
6 minut czytania • 29.07.2026 17:10
Krzysztof Wiejak
Dziennikarz
Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie Stanisław Mazur (Nowa Lewica) osobiście brał udział w ustalaniu, kto otrzyma dofinansowania, a kto trafi na listę rezerwową, a cały sposób przyznawania dotacji miał w znacznym stopniu charakter uznaniowy . Minister klimatu krytycznie ocenia sposób dzielenia pieniędzy w Funduszu i zleca jego zarządowi wprowadzenie planu naprawczego.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
O niejasnych kryteriach rozdzielania pieniędzy pisaliśmy w lutym tego roku . Nasi rozmówcy, przedstawiciele podmiotów profesjonalnie zajmujących się ochroną środowiska, mówili nam wprost, że brak było przejrzystych zasad przyznawania dotacji, a o tym, kto ją dostanie, decydowały względy koleżeńsko-polityczne. – To taki nasz lokalny Wojewódzki Fundusz Sprawiedliwości – mówił nam wówczas jeden z wnioskodawców, nawiązując do afery wokół Funduszu Sprawiedliwości z czasów PiS, którą zajmuje się prokuratura.
Krytycznie na temat przyznawania dotacji wypowiadał się również Paweł Szewczyk z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego. – Jeden z naszych wniosków dotyczył ochrony i monitoringu ośmiu gatunków rzadkich ptaków z „Polskiej czerwonej księgi zwierząt” na powierzchni 28 tys. hektarów lasów w województwie lubelskim – mówił Szewczyk. – I przepadł z kretesem w konkurencji z wnioskiem chociażby parafii z Kłodnicy Dolnej. Żeby było jasne, ja nie mam nic do tej parafii, ale ona dostała 25 tys. zł na nasadzenie żywopłotu i pielęgnację kilku drzew w ogródku parafialnym. To nie jest ta ranga, o jakiej mówimy w kontekście ochrony rzadkich czy zagrożonych gatunków regionu, a to powinno być priorytetem Funduszu .
Ryzyko nadużyć i konfliktu interesów
Szewczyk zaalarmował wówczas Ministerstwo Klimatu i Środowiska. A to wysłało do lubelskiego Funduszu kontrolę doraźną. Dotyczyła sposobu przyznawania dotacji w 2025 roku. 16 lipca opublikowano jej wyniki i są one krytyczne dla zarządu tej instytucji. Od marca 2024 roku kieruje nią Stanisław Mazur , działacz Nowej Lewicy, a także milioner-przedsiębiorca z branży hotelowo-gastronomicznej. Jego zastępcą jest z kolei związany z PSL Andrzej Kloc .
Kontrolerzy z ministerstwa prześledzili, w jaki sposób przydzielano pieniądze na projekty z zakresu ochrony środowiska i gospodarki wodnej. W sumie w zeszłym roku do Funduszu wpłynęło 229 wniosków na łączną kwotę 7,8 mln zł. Dotacje przyznano 94. podmiotom na sumę 2,1 mln zł. I to właśnie sposób ich wyboru wzbudził zastrzeżenia urzędników z Warszawy.
– Przyjęte w WFOŚiGW rozwiązania regulacyjne i organizacyjne systemu dofinansowania przedsięwzięć w formie dotacji nie wspierały realizacji zasady rzetelności, transparentności, obiektywizmu oraz równego traktowania wnioskodawców – napisali w raporcie (jego pełna treść na końcu tekstu – red.) . – W efekcie proces oceny wniosków, wyłaniania beneficjentów oraz decydowania o wielkości dofinansowania miał w znacznym stopniu charakter uznaniowy , co nie zapewniało celowego, efektywnego i gospodarnego wydatkowania środków publicznych. Powodowało również ryzyko nadużyć i konfliktu interesów . Kontrolerzy zwracają uwagę na to, o czym mówili nam nasi rozmówcy. W ich ocenie przy wnioskach brak było ocen punktowych i jasnych kryteriów oceny. A to „uniemożliwiało ustalenie, jakie przesłanki decydowały o wyborze zadań przewidzianych do dofinansowania”. W Funduszu nie znaleźli też dowodów na to, że wszystkie wnioski zostały poddane weryfikacji przed ich umieszczeniem na liście zadań do dofinansowania albo na liście rezerwowej. Nie było też żadnego uzasadnienia, dlaczego zostały zakwalifikowane do poszczególnych list. Wątpliwości ministerialnych urzędników co do rzetelności weryfikacji dokumentów budzi również to, że na 229 wniosków żaden nie trafił na listę zadań niezakwalifikowanych do otrzymania pieniędzy.Prezes rządzi, prezes dzieliKontrolerzy podają też konkretne przypadki. Chodzi np. wniosek dotyczący nagrania i emisji dwóch programów telewizyjnych „Szczerze o pieniądzach”. Beneficjent nie przedstawił żadnych informacji, o czym ma być ten program, czyli czy rzeczywiście będzie dotyczył edukacji ekologicznej. – Brak takich informacji nie dawał podstaw do zakwalifikowania zadania do dofinansowania – podkreślają kontrolerzy. Prezes Mazur wyjaśnił, że podczas oceny merytorycznej tego wniosku pod uwagę wzięto również ogólnopolski zasięg projektu. Ostatecznie umowa dofinansowania nie została jednak zawarta, bo wnioskodawca nie dostarczył wymaganych dokumentów.Zastrzeżeń jest zresztą więcej. W 2025 roku Fundusz nie informował o możliwości składania wniosków w trybie ciągłym