Sebastian M., który jest oskarżony o doprowadzenie do śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, wciąż nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Konsekwentnie zrzuca winę na kierowcę Kii, twierdząc, że ten zajechał mu drogę. Podczas wtorkowej rozprawy w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim ekspert ds. systemów samochodowych obalił wersję mężczyzny.
Tragedia rodziny z Myszkowa na autostradzie A1
Przypomnijmy, że koszmarny wypadek na autostradzie A1 niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego miał miejsce 16 września 2023 roku. Tego dnia Patryk, jego żona Martyna i ich pięcioletni syn Oliwier wracali z nadbałtyckich wakacji do rodzinnego Myszkowa samochodem marki Kia . W tył ich pojazdu z ogromną siłą uderzyło BMW, kierowane przez Sebastiana M. Wskutek tego zderzenia Kia zjechała z trasy, uderzyła w bariery ochronne i natychmiast zapaliła się. Cała trzyosobowa rodzina spłonęła wewnątrz pojazdu.
Po tym zdarzeniu Sebastian M. uciekł z Polski, szukając schronienia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dopiero w maju ubiegłego roku udało się zorganizować jego powrót do kraju, a w grudniu rozpoczął się proces sądowy. Mimo że na początku sam wysunął propozycję mediacji z bliskimi ofiar, co potencjalnie mogłoby wpłynąć na złagodzenie wyroku, jego strategia z czasem uległa całkowitej zmianie. Zaczął stanowczo odrzucać oskarżenia, próbując zrzucić odpowiedzialność na ofiary. Według jego narracji, samochód Kia miał założone tzw. koło dojazdowe, które miało urwać się podczas jazdy. W wyniku tego kierowca rzekomo stracił kontrolę nad autem i nagle wjechał na pas zajmowany przez BMW .
Polecany artykuł:
Proces Sebastiana M. Zeznania biegłego obalają linię obrony
Podczas rozprawy we wtorek, 28 lipca, narracja oskarżonego została całkowicie obalona przez eksperta. Biegły sądowy Michał Krzemiński, który zajmuje się badaniem zapisów w systemach elektronicznych pojazdów, przedstawił twarde dowody. - W ostatnich pięciu sekundach przez zderzeniem samochód marki Kia poruszał się prosto - mówił przed sądem. - Świadczą o tym prędkości wszystkich kół tego auta, gdzie różnica między nimi wynosiła maksymalnie 1 km/h. Zderzenie miało charakter najechania przez BMW na tył pojazdu Kia, co znajduje potwierdzenie w danych energetycznych zdarzenia - tłumaczył.
Adwokatka reprezentująca Sebastiana M. przygotowała obszerną listę około dwustu pytań do przesłuchiwanego biegłego. Spora część z nich wykraczała jednak poza zakres samego zdarzenia drogowego. Zwracał na to uwagę prokurator Aleksander Duda, a sąd wielokrotnie podzielał jego stanowisko.
Na te pytania, które dotyczyły bezpośrednio sprawy, Michał Krzemiński odpowiadał z dużą cierpliwością, przytaczając skomplikowane parametry techniczne obrazujące dynamikę jazdy obu aut uczestniczących w zdarzeniu. Ekspert posiłkował się precyzyjnymi wyliczeniami, przytaczał matematyczne wzory oraz udostępniał parametry techniczne zarejestrowane w BMW i Kii . Zwrócił również uwagę, że Kia wyposażona była w asystenta utrzymania pasa ruchu, który reaguje w momencie zbliżania się do pasa.
Polecany artykuł:
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.