Zapamiętajcie te nazwiska, bo jeszcze o nich usłyszycie. Młodzi, zdolni i z Krakowa
Vitalik Havryla jako Mozart w spektaklu "Amadeusz" Teatru Nowego Proxima ANNA KACZMARZ / POLSKA PRESS Vitalik Havryla
Aktor szturmem zdobył krakowskie sceny, zdobywając uznanie widzów i recenzentów. Jest jednym z najchętniej obsadzanych aktorów młodego pokolenia w teatrach pod Wawelem. O tym, że ma talent i warsztat zdołał już przekonać również publiczność.
Absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnej urodził się pod Lwowem, zanim trafił na Wydział Wokalno-Aktorski próbował swoich sił na kierunkach związanych z mediami na Uniwersytecie Warszawskim.
Brawurowo zagraną postacią zbuntowanego Mozarta w spektaklu Piotra Siekluckiego „Amadeusz” podbił serca publiczności. A na deskach Teatru Nowego Proxima stanął razem z takimi tuzami krakowskich scen jak Jerzy Fedorowicz, Sławomir Sośnierz czy Marcin Kalisz. Na koncie ma także rolę Juliana Sorela w przedstawieniu Bartosza Szydłowskiego „Czerwone i czarne”, z którą niedawno odwiedził Chiny wraz z ekipą przedstawienia Teatru Łaźnia Nowa. W finale tego spektaklu reżyser każe wyjść aktorowi z roli bohatera wymyślonego przez Stendhala i tuż przed egzekucją, kiedy punktowe światło wyłania z ciemności sceny tylko jego głowę, wkłada mu w usta monolog wypowiadany w ojczystym języku, jakby młody Ukraiński aktor mówi w imieniu wszystkich współczesnych Sorelów. Czy wszyscy oni, niepokorni, sięgający po zakazany owoc będą musieli za swoją butę i odwagę zapłacić słoną cenę? Vitalik Havryla także tu gra u boku znakomitości, nie ustępując im warsztatem i charyzmą.
„Antygona” czasu wojny. Ta historia mogła się wydarzyć w Ukrainie czy Gazie
Aktor ma na koncie specjalna nagroda aktorska w XI Konkursie „Klasyka Żywa” za rolę Tadeusza w Teatrze Słowackiego „Pan Tadeusz”, w reżyserii Wojtka Klemma. Choć sama interpretacja Mickiewicza budzi wiele dyskusji, tytułowa postać grana przez Vitalika Havrylę jest jedną z najbardziej wyrazistych. Teatralna publiczność zobaczy aktora na tej scenie także w przedstawieniu Agaty Dudy-Gracz „Proszę państwa, Wyspiański umiera”, pojawi się również w obsadzie zapowiadanego na jesień nowego spektaklu reżyserki „Kraków narodowej sztuce”. Vitalika Havrylę obsadziła w swoim spektaklu „Uroczystość” także dyrektorka Teatru Ludowego, choć tu potencjał aktora nie za bardzo został wykorzystany.
Vitalik Havryla od 2021 roku pojawia się również na małym ekranie w produkcjach serialowych, m.in. „Planeta Singli. Osiem Historii. Dystans” w reż. Kuby Czekaja, „Bring Back Alice” w reż. Dawida Nickela, „Sortownia” w reż. Anny Kazejak). W 2025 roku zadebiutował na dużym ekranie jako główny bohater w filmie „Pani od Polskiego” w reż. Radosława Piwowarskiego. Odtwórca głównej roli w filmie „Metaliczny posmak” (reż. Ivan Krupenikov), nominowanym w konkursie filmów krótkometrażowych na 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz na innych festiwalach w Polsce i za granicą.
Wojciech Dolatowski (po prawej) w spektaklu "Państwo / Der Staat" Bartek Barczyk Wojciech Dolatowski
Macierzystą sceną aktora jest Teatr Słowackiego, ale swoich sił próbuje nie tylko w aktorstwie – spektakle, w których „maczał palce” można zobaczyć także na scenie Teatru Starego, KTO i Bagateli. Choć ma zaledwie 28 lat w jego biogramie czytamy: aktor, choreograf, wokalista, pedagog ciała w AST w Krakowie. Człowiek-orkiestra.
