Artykuł informuje, że opoczyński folklor, prezentowany w ramach inicjatywy "Łódzkie z pasją", zakwalifikował się do finału ogólnopolskiego konkursu. Jest to wyróżnienie dla regionalnych tradycji i sukces w promocji kultu
Opoczyński pasiak trafia na modowy wybieg. Monika Wiktorowicz, pochodząca z powiatu opoczyńskiego projektantka, połączyła zniszczone ludowe fartuchy, starą koszulę i rodzinną miłość do kultury ludowej tworząc wyjątkowy strój. Jej stylizacja znalazła się w finale ogólnopolskiego konkursu „EtnoTrendy”, a autorka już myśli o całej kolekcji inspirowanej lokalnym folklorem.
Strój ludowy nie musi być częścią muzealnej ekspozycji czy obrzędu. Może też być prezentowany na wybiegu mody. Tak będzie w przypadku projektu „W moich żyłach płynie opoczyńska krew” Moniki Wiktorowicz. Zgłoszony do konkursu chwilę przed zamknięciem listy, podbił serca internautów i dostał się do ogólnopolskiego finału, a w sobotę, 8 sierpnia, sama autorka przejdzie w nim na wybiegu. - Bardzo się stresuję, bo jako projektant do tej pory zawsze byłam za sceną, a teraz będę musiała też wystąpić jako modelka - zdradza pani Monika.
Drugie życie fartucha
O stworzeniu stylizacji inspirowanej kulturą regionu opoczyńskiego marzyła od dawna, ale dopiero ogłoszenie konkursu Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi pozwoliło urzeczywistnić tę fantazję. Jej propozycja to kawałek historii rodziny i elementy prawdziwego, 60-letniego oryginalnego stroju babci. - Pochodzę z Ogonowic pod Opocznem i tym strojem chciałam uhonorować tradycję folkloru opoczyńskiego, którą pielęgnujemy w domu od pokoleń - podkreśla.
Jej projekt składa się z opoczyńskiej, też oryginalnej, ale zniszczonej i przerobionej ludowej koszuli, gorsetu uszytego ze starych fartuchów oraz bufiastych, przykuwających wzrok rękawów. Pani Monika robiła je na szydełku aż dwa miesiące. Dół to bardzo oryginalne spodnie, zaprojektowane z 19 elementów. - Koszulę, która już się nie nadawała do założenia zdekonstruowałam, ale zostawiałam najciekawsze elementy. Zmieniłam jej krój, dodałam marszczenia, ręcznie naprawiłam hafty i ma teraz bardziej nowoczesny wygląd - opowiada. Jak podkreśla, inspiracją był kształt i kolory opoczyńskiej spódnicy. - Chciałam zachować i zastosować te obłości typowe dla opoczyńskiej kiecki, ale trochę w bardziej nowoczesny sposób - dodaje.
Całość uzupełnia torebka uszyta ze ścinków i ozdobiona wycinanką z opoczyńskim kogutem.
Uszyć marzenia
Pani Monika jest absolwentką architektury ubioru na Wydziale Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej i od 10 lat prowadzi autorską pracownię Textilab w Łodzi. To miejsce, w którym m.in. odbywają się warsztaty krawieckie na różnych poziomach. Dla pani Moniki szycie i kreowanie strojów to największa pasja. Na maszynie szyje od 13 roku życia, i jak dodaje, ten talent odziedziczyła po dziadku. - Niestety go nie pamiętam, bo zmarł, gdy miałam dwa lata, ale wiem, że z Ogonowic przyjechał do Łodzi na kurs krawiecki i tu się nauczył szyć. A potem wrócił i szył w Ogonowicach na maszynie bez prądu - opowiada.
Swoje pierwsze stroje szyła intuicyjnie. - Przez to, że byłam samoukiem, to sprawiało mi wielką przyjemność, to że mogę coś zrobić sama - podkreśla. Jej praca dyplomowe to przyciągające wzrok geometryczne kroje z wykorzystaniem dość nietypowych materiałów np. gumy, którą musiała zszywać kombinerkami. Konstruktorka mody a swoim koncie prestiżowe nagrody m.in. jest laureatką nagrody specjalnej Rektora Politechniki Łódzkiej na Łódź Young Fashion 2018, kilkukrotną półfinalistką OFF Fashion Kielce oraz finalistką konkursu Amber Look Project 2016.
Strój prezentowany podczas finału konkursu, to kolejny już inspirowany kulturą opoczyńską. Wcześniej była sukienka, ale dla pani Moniki to dopiero początek. - Pracuję nad całą kolekcją inspirowaną folklorem Opoczna - zdradza.
kw/fot. S. Sołtyszewski
Galeria
Czytaj cały artykuł u źródła — Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.