dla sześciu zadań, a jedynie o trzech naborach zamkniętych. W efekcie w priorytecie „ochrona powierzchni ziemi i gospodarka odpadami” nie wpłynął żaden wniosek. Z kolei w naborze na zapobieganie skutkom awarii i klęsk żywiołowych startowały wyłącznie podmioty od lat współpracujące z Funduszem, czyli ochotnicze straże pożarne i samorządy. Brak informacji sprawił, że w naborach nie uczestniczyły inne potencjalnie zainteresowane podmioty, jak parki narodowe czy leśnictwa – wytykają kontrolerzy.Piszą też o braku rozwiązań zapobiegających konfliktom interesów, „pomimo wysokiego ryzyka nadużyć w zakresie wydatkowania środków publicznych”. Od osób weryfikujących wnioski i decydujących o udzieleniu wsparcia nie wymagano przy naborach złożenia oświadczenia o bezstronności. Funkcjonujący w Funduszu kodeks etyki zobowiązywał pracowników do zgłaszania konfliktu interesów bezpośredniemu przełożonemu, ale nie przewidywał regulacji dotyczących samego prezesa. – Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy prezes zarządu, zgodnie z regulacjami wewnętrznymi, uczestniczył w procesie udzielania dotacji zarówno na etapie nieudokumentowanego uzgadniania list zadań do dofinansowania i list rezerwowych (samodzielnie), jak również na etapie ich zatwierdzania (razem z wiceprezesem Klocem – red.) – czytamy w raporcie. Zdaniem kontrolerów „powodowało to skupienie kompetencji decyzyjnych na stanowisku prezesa zarządu oraz systemowe ryzyko, że kolegialny etap uchwałodawczy ma w takim przypadku charakter jedynie formalny „.Zarząd: robiliśmy tak samo, jak poprzednicyCo na te wyniki kontroli ma do powiedzenia Fundusz? Zarząd broni się tym, że procedury dotyczące przyznawania dotacji zostały opracowane w 2019 roku. – Zakwestionowany (przez kontrolerów – red.) model prowadzenia naborów i oceny wniosków nie został stworzony przez obecny Zarząd. Instrukcja obiegu dokumentów była stosowana w Funduszu od co najmniej siedmiu lat – przekazał nam Łukasz Chomicki , rzecznik prasowy WFOŚiGW. – Procedury te nie były wcześniej kwestionowane przez organy kontrolne – zaznacza. Jak dodał, „w kontrolowanym okresie ocena wniosków była przeprowadzona w sposób legalny i transparentny, zgodnie z zasadami bezstronności i obiektywizmu oraz równego traktowania wnioskodawców”.Chomicki odnosi się także do zarzutów kontrolerów dotyczących bezstronności czy potencjalnego konfliktu interesów. – Obecny Zarząd jeszcze przed kontrolowanym okresem zauważył potrzebę doprecyzowania zasad bezstronności i wprowadził regulacje (we wrześniu 2024 roku – red.) , które miały zapobiec wystąpieniu konfliktu interesów przy wyborze wniosków do dofinansowania – informuje rzecznik. – Dalsza część działań została podjęta w 2026 roku. Opracowano i wdrożono dokumentację uszczegółowiającą procedury systemu dofinansowania przedsięwzięć w formie dotacji. Wprowadzono między innymi kartę wstępnej oceny wniosków, instrukcję jej stosowania, zbiorczą kartę oceny oraz listę rankingową wniosków .Kontrolerzy ministerstwa wydali zarządowi Funduszu szereg zaleceń. To przede wszystkim wprowadzenie „jasno zdefiniowanych, obiektywnych i mierzalnych kryteriów oceny wniosków wraz ze skalą punktacji” oraz wprowadzenie skutecznych mechanizmów kontrolnych zapewniających bezstronność i niezależność w procesie udzielania dofinansowania”.Fundusz ma 30 dni na przekazanie resortowi klimatu sposobu realizacji zaleceń. – Informacja wraz z harmonogramem dalszych działań zostanie przekazana Ministerstwu w wyznaczonym termini e – zapewnia rzecznik Chomicki.Partyjny konglomeratWFOŚiGW w Lublinie to rządowo-samorządowa instytucja, w której karty rozdaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (jego szefową jest Paulina Henning-Kloska , przewodnicząca Unii Centrum powstałej z rozpadu partii Szymona Hołowni ) oraz zarząd województwa lubelskiego z marszałkiem Jarosławem Stawiarskim (PiS) na czele. Każda z tych dwóch opcji ma w niej swoich przedstawicieli . Działania zarządu (Nowa Lewica – PSL) kontroluje rada nadzorcza Funduszu. Jej przewodniczącym jest Piotr Bogusz , zastępca dyrektora Departamentu Funduszy Europejskich w resorcie klimatu. W RN są także dwie miejskie radne Lublina: Anna Glijer (KO), a w maju do tego grona dołączyła Magdalena Szczygieł-Mitrus , działaczka Unii Centrum. Marszałek ma swojego przedstawiciela w osobie radnego wojewódzkiego PiS Ryszarda Szczygła . Ostatnim członkiem jest Michał Marciniak , wyznaczony przez ministerstwo klimatu.Fundusz obraca rocznie dziesiątkami milionów złotych. Na poziomie województwa realizuje popularne programy pomocowe, jak np. „Czyste Powietrze” czy dotyczący mikroretencji. Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.