
Przemysław Staciwa — W PiS znów mocno się zagotowało. Do tego stopnia, że nawet partyjni weterani zaczęli mówić o „wojnie frakcji”. Tym razem poszło o sprawę Zbigniewa Ziobry i jego wyjazdu do USA, który – według ustaleń Onetu – miał być organizowany przy aktywnym wsparciu ludzi związanych z Jarosław
W PiS znów mocno się zagotowało. Do tego stopnia, że nawet partyjni weterani zaczęli mówić o „wojnie frakcji”. Tym razem poszło o sprawę Zbigniewa Ziobry i jego wyjazdu do USA, który – według ustaleń Onetu – miał być organizowany przy aktywnym wsparciu ludzi związanych z Jarosławem Kaczyńskim. To z kolei miało uruchomić lawinę wzajemnych pretensji w partii.

Poseł PiS Zbigniew Ziobro podczas debaty "Polska sprawiedliwość – reforma trzeciej władzy" w ramach drugiego dnia konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach (fot. Art Service / PAP)
Według rozmówców Onetu szczególnie dużo emocji wywołała właśnie rola Adama Bielana. Problem polega na tym, że Bielan i Ziobro od lat niespecjalnie za sobą przepadają, więc w PiS mało kto wierzy, że europoseł nagle zadziałał z własnej inicjatywy. W partii ma dominować przekonanie, że „bez zgody prezesa nic by się nie wydarzyło”.
Frakcja związana z Mateuszem Morawieckim ma być wściekła, bo sprawa Ziobry kompletnie przykryła inne działania PiS i znowu sprowadziła debatę do wewnętrznych awantur. Z kolei ludzie bliżsi dawnym ziobrystom, mają uważać, że były minister sprawiedliwości został wykorzystany do pokazania siły wobec rządu Donalda Tuska.
Najciekawsze jest jednak to, że cały konflikt wygląda jak polityczne deja vu. W PiS regularnie wybuchają wojny między obozem Morawieckiego, ludźmi Ziobry, ekipą Czarnka i starym aparatem partyjnym skupionym wokół Kaczyńskiego. Wcześniej prezes próbował organizować wspólne spotkania i publikować pojednawcze zdjęcia, żeby zatrzeć wrażenie chaosu w partii. Efekt był średni.
W tle całej awantury przewija się jeszcze jeden bardzo ważny wątek — relacje z Amerykanami i polityczna gra wokół administracji Donalda Trumpa. I właśnie tu pojawia się Adam Bielan, który od lat uchodzi w PiS za człowieka od „amerykańskich kontaktów”. To on miał odegrać kluczową rolę w organizowaniu wyjazdu Ziobry w USA.
Najbardziej ironiczne jest jednak to, że PiS miał ostatnio próbować pokazywać jedność i mobilizację przed kolejnymi politycznymi starciami. Prym w tym wieść miał Przemysław Czarnek i jego akcja polegająca na kontrolowaniu spółek skarbu państwa. Wcześniej jego ofensywę zakłócał konflikt z Mateuszem Morawieckim. Tymczasem zamiast ofensywy przeciw rządowi doszło do prania brudów, przecieków do mediów i polityków, którzy anonimowo podgryzają się w wywiadach.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.