
Przemysław Wipler odniósł się w Radiu Wnet do sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości w związku z odejściem Mateusza Morawieckiego i jego ludzi. – Bawimy się nieźle, gdy słuchamy polityków PiS -u, którzy mówią głośno rzeczy, które my mówiliśmy o Morawieckim będąc w opozycji – powiedział polityk Konfederacji. Jego zdaniem pod adresem byłego premiera padają „absurdalne zarzuty”. – Śmiejemy się, bo idą dalej niż my. Jacek Kurski i jego koledzy jadą po bandzie – mówił Wipler.
Poseł Konfederacji zarzucił byłemu prezesowi TVP, że „w sposób wręcz parodystyczny parodiuje krytykę Morawieckiego, w czym bez wątpienia bardzo poważnie narusza powagę swojego szefa Jarosława Kaczyńskiego”. – To jest absolutnie realny podział, ponieważ stoją za tym wielkie emocje, przeżycia i dramaty – ocenił Wipler. Kontynuował, że w Prawie i Sprawiedliwości jest „dużo wzajemnej niechęci, ale jest to też element walki wewnętrznej”.
Wipler o podziale PiS. Wymowne słowa pod adresem Morawieckiego i Kaczyńskiego
– To, co się dzieje, jest czasami pochodną bardzo tyrańskiej i głupiej polityki w poszczególnych regionach tej formacji – tłumaczył polityk Konfederacji. W kontekście pracy Morawieckiego jako szefa banku Wipler wspomniał, że „są różne historie i opowieści dotyczącego tego, w jaki sposób absolwent historii” może dojść do tego stanowiska, ale nie chciał za bardzo rozwijać wątku. – To nie jest standardowa korporacyjna kariera – stwierdził poseł Konfederacji.
– Jarosław Kaczyński powoli wchodzi w rolę, którą sobie wymarzył lata temu, czyli emerytowanego zbawcę narodu. Przestali się go bać i szanować jego koledzy i dlatego podnoszą głowy i fikają. Tak to w praktyce w chwili obecnej wygląda. Tak trzeba opisać to, co w tej chwili się dzieje. Kiedyś mruknął, huknął i uszki po sobie dawali i chodzi na paluszkach a teraz: „ja też jestem w buncie”, „ja też wchodzę w rewoltę” – to jest ta postawa – podsumował Wipler.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.