The article discusses Humble Pie's third album, released in July 1970, which fans unofficially named "Beardsley Album" due to its cover. Despite its importance, the self-titled album is now largely forgotten, highlightin
W lipcu 1970 roku wydany został trzeci album brytyjskiego kwartetu rockowego Humble Pie. Fani ze względu na okładkę określili tę istotną, niestety, zapomnianą już płytę jako „Beardsley Album”, a tak naprawdę nosiła eponimiczny tytuł – Humble Pie. Kiedy w 1969 roku Humble Pie powstawał, uwaga mediów skupiała się przede wszystkim na nazwiskach. Był przecież Steve Marriott, charyzmatyczny były lider Small Faces. Był też młodziutki Peter Frampton, który właśnie opuścił The Herd. Do tego byli: basista Greg Ridley ze Spooky Tooth i perkusista Jerry Shirley. Humble Pie był albumem przejściowym i zapowiedzią nowego, cięższego grania. Był pierwszym zarejestrowanym pod auspicjami amerykańskiego menedżera Dee Anthony’ego, dążącego do zwartego i głośnego brzmienia. Był pierwszym również dla wytwórni A&M Records.
Materiał, mroczniejszy niż na dwóch poprzednich longplayach, uderzał kontrastami głośności i stylu. Nagrania odbywały się w 1970 roku w słynnych Olympic Studios w Londynie. Produkcją zajęli się sami muzycy Humble Pie oraz inżynier nagrań Andy Johnes. Podczas sesji dało się słyszeć, że Marriott coraz wyraźniej ciągnie grupę w stronę cięższego, bardziej soulowego i bluesowego grania. I jeśli Frampton wnosił melodyjność i gitarową elegancję, to Marriott dostarczał surową energię. Napięcie między tymi dwoma osobowościami okazało się twórcze i owocne. Album otwierał Live With Me – jeden z najważniejszych utworów w całym katalogu Humble Pie. To nagranie pełne pewności siebie, ciężkiego riffu i charakterystycznego wokalu Marriotta. Dla wielu fanów właśnie tutaj zaczynało się właściwe brzmienie Humble Pie. Równie ważny był One Eyed Trouser Snake Rumba, utwór pokazujący humorystyczną stronę zespołu, ale jednocześnie oparty na niezwykle mocnym blues-rockowym fundamencie.
Była też ujmująca ballada Earth and Water Song, w której słychać bardziej liryczne oblicze Framptona. To właśnie takie kompozycje przypominają, że Humble Pie nie był wyłącznie hardrockową maszyną. Szczególne miejsce zajął również utwór Sucking On The Sweet Vine, będący przykładem znakomitego mariażu soulu z rockiem, który w kolejnych latach stał się jednym z głównych znaków rozpoznawczych grupy. Co ciekawe, album nie wygenerował wielkich przebojowych singli. W przeciwieństwie do wielu konkurentów Humble Pie budowało swoją reputację przede wszystkim na albumach i koncertach. Ich siła tkwiła w całościowym doświadczeniu, nie w trzyminutowych hitach radiowych.
Okładkę płyty zdobiła charakterystyczna czarno-biała ilustracja autorstwa Aubreya Beardsleya, słynnego brytyjskiego grafika żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. Krytycy przyjęli album znacznie cieplej niż dwa poprzednie wydawnictwa. Po raz pierwszy zaczęły pojawiać się opinie, że Humble Pie może stać się jednym z najważniejszych brytyjskich zespołów początku lat siedemdziesiątych. Fani również dostrzegli postęp – płyta była bardziej spójna i znacznie dojrzalsza.
Z dzisiejszej perspektywy fascynujące jest to, że ten album zapowiadał przyszłość hard rocka. Nie było na nim jeszcze metalowej agresji, która pojawiła się kilka lat później, ale był już ciężar, bluesowa ekspresja i riffowe podejście, które stały się fundamentem całego gatunku. Trzeci album Humble Pie dobrze się zestarzał. Nie próbuje być modny. Nie próbuje imponować konceptem. Nie buduje mitologii. To po prostu efekt pracy czterech znakomitych muzyków, którzy znaleźli wspólny język i którzy przez chwilę mówili tym samym muzycznym głosem. Dzięki nim powstało coś, co do dziś pozostaje jednym z najbardziej niedocenionych klejnotów brytyjskiego rocka początku lat siedemdziesiątych.
Czytaj cały artykuł u źródła — TEMI – Twoje Media Informacyjne
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.