Znają go widzowie seriali Netflixa „Niebo” i „Otwórz oczy”, pojawił się w filmach „Furia” i „Śubuk” oraz kilku innych, jednak jego żywiołem jest scena. Wojciech Dolatowski jest absolwentem Wydziału Sztuk Scenicznych na spec. choreografia i techniki tańca na Akademii Muzycznej w Łodzi, absolwentem Wydziału Wokalno-Aktorskiego na spec. musical na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Na koncie ma już też Nagrodę im. Leona Schillera przyznawana młodym twórcom za wyróżniającą się jakość pracy artystycznej. A tym, co wyróżnia młodego aktora, jak podkreślają jurorzy, a mogą też zobaczyć widzowie jest wszechstronność.
Debiutował rolą Żewakina w „Ożenku” Piotra Jankowskiego w Teatrze Konsulat w Gdyni w 2019 roku. Od 2024 roku jest w zespole Teatru im. Słowackiego, gdzie można go zobaczyć w „Weselu” Mai Kleczewskiej, głośnym musicalu „1989”, granym po starogrecku Platońskim „Państwie” wyreżyserowanym przez Jana Klatę, muzycznej „Antygonie” Jakuba Roszkowskiego, „Polish Horror Story” czy „Ulissesie” – nawet w epizodycznych rolach daje się zapamiętać. W 2025 roku podczas 49. Opolskich Konfrontacji Teatralnych "Klasyka Żywa" otrzymał nagrodę indywidualną za role Kaspra w spektaklu "Wesele' w reżyserii Mai Kleczewskiej oraz za rolę w spektaklu „Państwo/Der Staat".
Drugim teatralnym obliczem Wojciecha Dolatowskiego jest choreografia. Zadebiutował jako choreograf i twórca partii wokalnych w spektaklu „Magnetyzm serc” w reż. Kaliny Jagody Dębskiej w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Jego koncepcją jest także choreografia przedstawienia „Kochajmy skowronki talent show” wyreżyserowany przez Krzysztofa Maternę w Teatrze Bagatela, ruch sceniczny Dolatowskiemu oddał także reżyser przedstawienia “Café Luna” Józef Opalski.
Stanisław Linowski w spektaklu "Niemęski" ANDRZEJ BANAS Stanisław Linowski
Sebastian Keller z serialu Netflixa „Niebo”, Lucjan z „Krakowskich potworów”, zagrał też „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” – to zaledwie kilka tytułów, w których szeroka publiczność mogła już poznać Stanisława Linowskiego. Od 2019 roku, czyli od dyplomu w krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych jest aktorem Narodowego Starego Teatru. Zadebiutował jednak na innej krakowskiej scenie – tuż przed dyplomem na deskach Teatru Słowackiego w spektaklu „Kariera Artura Ui”. Na macierzystej scenie można go zobaczyć w spektaklach „Dzieje grzechu”, „Magnetyzm serc”, „Niemęski” czy „Ziemia jest płaska”. Aktor ceniony jest za sceniczną wrażliwość i umiejętność budowania niejednoznacznych, poruszających postaci.
Poprawili Mozarta. "Amadeusz" na scenie Teatru Nowego Proxima w doborowej obsadzie
Czy uznawany za jednego z najwybitniejszych i najważniejszych twórców w historii muzyki Wolfgang Amadeusz Mozart żyjąc dziś, byłby dziś hip-hopowcem? Postać genialnego muzyka przywołuje swoim najnowsz...
Doceniany również za talent wokalny, zwyciężył w 39. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu wykonaniem piosenek „Trwoga” Zbigniewa Wodeckiego i „mpaKOmpaBIEmpaTa” Lao Che.
