1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Nowy podział Polski na województwa? Jeden region uznawany za kuriozum w skali Europy

    Nowy podział Polski na województwa? Jeden region uznawany za kuriozum w skali Europy

    RAK0RAK0przeszczepów
    3588 odsłon
    Nowy podział Polski na województwa? Jeden region uznawany za kuriozum w skali Europy

    Dwadzieścia kilka województw zamiast obecnych szesnastu. Połączenia części obszarów dwóch jednostek terytorialnych w jedną i łączenie bliskich sobie – geograficznie i historycznie, choć rozdzielonych politycznie – miast w jeden region. Ponad ćwierć wieku po ostatniej reformie administracyjnej Instytut Sobieskiego proponuje kolejną korektę, która – zdaniem ekspertów -pozwoli lepiej wykorzystać potencjał miast, zwłaszcza średnich. Jedno województwo jest tutaj wskazywane jako kuriozum i – zdaniem IS – wymaga pilnej interwencji.

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Jak wyglądała ostatnia reforma administracyjna w Polsce.

    Dlaczego Mazowsze uważane jest za niefunkcjonalną jednostkę.

    Które warianty reformy administracyjnej proponuje Instytut Sobieskiego.

    Co zakłada model wielobiegunowy w kontekście województw.

    W styczniu minęło dokładnie 27 lat od ostatniej reformy administracyjnej w Polsce. 1 stycznia 1999 roku wszedł w życie nowy podział, znacząco zmniejszający liczbę województw z 49 do obecnych 16 oraz wprowadzający trójstopniową strukturę samorządu terytorialnego (gmina, powiat, województwa). I choć w ciągu minionego ćwierćwiecza dokonywano pewnych korekt (np. tworzono nowe powiaty bądź niektóre wsie „przenoszono” do innych województw), zasadnicza struktura nie uległa zmianie. W powszechnej opinii zmiany te oceniano najbardziej pozytywnie ze wszystkich reform, za które odpowiedzialny był wówczas rząd Jerzego Buzka (w przeciwieństwie choćby do reformy systemu oświaty czy służby zdrowia, o które do dziś eksperci i politycy toczą spory).

    W ostatnich latach coraz częściej powraca jednak dyskusja, czy aktualny podział terytorialny jest funkcjonalny i czy może czas już na nową reformę administracyjną. Niedawno pisaliśmy o raporcie pt. „Stołeczne – metropolitalne – województwo warszawskie? Wzorce europejskie a polska przestrzeń. Kierunki zmian” Instytutu Sobieskiego. Jego autorzy przekonywali, że Mazowsze jako jednostka administracyjna – z gigantycznym, jak na europejskie standardy, regionem stołecznym - nie obecnie wyjątkowo niefunkcjonalną strukturą i wymaga pilnej interwencji w postaci podziału. Propozycja polegała na utworzeniu trzech odrębnych województw, w tym jednego regionu stołecznego. Eksperci z IS mają jednak w zanadrzu kolejny raport (choć formalnie przygotowany w 2023 roku), w którym proponują ogólnokrajową reformę administracyjną. O jej szczegółach opowiedział w rozmowie z RadioZET.pl autor publikacji i członek powyższego think tanku dr Łukasz Zaborowski.

    Raport IS. Czy to czas na reformę administracyjną i nowy podział terytorialny?

    „Obecny układ województw nie jest wynikiem żadnej spójnej koncepcji, lecz przypadkową hybrydą. Powstała ona w wyniku rozszerzenia modelu województw „dużych” o kilka „średnich”. Wskutek zakulisowych targów politycznych niektóre ośrodki zachowały regionalną samodzielność, a inne ją utraciły. W dodatkowych województwach rangę miast wojewódzkich utrzymały Kielce i Opole, Gorzów i Zielona Góra. Utraciły ją m.in. Częstochowa, Kalisz, Koszalin i Radom, choć mają nie mniejsze znaczenie w sieci osadniczej kraju. Takie nierówne traktowanie budzi poczucie krzywdy w kilku pominiętych ośrodkach” – czytamy w raporcie, którego pełna wersja jest dostępna na stronie Instytutu.

    Nowa reforma administracyjna, o której pisze IS, zakłada przede wszystkim zwiększenie liczby województw (do poziomu powyżej 20, choć jedna z koncepcji - o czym niżej - zakłada też jej zmniejszenie). Miałoby to w zamierzeniu odciążyć główne ośrodki miejskie, odpowiadające w tym momencie za nadzór nad zbyt rozległymi obszarami, i scedować część kompetencji na inne miasta (a raczej – rozproszyć je między mniejsze jednostki). Zaborowski wyjściowo proponuje cztery warianty:

    Wariant I „minimalny” – jak sama nazwa wskazuje jest to delikatna korekta obecnego stanu rzeczy. Nie powstają w nim nowe jednostki. Ma miejsce ograniczenie rozległości województw największych na rzecz mniejszych. Mazowsze zostaje podzielone na trzy części, z czego jego wschodnia część (okolice Siedlec) trafiają w poczet woj. lubelskiego. Z kolei np. podzielona zostałaby Małopolska, której wschodnia część (czyli Tarnów) znalazłaby się na tym samym obszarze, co Podkarpacie.

