
Przemysław Staciwa — Nawet śladowa obecność niektórych antybiotyków w środowisku może mieć wpływ na męską płodność – wynika z nowych badań naukowców z Uniwersytetu Nankińskiego. Analizy wskazują, że kontakt z ornidazolem może wiązać się z pogorszeniem jakości nasienia i zaburzeniami produkcji plemnik
Nawet śladowa obecność niektórych antybiotyków w środowisku może mieć wpływ na męską płodność – wynika z nowych badań naukowców z Uniwersytetu Nankińskiego. Analizy wskazują, że kontakt z ornidazolem może wiązać się z pogorszeniem jakości nasienia i zaburzeniami produkcji plemników.

Prezentacja nowej metody leczenia niepłodności AneVivo w klinice Gyncentrum w Katowicach. (fot. Andrzej Grygiel / PAP)
Naukowcy z Uniwersytetu Nankińskiego w Chinach przypominają, że niepłodność mężczyzn to coraz większy problem o zasięgu globalnym. Dobrze poznano działanie zwiększających jej ryzyko czynników genetycznych, hormonalnych oraz chorób układu rozrodczego. Jednak – podkreślają badacze – coraz większą uwagę poświęca się czynnikom środowiskowym. Można tu wymienić m.in. różnego rodzaju leki zalegające w wodzie, glebie i żywności.
Nie będzie miał kto walczyć. Demografia i zdrowie młodych rozbrajają Polskę
Chiński zespół sprawdził, jak na męską płodność może wpływać ornidazol – antybiotyk stosowany u ludzi, zwierząt hodowlanych oraz w akwakulturach. Analizując próbki surowicy ochotników stwierdził, że stężenia ornidazolu były wyższe u pacjentów z oligozoospermią (zbyt mała liczba plemników), niż u zdrowych osób z grupy kontrolnej. Jednocześnie wyższe stężenie leku było ujemnie związane z mniejszą liczbą prawidłowo ruchliwych plemników.
Sugeruje to możliwy związek między ekspozycją na wspomniany antybiotyk a obniżoną jakością nasienia.
Kolejnych danych dostarczyły badania na myszach oraz hodowlach komórkowych. W tym przypadku ekspozycja na ornidazol zmniejszała liczbę i ruchliwość plemników, zaburzała strukturę kanalików nasiennych oraz zakłócała przebieg mejozy (komórkowych podziałów prowadzących do powstania komórek rozrodczych).
[

Demografia nie kłamie. Rozwijaj się albo giń](/news/kryzys-demograficzny-w-polsce-dlaczego-potrwa-co-najmniej-50-lat-i-jak-sie-na-niego-przygotowac)
[

Miliard złotych na in vitro. Kosztowna obietnica czy demograficzny ratunek?](/news/miliard-zlotych-na-in-vitro-jak-zmienila-sie-liczba-urodzen)
[

Czy in vitro i żłobki nas uratują? Eksperci wyjaśniają](/news/polska-demografia-czy-zlobki-i-in-vitro-nas-uratuja-eksperci-wyjasniaja)
Jeśli chodzi o komórkowy mechanizm działania leku, to zaburzał on pracę mitochondriów – centrów energetycznych komórek, upośledzając ich działanie i zwiększając stres oksydacyjny.
Naukowcy sprawdzili także potencjalne ochronne działanie DHA – kwasu tłuszczowego omega-3, obecnego w produktach takich, jak olej rybi czy olej z alg. Dobra wiadomość jest taka, że u myszy suplementacja DHA znacząco łagodziła wywołane przez lek zaburzenia produkcji plemników.
Dlaczego w Polsce brakuje pieniędzy na zdrowie?
DHA jest łatwo dostępny dla ogółu społeczeństwa i ma korzystny profil bezpieczeństwa biologicznego. Z tych powodów może być obiecującym związkiem zapobiegających spadkowi liczby i ruchliwości plemników wywołanych zanieczyszczeniem środowiska – dodają badacze.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.