W jednej z recenzji serialu „Niebo” napisano: „Linowski w tym przełomowym występie wyrasta na jedno z aktorskich odkryć sezonu”, to pierwsza główna rola aktora. Jak mówił w rozmowie z nami, dała mu nieco inną perspektywę.
„To zupełnie inny ciężar – olbrzymie poczucie odpowiedzialności za projekt. Byłem na planie od pierwszego do ostatniego dnia zdjęć. Wcześniej przeszedłem przez długie przygotowania psychiczne i fizyczne. O ile przy mniejszych rolach, można się trochę schować za innymi, tak tutaj czuję się pełnoprawnym twórcą tego serialu i w pełni się pod nim podpisuję” – mówił w rozmowie z Pawłem Gzylem. Aktor z powodzeniem łączy pracę sceniczną z rozkwitająca karierą filmową i choć ta druga daje większą rozpoznawalność, a także pieniądze młody aktor nie zamierza porzucać narodowej sceny dla filmu. „Mam szczęście, że mogę łączyć te dwie aktorskie ścieżki. I nie chcę rozgraniczać co lepsze, a co gorsze. To wielki przywilej, że mogę uprawiać teatr i film, nawzajem się inspirując” – opowiadał Pawłowi Gzylowi.
Julia Kazana jako Antygona WOJCIECH MATUSIK / POLSKAPRESS Julia Kazana
Trudno o lepszy sceniczny debiut niż ten, jak dostała Julia Kazana – studentka aktorstwa Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie na scenie Teatru im. Słowackiego. W styczniu tego roku 23-letnia aktorka zadebiutowała w tytułowej roli w „Antygonie” w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Rapowana „Antygona” Sofoklesa i Bisza opowiada o wysiłku odbudowania świata tuż po wojnie, gdy na arenie zostali tylko za młodzi i za starzy. Julia Kazana dramat swojej postaci rapuje i jest w tym świetna, przekonująca aktorsko i muzycznie. Jej Ant nawet na moment nie ustępuje doświadczonym aktorom Teatru Słowackiego, a to przecież jej postać niesie cały ciężar tej opowieści także pod względem wokalnym. Pieta Ant jest niezwykle przejmująca, ale też wymagająca jeśli chodzi o wykonanie – rapuje i gra swoją rolę w tempie, które nie zostawia miejsca na improwizację czy pomyłkę. Nie ma też na tej scenie miejsca, by grać drugie skrzypce, wszystko rozgrywa się pod bacznym okiem widowni.
Aleksandra Nowosadko w spektaklu Luka Percevala "Seks, hajs, głód" Wojciech Matusik Aleksandra Nowosadko
Fenomenalna Halka w adaptacji dzieła Moniuszki jaką stworzyła w Narodowym Starym Teatrze Anna Smolar, bezwzględna Salome w spektaklu Kuby Kowalskiego, Nana - wulkan energii w adaptacji prozy Emila Zoli „Seks, hajs, głód” Luka Percevala. Jeśli w spektaklu pojawia się Aleksandra Nowosadko nie pozostaje niezauważona, nawet jeśli reżyser nie obsadza jej w roli tytułowej, jak choćby w entuzjastycznie przyjętej przez publiczność „Piramidzie zwierząt” Michała Borczucha. A na scenie Starego Teatru gra przecież w towarzystwie najlepszych.
Tak gra aktorska orkiestra. Recenzja głośnej premiery Starego Teatru
Do Starego Teatru trafiła po dyplomie w krakowskiej AST w 2019 roku, krytycy doceniają sceniczną charyzmę i umiejętność budowania nietuzinkowych i niejednoznacznych postaci, a także umiejętność odnajdywania się w różnorodnym repertuarze. Jeszcze w szkole aktorskiej została laureatką Nagrody XV Ogólnopolskiego Festiwalu ewentualnych Talentów Aktorskich we Wrocławiu FeTA 2014.
Na ekranie pojawiła się m.in. w „Stuleciu Winnych” i „Koronie królów”.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.