
Katarzyna Dybińska — Na Bliskim Wschodzie wzrosło napięcie, a na stacje benzynowe z impetem wróciła drożyzna. Analitycy prognozują, co może się dziać z cenami paliw, ale przyznają: sytuacja zmienia się tak szybko, że prognozy łatwo się dezaktualizują. Winna jest nie tylko cena ropy, ale też to, co dz
Na Bliskim Wschodzie wzrosło napięcie, a na stacje benzynowe z impetem wróciła drożyzna. Analitycy prognozują, co może się dziać z cenami paliw, ale przyznają: sytuacja zmienia się tak szybko, że prognozy łatwo się dezaktualizują. Winna jest nie tylko cena ropy, ale też to, co dzieje się w rafineriach. – Tu są ukryte te dodatkowe pieniądze, które musimy płacić – mówi Zero.pl Grzegorz Maziak z portalu e-petrol.

Ceny paliw rosną, a eksperci nie mają dobrych wieści dla kierowców (fot. Leszek Szymański / PAP)
Poniedziałek przyniósł najwyższe poziomy cen ropy na giełdach paliw od ponad miesiąca. Katalizatorem wzrostów jest ciągła eskalacja sytuacji wojennej na Bliskim Wschodzie. Statki próbujące przepłynąć cieśninę Ormuz, kluczowy szlak paliwowy świata, są atakowane przez Iran. W tej sytuacji ropa naftowa znów drożeje. Cena baryłki ropy Brent przekroczyła przejściowo 90 dol. za baryłkę (ok. godz. 11:30 czasu polskiego spadła lekko, do 88,11 dol. za baryłkę).
Ponad 1600 interwencji po burzach. Strażacy usuwali skutki nawałnic
Według analityków portalu e-petrol, średnie ceny paliw na stacjach w Polsce w tym tygodniu (20-26 lipca) powinny kształtować się następująco:
Analitycy e-petrol przygotowali tę projekcję w piątek 17 lipca. I nie mają dobrych wieści.
– Te prognozy z piątku mogą szybko się zdezaktualizować, bo dynamika zmian jest bardzo duża – mówi portalowi Zero.pl Grzegorz Maziak, ekspert rynku paliw i redaktor naczelny portalu e-petrol. – Mamy do czynienia z ciągłą eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie, ceny cały czas rosną na rynkach światowych, a co za tym idzie, na rynku krajowym.
– Warto podkreślić, że obecna cena ropy, ponad 90 dol. za baryłkę Brent, to tylko część obrazu – dodaje nasz rozmówca. – Spójrzmy na notowania paliw gotowych – tu widzimy, że marże na przerobie surowca są na rekordowych poziomach, zwłaszcza w przypadku diesla, choć w przypadku benzyny też są bardzo wysoko.
[

Posłanka zapozowała z martwą rybą. W komentarzach burza](/news/izabela-bodnar-ze-zdjeciem-tunczyka-na-x-ostra-wymiana-zdan-z-zukowska)
[

Prezes NRL o reformie ochrony zdrowia: nasze środowisko nie będzie hamulcowym reform](/news/prezes-nrl-nasze-srodowisko-nie-bedzie-hamulcowym-reform)
[

Pensje w górę w polskich firmach. Ale liczba etatów znów się skurczyła](/news/pensje-w-gore-etaty-w-dol-gus-publikuje-nowe-dane-z-polskiego-rynku-pracy)
Ekspert tłumaczy, że to efekt deficytu mocy przerobowych na całym świecie. – Mamy problem z Rosją, która wstrzymała całkowicie na początku lipca eksport oleju napędowego ze względu na ukraińskie ataki; mamy deficyt dostaw produktów naftowych z Bliskiego Wschodu; mamy efekt niedawnych ograniczeń w eksporcie paliw z Chin, obecnie nieco poluzowanych.
– Zyski rafinerii na przerobie ropy są więc obecnie bardzo wysokie i kierowcy widzą skutki tego na stacjach. Oprócz 90 dol. za baryłkę mamy dodatkowe 20-30 dol. na przerobie, które wpływają na wyższe ceny paliwa z rafinerii. Tu są ukryte te dodatkowe pieniądze, które musimy płacić – podsumowuje.
Rzut oka na cennik hurtowy Orlenu również nie napawa optymizmem. Jeszcze w ubiegłą sobotę, tj. 11 lipca, m sześc. oleju napędowego kosztował 5 825 zł. Tydzień później było to już 6 295 zł. Ta cena obowiązuje też dzisiaj, bo w poniedziałek Orlen nie aktualizuje cenników (zrobi to dopiero jutro).
Jeśli chodzi o benzynę bezołowiową 95, to w sobotę 11 lipca m sześc. kosztował w hurcie 5 484 zł, a 18 lipca było to już 5 818 zł.
W przypadku obu paliw ceny były podnoszone każdego dnia w okresie 11-18 lipca.
– Ceny hurtowe Orlenu, które idą mocno do góry, uwzględniają europejskie hurtowe notowania paliw gotowych, a więc właśnie te wysokie marże – wskazuje Grzegorz Maziak. – Rynek naftowy jest pod coraz większą presją, dodatkowo pojawiają się informacje, że ucierpiała infrastruktura na Bliskim Wschodzie, nie ma więc żadnych dobrych wiadomości.
W weekend na rynek napłynęły informacje, że doszło do ataku na instalacje naftowe w Kuwejcie.
W tej skomplikowanej sytuacji kierowcy nie mogą liczyć już na rządowy program CPN (Ceny Paliwa Niżej), w ramach którego wyznaczane były maksymalne ceny paliw na stacjach, a także obowiązywały niższe stawki VAT i akcyzy na paliwa.
Rząd wyklucza na ten moment przywrócenie tarczy paliwowej, tłumacząc to ograniczonymi możliwościami finansowymi państwa. Premier Donald Tusk podczas rozmowy z mediami w Sejmie w ubiegłym tygodniu dał jasno do zrozumienia, że finanse publiczne mają swoje limity. Zwrócił uwagę, że Polska przez długi czas sztucznie zapewniała najtańsze paliwo na stacjach w skali całej Europy, jednak dalsze ciągłe dotowanie tego obszaru ze środków publicznych jest niemożliwe.
„Zaprzecza jednolitości naszego środowiska”. Kaleta uderza w projekt Morawieckiego
Brak planów związanych z reaktywacją programu CPN potwierdził również w rozmowie z naszym portalem rzecznik Ministerstwa Energii. Przedstawiciel resortu przypomniał, że mechanizmy osłonowe od początku były projektowane wyłącznie jako rozwiązanie tymczasowe. Jednocześnie usłyszeliśmy, że sytuacja na rynku paliw jest na bieżąco monitorowana.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.