    Wariant II „umiarkowany” - przewiduje uzupełnienie całościowego układu o województwa „brakujące” w świetle standardów obecnego podziału. Tu - podobnie, jak w wariancie I - mamy choćby przyłączenie Radomia do Ziemi Świętokrzyskiej, wyodrębnienie w woj. wielkopolskiego osobnego bytu o roboczej nazwie „woj. kalisko-ostrowskie” i wydzielenie Wrocławia z woj. dolnośląskiego, którego pozostała część opierałaby się przede wszystkim na zsumowanym potencjale Legnicy, Świdnicy i Wałbrzycha.

    Wariant III „równoważący” . Idące nieco dalej ograniczenie powierzchni województw jako obszarów z ośrodkami metropolitalnymi na rzecz policentrycznch województw „pozametropolitalnych”. W tym wariancie jednostki terytorialne są mniejsze, powstają często z połączenia obszarów dwóch odrębnych obecnie województw i mają za zadanie wykorzystać synergię między dwoma (lub większą liczbą) miast, które są sobie bliskie geograficznie i kulturowo (jak np. Włocławek i Płock, Kielce i Radom, czy Koszalin i Piła) , ale zostały przed laty odseparowane od siebie na mocy decyzji politycznych.

    Wariant IV „makroregionalny”. Najbardziej innowacyjny, odwracający koncepcje z trzech poprzednich, bo jedyny, który zakłada zmniejszenie liczby województw (z 16 do 12). Poszerzenie jednostek samorządowych pozwoliłoby na stworzenie tzw. makroregionów, opartych o wielkoskalowe układy osadnicze, przede wszystkim ośrodki metropolitalne. „Zamysłem powołania dużych województw nie jest jednak wzmacnianie metropolii kosztem ośrodków drugorzędnych. Zachowaniu wieloośrodkowych struktur służy odebranie największym miastom funkcji administracyjnych szczebla wojewódzkiego". I tak np. w makroregionie środkowopolskim ośrodkiem metropolitarnym byłaby Łódź, a miastami wojewódzkimi, niższego szczebla, ale z zapewnionymi kompetencjami urzędniczo-administracyjnymi byłyby w tym przypadku Kalisz, Ostrów Wielkopolski i Piotrków Trybunalski.

    • Powstanie ogromna korzyść z tego, że u rzędy wojewódzkie czy marszałkowskie, które teraz – mówiąc kolokwialnie – są „zawalone” ogromem spraw, także z regionów dość odległych, którymi niepotrzebnie zajmują, będą nieco odciążone. Tym bardziej, że często specyfika obszarów metropolitalnych i rejonów bardziej peryferyjnych jest nieco inna – tłumaczy Zaborowski, dodając, że w mniejszych województwach, z ośrodkami o równoprawnym znaczeniu, w jednym mieście zlokalizowany byłby np. urząd wojewódzki, a w drugim marszałkowski. - Jestem zwolennikiem modelu dwubiegunowego, który tworzy pewną równowagę w regionie czy województwie i nie wyróżnia tylko jednego centrum. Nie tworzy dychotomii, że cała władza jest w jednym miejscu, a reszta to prowincja. Że miejsce, w którym znajduje się ośrodek administracyjny, jest jednocześnie miastem, w którym skupiają się wszelkie inne funkcje o oznaczeniu regionalnym, zwłaszcza te publiczne – podkreśla ekspert.

    Jego zdaniem model wielobiegunowy (zwany także policentrycznym) pozwala na zrównoważony rozwój i wzajemną synergię między kilkoma ośrodkami miejskimi, w ramach których funkcje społeczne i publiczne – uniwersytet, sądy, urzędu – rozparcelowane są w miarę równomiernie, a nie skupione w jednej stolicy województwa. Analityk z IS zaznacza jednocześnie, że zaprezentowane przez niego warianty nie są jedyne i ostateczne. - Tych wariantów czy koncepcji może być nieskończenie wiele. Nie chodzi o to, żeby się przywiązywać do tych map. Najważniejsza jest argumentacja, dlaczego powinniśmy zmienić podział terytorialny i w jakim kierunku należałoby to zrobić – mówi Zaborowski. Przyznaje jednocześnie, że osobiście bliski jest mu wariant nr. 3, zwany „równoważącym”.

