Prace na planie finałowego, 11. sezonu "Rancza" dobiegają końca. Po dekadzie przerwy widzowie znów odwiedzą Wilkowyje, a przed twórcami stanęło ogromne wyzwanie - w jaki sposób poprowadzić wątki Kusego i Japycza, w których wcielali się zmarli aktorzy? Wojciech Adamczyk ucina medialne spekulacje i jasno określa, dlaczego wykluczył użycie sztucznej inteligencji.
Nowy sezon "Rancza" po 10 latach
Premierowy odcinek popularnego „Rancza” wyemitowano na kanale TVP1 na początku marca 2006 roku. Komediowo-obyczajowa produkcja szybko zyskała ogromną sympatię telewidzów, doczekując się dziesięciu odsłon liczących 130 odcinków. Ostatni klaps padł późną jesienią 2016 roku, zamykając tym samym pewien telewizyjny rozdział.
Równo dekadę po zakończeniu tamtej serii ogłoszono wielki powrót formatu z premierą zaplanowaną na ostatni miesiąc 2026 roku. Obecnie ekipa filmowa jest już na finiszu realizacji materiału w Jeruzalu, dogrywając jedynie ostatnie ujęcia w innych miejscach.
W wyczekiwanej kontynuacji fani znów ujrzą kultowe twarze, w tym Cezarego Żaka w ikonicznej, podwójnej kreacji – wójta oraz proboszcza. Do swoich ról wrócą również Ilona Ostrowska jako Lucy Wilska i Artur Barciś w roli intryganta Arkadiusza Czerepacha. Przed kamerą pojawią się także Marta Lipińska jako Michałowa, Dorota Chotecka w roli Krystyny Więcławskiej oraz nieodłączni bywalcy słynnej wilkowyjskiej ławeczki: Bogdan Kalus, Sylwester Maciejewski i Piotr Pręgowski.
Losy Kusego i Japycza w nowym "Ranczu" bez sztucznej inteligencji
W obsadzie zabraknie zmarłych wybitnych artystów - Pawła Królikowskiego i Franciszka Pieczki. Gdy pod koniec 2025 roku oficjalnie potwierdzono kontynuację, natychmiast ruszyła giełda pomysłów, jak scenarzyści poradzą sobie z tymi nieodżałowanymi postaciami. Choć wcześniej "Super Express" donosił zza kulis o braku planów na cyfrowe "wskrzeszanie" aktorów, w internecie wciąż krążyły plotki o wykorzystaniu do tego celu nowoczesnych technologii. Głos w sprawie zabrał ostatecznie sam Wojciech Adamczyk. W opublikowanym materiale dla TVP reżyser zapewnił, że zmarli wciąż pozostaną częścią fabularnego uniwersum.
Nie zobaczymy może ich na ekranie, ale będą uczestniczyć w akcji, będą nadal mieszkańcami Wilkowej, nadal członkami naszej społeczności. I w ten sposób nadal sprawiamy to, żeby funkcjonowali wśród nas - powiedział Wojciech Adamczyk. Wojciech Adamczyk stanowczo skomentował również medialne doniesienia na temat rzekomego ożywiania uwielbianych przez miliony bohaterów przy pomocy algorytmów sztucznej inteligencji.
Nie chcieliśmy wykorzystywać sztucznej inteligencji, dlatego że generowanie postaci, aktorów, którzy już nie mogą wpłynąć na swoją rolę, jest w moim przekonaniu trochę nieuczciwe, a nawet niemoralne, bo po pierwsze nie mamy ich zgody na to, że oni by tak właśnie zagrali. Poza tym, by tak dosyć arbitralnie narzucalibyśmy im interpretację, a może oni chcieliby to inaczej zagrać. Tego się chyba raczej nie powinno robić, chociaż obawiam się, że prędzej czy później do tego dojdzie - powiedział Adamczyk.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.