
No dobra, słuchajcie, kolejny news z gatunku "świat się wali". Tym razem chodzi o Etiopię i dziennikarkę Reyot Alemu, która siedzi w pierdlu od 2011 roku. Powód? "Promocja i komunikowanie działań terrorystycznych". No, powiedzmy sobie szcze
No dobra, słuchajcie, kolejny news z gatunku "świat się wali". Tym razem chodzi o Etiopię i dziennikarkę Reyot Alemu, która siedzi w pierdlu od 2011 roku. Powód? "Promocja i komunikowanie działań terrorystycznych". No, powiedzmy sobie szczerze, to jest tak szerokie pojęcie, że można pod to podciągnąć wszystko, co władzy się nie podoba.
Reporterzy bez Granic alarmują, że władze więzienia Kalita ograniczają jej widzenia z rodziną. I to po tym, jak już siedzi tam ponad dekadę! To jest po prostu czysta złośliwość i próba złamania człowieka. Kurde, rozumiem, że ktoś popełnił przestępstwo, ale odmawianie kontaktu z bliskimi to już jest sadyzm.
Etiopia niby zmniejszyła jej wyrok, ale co z tego, skoro i tak ją gnębią? A ta ustawa antyterrorystyczna z 2009 roku to jest jakiś absurd. Definicja "aktu terroru" jest tak niejasna, że mogą kogo chcą wrzucić do więzienia. I tak właśnie robią. Wolność prasy w Etiopii? Chyba tylko w teorii. Reporterzy bez Granic dają im 137. miejsce na 179 krajów. Smutne. Bardzo smutne.
Na podst. materiałów źródłowych: Sheger Tribune
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.