze kosiarki.
Naukowcy potwierdzają. Rzadsze koszenie to nie fanaberia
To, że rzadsze koszenie może realnie pomagać miejskiemu środowisku, potwierdzają też naukowcy. Zespół badaczy z Instytutu Botaniki PAN, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Śląskiego sprawdził, jak częstotliwość koszenia wpływa na skład chemiczny trawy - a więc na to, czym tak naprawdę odżywiają się owady i inne drobne zwierzęta żyjące w mieście.
Każdy liść, źdźbło i korzeń składa się z różnych pierwiastków. To, w jakiej proporcji poszczególne pierwiastki są obecne, kształtuje jakość odżywczą roślin. Dla konsumentów roślin liczy się więc nie tylko to, ile pokarmu jest dostępne, ale także z czego ten pokarm jest zbudowany.
Naukowcy porównali trawę koszoną sześć, trzy i raz w roku w Krakowie i Katowicach. Okazało się, że częste koszenie owszem, zwiększa w trawie ilość pożytecznych składników jak fosfor czy potas, ale jednocześnie obniża poziom innych ważnych mikroelementów, na przykład żelaza, cynku czy miedzi, które w małych dawkach są organizmom po prostu niezbędne. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcemy w mieście osiągnąć.
Zwykle pytamy, czy trawnik jest skoszony, ile ma kwiatów, albo ile owadów przyciąga. My pokazujemy, że trzeba zadać jeszcze jedno pytanie: z czego zbudowana jest biomasa, która trafia do miejskiego ekosystemu?
Badanie prowadzone w ramach projektu ToBeLawn ma pomóc w tworzeniu lepszych standardów zarządzania miejską zielenią.
Źródło: Halo Ursynow
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.