
Sąd Najwyższy uchylił wyrok ws. mężczyzny, który w grudniu 2019 r. dokonał brutalnego ataku w jednym z mieszkań w Warszawie - ustalił portal Gazeta.pl. Ranne zostały wtedy dwie osoby, w tym jedna ciężko.
KRP IV Warszawa
Do zdarzenia doszło w połowie grudnia 2019 r. 37-letni wówczas mężczyzna umówił się wieczorem na spotkanie z jedną z mieszkanek Warszawy. Oboje praktycznie się nie znali. Wyszedł od niej po godz. 22. Zaczął wymieniać z nią SMS-y, ustalili, że tej nocy spotkają się raz jeszcze.
37-latek przyszedł ok. godz. 23.30. Miał ze sobą nóż. Gdy kobieta odwróciła się do niego tyłem, idąc do pokoju, mężczyzna chwycił ją od tyłu, obejmując jedną ręką za szyję i przyłożył jej do szyi nóż. - Dawaj kasę - rzucił. Kobieta próbowała się uwolnić, wzywała pomocy. Wtedy 37-latek zadał jej ciosy w szyję, w ramię i pierś.
Krzyki usłyszał współlokator kobiety, który był wtedy w swoim pokoju. Gdy napastnik go zobaczył, przeciągnął kobiecie nożem po szyi, odepchnął ją i ruszył w stronę mężczyzny. 37-latek zadał mu trzy ciosy nożem w szyję, w plecy i w brzuch.
W tym samym czasie kobieta zdołała otworzyć drzwi mieszkania i wybiec na klatkę schodową, wzywając pomocy. 37-latek uciekł wtedy, zostawiając buty, a po drodze do domu wyrzucił nóż i telefon komórkowy. Swojej partnerce powiedział, że ktoś go napadł, dlatego ma ranę na dłoni i nie ma butów.
Zobacz wideo Zobacz także: 1500 zł mandatu za drift w Elblągu
Kobieta i jej współlokator przeżyli atak. Cięższe obrażenia stwierdzono u mężczyzny. Napastnik przedziurawił mu nożem obie ściany żołądka, co doprowadziło do krwotoku i realnego zagrożenia życia.
"Na miejsce przybył przewodnik z psem służbowym, pracowała również grupa dochodzeniowo-śledcza, która przeprowadziła oględziny i zabezpieczyła ślady. Śledztwo w tej sprawie wszczęła wolska prokuratura, a wyjaśnieniem okoliczności sprawy zajęli się również policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. Żmudna praca śledczych przyniosła efekty" - informowała niedługo potem Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV.
37-latek został zatrzymany niecały miesiąc później r. w swoim mieszkaniu na Bródnie. Postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa dwóch osób w związku z rozbojem. Trafił do aresztu.
W lipcu 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał mężczyznę na 15 lat więzienia. Nakazał też wypłatę pokrzywdzonej 2 tys. zł, a pokrzywdzonemu - 10 tys. zł.
"Niewątpliwie oskarżony udając się do mieszkania pokrzywdzonej nie planował dokonania zbrodni zabójstwa, a zarzuconych mu czynów dopuścił się pod wpływem impulsu i przebiegu samego zdarzenia" - ocenił wtedy sąd.
Mężczyzna próbował się bronić, twierdził, że rany pokrzywdzonych powstały w wyniku szamotaniny, w zasadzie bez jego aktywnego udziału. Sąd uznał jednak, że "nawet przy dynamicznym przebiegu zdarzenia, nie można przyjąć, aby pokrzywdzeni sami nadziewali się na nóż jedynie trzymany przez oskarżonego".
W maju 2021 r. Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy. W lutym 2022 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację.
W październiku ubiegłego roku obrończyni skazanego mężczyzny złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o wznowienie postępowania. Jako jeden z powodów podała "nienależną obsadę sądu". Z tym argumentem zgodziła się również w pisemnym stanowisku Prokuratura Krajowa przyznając, że w składzie Sądu Apelacyjnego nie powinna była zasiadać jedna sędzia.
Sąd Najwyższy na początku marca uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego z 2021 r. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Według SN sędzia, która zasiadała w składzie SA, faktycznie nie mogła być uznana za bezstronną i niezależną.
SN przypomniał, że w 2018 r. owa sędzia podpisała listę poparcia dla sędziego, który kandydował wówczas do Krajowej Rady Sądownictwa, "a udzielając poparcia musiała mieć świadomość niekonstytucyjnego charakteru skrócenia kadencji KRS i nowych regulacji zmieniających skład tej Rady". Poparcie udzielone przez sędzię zbiegło się z decyzją Ministerstwa Sprawiedliwości o delegowaniu tej sędzi w 2018 r. do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
"Sędzia nie tylko świadomie wzięła udział w wadliwej procedurze nominacyjnej, ale też w sposób aktywny wspierała przeprowadzane od 2017 r. niekonstytucyjne zmiany w ustroju sądów powszechnych, których jedynym celem było ograniczenie niezależności tych sądów i ich pełne podporządkowanie innym władzom, w tym w szczególności władzy wykonawczej reprezentowanej przez ówczesnego Ministra Sprawiedliwości pełniącego jednocześnie funkcję Prokuratora Generalnego" - zaznaczył Sąd Najwyższy.
"Sąd odwoławczy, w którego składzie brała udział sędzia, nie zapewniał skazanemu prawa do sądu niezawisłego i niezależnego, ustanowionego ustawą w znaczeniu konstytucyjnym i konwencyjnym" - czytamy w uzasadnieniu.
Decyzja Sądu Najwyższego nie oznacza jednak, że mężczyzna wyszedł na wolność. SN orzekł wobec niego areszt. Obrończyni mężczyzny złożyła zażalenie, Sąd Najwyższy jednak tego nie uwzględnił.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.