
Przedsiębiorcy wyrzucają pieniądze w błoto? Wiele firm może żyć w złudnym poczuciu bezpieczeństwa
Nie chodzi o kryzys gospodarczy ani utratę kontrahenta. Czasami wystarczy pęknięta rura, zwarcie instalacji elektrycznej, silna burza czy włamanie. Jedno wydarzenie może sprawić, że firma z dnia na dzień przestanie normalnie funkcjonować.
Brzmi jak czarny scenariusz? Niestety dla wielu przedsiębiorców to codzienność.
Eksperci z Multiagencji Certis Ubezpieczenia, którzy na co dzień doradzają właścicielom firm z Podbeskidzia, podkreślają, że zdecydowana większość przedsiębiorców zaczyna interesować się zakresem swojej polisy dopiero wtedy, gdy dojdzie do szkody. A wtedy na zmianę jest już za późno.
Jedna z sytuacji, o której opowiadają doradcy, dotyczyła niewielkiej firmy usługowej. Właściciel przez kilka lat systematycznie rozwijał działalność. Kupował nowy sprzęt, inwestował w wyposażenie i sukcesywnie zwiększał wartość swojego majątku. Polisa była odnawiana co roku, jednak nikt nie zwrócił uwagi, że od dawna nie odpowiada temu, jak wygląda firma dzisiaj.
Kiedy doszło do zalania lokalu, szybko okazało się, że problemem nie jest tylko uszkodzony sprzęt. Odszkodowanie nie pokrywało pełnej wartości wyposażenia, ponieważ suma ubezpieczenia była ustalana kilka lat wcześniej, gdy firma była znacznie mniejsza.
– To jedna z najczęstszych sytuacji, z jakimi spotykamy się podczas analizy polis przedsiębiorców. Firma rozwija się bardzo dynamicznie, a ubezpieczenie zostaje dokładnie takie samo jak kilka lat wcześniej – mówią eksperci z Certis.
Wielu właścicieli firm zakłada, że największym problemem będzie naprawa zniszczonego lokalu albo zakup nowego sprzętu. W praktyce często okazuje się, że prawdziwe koszty pojawiają się dopiero kilka dni później.
Wyobraźmy sobie restaurację, która po awarii instalacji musi zamknąć lokal na trzy tygodnie. Remont można zaplanować, sprzęt można wymienić, ale przez ten czas firma nie przyjmuje gości.
Klienci zaczynają wybierać inne miejsca.
Pracownicy nadal otrzymują wynagrodzenie.
Czynsz trzeba opłacić.
Leasing biegnie zgodnie z harmonogramem.
Raty kredytu nie znikają.
To właśnie przestój działalności dla wielu przedsiębiorców okazuje się znacznie bardziej dotkliwy niż sama szkoda.
Doradcy ubezpieczeniowi słyszą je bardzo często.
Właściciele firm tłumaczą, że przez kilkanaście lat działalności nigdy nie doszło do pożaru ani włamania, więc trudno uwierzyć, że coś zmieni się właśnie teraz.
Tymczasem rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego. Wystarczy gwałtowna burza, awaria instalacji wodnej czy przepięcie elektryczne, aby przedsiębiorca z dnia na dzień stanął przed koniecznością wstrzymania działalności.
Eksperci z Certis zwracają uwagę, że nie ma znaczenia, czy mówimy o salonie fryzjerskim, sklepie, gabinecie lekarskim, warsztacie samochodowym czy biurze rachunkowym. Każda firma posiada majątek, od którego zależy możliwość dalszego prowadzenia działalności.
To problem, który pojawia się znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać.
Przedsiębiorcy inwestują w nowe komputery, maszyny, wyposażenie czy remonty lokali. Zatrudniają pracowników, rozwijają ofertę i zwiększają wartość firmy.
Jednocześnie dokument odpowiedzialny za zabezpieczenie całego tego majątku pozostaje bez zmian. Jak podkreślają eksperci Certis, coroczny przegląd polisy nie musi oznaczać jej wymiany. Często wystarczy kilkanaście minut rozmowy, aby sprawdzić, czy zakres ochrony nadal odpowiada rzeczywistym potrzebom przedsiębiorcy oraz czy uwzględnia wszystkie inwestycje z ostatnich lat.
Coraz więcej właścicieli firm zaskakuje fakt, że ubezpieczenie przedsiębiorstwa może obejmować znacznie więcej niż sam budynek czy wyposażenie.
W zależności od wybranego zakresu ochrony możliwe jest rozszerzenie polisy między innymi o pokrycie kosztów stałych działalności podczas przestoju, zwrot kosztów usuwania skutków szkody czy ochronę przed utratą dochodu wynikającą z czasowego wstrzymania działalności. To rozwiązania, które w kryzysowej sytuacji mogą pomóc zachować płynność finansową firmy.
Eksperci z Multiagencji Certis Ubezpieczenia zgodnie podkreślają, że przedsiębiorcy regularnie serwisują samochody, analizują wyniki finansowe i planują kolejne inwestycje, ale rzadko poświęcają czas na sprawdzenie dokumentu, który ma chronić dorobek wielu lat pracy.
Dlatego raz w roku warto zadać sobie kilka prostych pytań. Czy wartość wyposażenia firmy jest taka sama jak w dniu zawarcia polisy? Czy od tego czasu pojawiły się nowe maszyny, komputery lub urządzenia? Czy zakres ochrony uwzględnia ewentualny przestój działalności?
Jeżeli choć na jedno z tych pytań odpowiedź brzmi „nie wiem”, to znak, że warto przyjrzeć się swojej polisie.
Bo w biznesie nie da się przewidzieć każdej awarii. Można jednak przygotować się na jej skutki. A czasem właśnie to decyduje o tym, czy po kilku tygodniach przedsiębiorca wróci do normalnej pracy, czy będzie zmuszony odbudowywać swoją firmę praktycznie od początku.
Artykuł sponsorowany
Artykuł wyświetlono 124 razy.
Źródło: bielsko.biala.pl
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.