    • Wydaje mi się, że idzie on w kierunku, którego najbardziej potrzebujemy, czyli ograniczenia terytorialnego województw z najsilniejszymi ośrodkami metropolitalnymi, żeby one zajęły same sobą i swoim regionem, a te pozostałe regiony, nazwijmy to „pozametropolitalne”, żeby one współtworzyły większe obszarowo województwa policentryczne. Warto dyskutować właśnie o takim kierunku korekty podziału, a wynikowa mapa powinna być już konsekwencją opracowania pewnych dobrych założeń. Nie chodzi o to, by zastanawiać się, patrząc na tę mapę, dlaczego np. województwo lubelskie zostało rozszerzone o Siedlce, a Bytom i Sosnowiec zgrupowane w trochę mniejsze. Chodzi o pewne zasady koncepcyjne, teoretyczne, na podstawie których chcemy ukształtować nowy podział terytorialny – wyjaśnia.

    Wspólne cele, interesy i historia

    Wariant nr 3, o którym mowa, zakłada m.in. połączenia obszarów dwóch odrębnych obecnie województw i mają za zadanie wykorzystać synergię między dwoma (lub większą liczbą) miast, które są sobie bliskie geograficznie i kulturowo (jak np. Włocławek i Płock, Kielce i Radom czy Koszalin i Piła), ale zostały przed laty odseparowane od siebie na mocy decyzji politycznych. - Chodzi o taką wizję województwa, które jednoczyłoby regiony o - w miarę możliwości - wspólnych celach rozwoju, wspólnych interesach, ale też właśnie historii. Dużo łatwiej znaleźć jakąś wspólnotę, jeśli chodzi o cele czy interesy rozwojowe między Częstochową a Piotrkowem Trybunalskim niż między Częstochową a konurbacją Śląsko-Dąbrowską, która jest po prostu ogromnym bytem, żyjącym swoimi sprawa. I ta Częstochowa, na północy woj. śląskiego, jest takim „przyczepionym” miastem, niekoniecznie w tej całej strukturze potrzebnym. Tak samo Kielce i Radom, tworzące region historyczny. A gdzie mamy jakąkolwiek wspólnotę interesów między Radomiem a Warszawą? Radom w ogóle się dla stolicy nie liczy – mówi Zaborowski.

    Jego zdaniem w w ramach synergii kielecko-radomskiej można wzmacniać wzajemne potencjały, a każde z miast może dopełniać się w ramach funkcji, których nie realizuje drugi z ośrodków. - Korzystajmy wzajemnie ze swojej infrastruktury, wzmacniajmy region wewnątrz, a nie pozwalajmy na odpływ zasobów, czy też na to, że mieszkańcy będą musieli korzystać z pewnych funkcji np. w Warszawie czy Krakowie. To wzmocnienie tych regionów, które mają oczywiście dużo mniejsze potencjały niż te obszary metropolitalne, ale kiedy są one połączone w większy, policentryczny twór, wtedy one się wzajemnie – twierdzi.

    „W pierwszej kolejności zajmijmy się Mazowszem”

    Czy pomysły Instytutu Sobieskiego mają szansę na realizację? To już kwestia woli politycznej, a ta nie zależy od ekspertów, którzy przyznają jednak, że 27 lat wystarczający czas, by znów na poważnie zabrać się za reformę administracyjną. Zwłaszcza, że – jak przypomina Zaborowski – w w Polsce i tak co ćwierć wieku mają miejsce takie zmiany. - W wielu krajach, jeśli obowiązuje konkretny podział terytorialny, to zwykle opiera się na historii, ma wartość samą w sobie. Mówi się wtedy: „od zawsze tak było, może tego nie zmieniajmy, bo to jest już uświęcone tradycją, rodzą wielowiekowe więzi czasami więzi i nie zrywajmy tego”. A w Polsce obecny podział terytorialny wymyślono dwadzieścia kilka lat temu, wcześniej mieliśmy 49 województw, a przed 1975 rokiem 17. Ale obecne 16 to tylko częściowe nawiązanie do tych 17 sprzed pół wieku - przekonuje.

    • Zasadniczo jest to nowy podział, za którym nie stoi żadna szczególnie spójna koncepcja. Po prostu, już na etapie prac parlamentarnych zostało to w dość przedwypadkowy sposób rozszerzone o kilka dodatkowych województw, więc to nie jest żadne optymalne rozwiązanie, którego warto jakoś mocno bronić – podkreśla analityk IS, dodając, że „jak sobie popatrzymy na historię ziem polskich ostatnich 200 lat, to nie mieliśmy stałego podziału terytorialnego, tylko właśnie mniej więcej co 25 lat były takie korekty” . - Nie proponuję rewolucji, możemy to robić w sposób umiarkowany, ale zacznijmy korygować. A w pierwszej kolejności zajmijmy się Mazowszem. To przypadek najbardziej rażący, takiej osobliwości w całej Europie po prostu nie ma – podsumowuje rozmówca RadioZET.pl.

    Źródło: Radio ZET

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.