Stało się to, co chyba dla każdego logicznie myślącego Polaka było oczywiste: transkrypcje aktów zawartych za granicą małżeństw jednopłciowych są niezgodne z Konstytucją RP. Tak uznał wczoraj jednogłośnie Trybunał Konstytucyjny. Ale problem w tym, że „uśmiechnięta koalicja”, która ani myśli stosować prawa, albo stosować je „tak, jak je rozumie”, w ramach „demokracji walczącej” – nie publikuje wyroków Trybunału Konstytucyjnego. I stoi na stanowisku, że jak takiego wyroku nie opublikuje, to go nie ma. Jest to w istocie trwający od bodajże grudnia 2024 pełzający zamach stanu, a raczej jeden z wielu jego przejawów – kiedy to Rada Ministrów dokonała sobie uzurpacji kompetencji uznając, że nie będzie publikować wyroków TK i SN, ponieważ składy tych organów są – w skrócie rzecz ujmując „niepraworządne”. Przypomnijmy, że to obowiązkiem Prezesa Rady Ministrów jest publikowanie wyroków TK w Dzienniku Ustaw. Obecna sytuacja przypomina zatem postawę typu „nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz” – tyle że dotyczy fundamentów państwowości polskiej i na dobrą sprawę tego rodzaju obstrukcja powinna być traktowana jako „zdrada stanu” i karana „czapą”. Koalicja Obywatelska uważa się za władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą jednocześnie – plus „czwarta władza” w mediach publicznych i tvn-ach – i w zasadzie nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby Donald Tusk po prostu ogłosił się królem Polski, gdyby nie fakt, że Niemcy wyznaczyły mu rolę księcia lennego…
KO uważa, że jak premier czegoś nie opublikuje, to tego nie ma – choć brak publikacji w dzienniku ustaw nie sprawia, że danego aktu w obrocie prawnym nie ma. Możliwe więc, że polskie urzędy, w okresie rządów Koalicji Obywatelskiej, będą dokonywały transkrypcji zagranicznych aktów „pseudomałżeńskich”, mimo iż czegoś takiego nie przewiduje polska konstytucja i mimo iż za niezgodne z prawem uznał takie transkrypcje Trybunał Konstytucyjny.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że transkrypcja takich aktów jest próbą wprowadzenia do polskiego systemu prawnego „homomałżeństw” „bocznymi drzwiami”. Oto bowiem rozporządzenie Ministra Cyfryzacji z dnia 22 maja 2026 zmieniało wzory dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego zakresie, w jakim wprowadza wzory dokumentów przeznaczone do sporządzania i wydawania odpisów aktów małżeństwa dotyczących małżeństw zawartych za granicą – w taki sposób, że de facto rozporządzenie to kreowałoby nowe normy prawne nie wynikające z ustawy; oto akt niższego rzędu miałby większą wagę, niż akt wyższego rzędu – i na to też zwracała uwagę grupa posłów, wnioskodawców skargi do TK. Rozporządzenie kwestionowałoby też małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, określony w Konstytucji. Wnioskodawcy wskazywali też, że konstytucyjna ochrona małżeństwa oznacza, że nie ma mowy o zrównywaniu z małżeństwem (związkiem kobiety i mężczyzny) – innych związków pozamałżeńskich, pomimo istniejących więzi osobisto-majątkowych.
Cóż, żyjemy w czasach, w których trzeba poświęcać czas i energię na obronę rzeczy oczywistych i jeszcze nie dawno takie sytuacje byłyby nie do pomyślenia. A jak do tego podejdzie „uśmiechnięta koalicja”, stosująca prawo nie w sposób taki, jaki ono jest, ale w taki, „jak je rozumie” (jak wygodnie)? Przedsmak tego dał wpis sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Katarzyny Kotuli w serwisie „X”: „nie pozwolimy, by upolityczniony Trybunał Konstytucyjny decydował o tym, kto w Polsce jest małżeństwem, a kto nie. Wyrok TK w sprawie transkrypcji nie ma żadnej mocy prawnej”. Cóż – i takich właśnie niebezpiecznych szaleńców i (w mojej ocenie) – tłumoków żeście sobie Państwo wybrali. Św. pamięci Andrzej Lepper, nawet wysypujący zboże na tory czy straszący gnojowicą – to przy nich mister elegancji, niezrównany erudyta, wzór praworządności i mąż stanu. Mirosław Poświatowski Foto: Adrian Grycuk, wikipedia
Materiały, które mogą Cię zainteresować
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.