
Taka sytuacja spotkała burmistrza Chodzieży.
Jacek Gursz, burmistrz Chodzieży, w mediach społecznościowych opisał to, co przytrafiło mu się podczas ostatniego dyżuru dla mieszkańców - czasu, w którym spotyka się w urzędzie z interesantami. - Przez 20 lat pełnienia funkcji Burmistrza Miasta Chodzieży przeżyłem wiele trudnych sytuacji. Krytykę, protesty, spory i różnice zdań traktowałem jako część życia publicznego. Ale czegoś takiego nie doświadczyłem nigdy - przyznaje. - Podczas dyżuru dla mieszkańców zostałem zaatakowany przez jednego z interesantów. Krzyczał, uderzał pięścią w stół, pluł w moim kierunku i groził mi. Twierdził, że reprezentuje najważniejszych polityków z kręgu PiS w kraju. Domagał się mojego ustąpienia ze stanowiska i zapowiadał, że jeśli tego nie zrobię, "wyciągnie wobec mnie konsekwencje" - dodaje.
Burmistrz nie kryje, że zaczął obawiać się o bezpieczeństwo, dlatego wezwał na miejsce policjantów. - Podczas interwencji mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że od lat leczy się psychiatrycznie. Na miejsce przyjechał również, wezwany przez patrol, zespół ratownictwa medycznego. [...] Granica została przekroczona. Demokracja daje każdemu prawo do krytyki, nawet bardzo ostrej. Nie daje jednak prawa do gróźb, zastraszania i agresji. Dziś to spotkało mnie. Jutro może spotkać każdego urzędnika, nauczyciela, lekarza czy pracownika instytucji publicznej - kończy.
Radio Poznań podaje, że agresywny mężczyzna został ukarany mandatem za zakłócanie porządku publicznego.
Dodano: 05 sierpnia 2026 r. godz. 11:35
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.