
Jeszcze kilka lat temu uczniowie wpisywali pytania do wyszukiwarki Google, przeglądali fora internetowe i sami składali odpowiedź z kilku różnych źródeł. Dziś coraz częściej wystarczy jedno pole tekstowe. Wpisujemy polecenie do sztucznej inteligencji, a po kilku sekundach otrzymujemy gotową odpowiedź, streszczenie książki, rozwiązane zadanie matematyczne czy nawet cały esej.
To ogromne ułatwienie. Jednocześnie pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają nauczyciele, wykładowcy i rodzice. Czy AI pomaga się uczyć, czy raczej uczy, jak nie myśleć?
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak dostępna!
Jeszcze kilkanaście lat temu znalezienie odpowiedzi na trudniejsze pytanie wymagało sięgnięcia do encyklopedii, biblioteki lub przeszukiwania wielu stron internetowych. Dzisiaj wystarczy jedno zdanie.
AI potrafi wyjaśnić zagadnienie prostszym językiem, przygotować przykłady, stworzyć quiz, przetłumaczyć tekst, a nawet dopasować sposób tłumaczenia do wieku użytkownika. Dla wielu uczniów oznacza to dostęp do prywatnego korepetytora dostępnego przez całą dobę.
Osoba, która nie rozumie funkcji kwadratowej, zasad gramatyki czy budowy komórki, może poprosić AI o wyjaśnienie krok po kroku. W tym aspekcie sztuczna inteligencja rzeczywiście może poprawiać jakość nauki.
Problem pojawia się wtedy, gdy przestaje być nauczycielem, a staje się wykonawcą całej pracy.
Granica między pomocą a wyręczaniem?
Wielu uczniów nie pyta już: „Jak to zrobić?”, lecz „Zrób to za mnie”.
To pozornie niewielka różnica, ale jej konsekwencje są ogromne.
Jeżeli AI napisze wypracowanie, rozwiąże zadania z matematyki, przygotuje prezentację i odpowie na pytania z biologii, uczeń otrzyma dobrą ocenę. Problem polega na tym, że jego mózg praktycznie nie uczestniczył w całym procesie.
Nauka nie polega na posiadaniu odpowiedzi. Polega na dochodzeniu do niej.
To właśnie podczas analizowania błędów, szukania informacji i samodzielnego rozwiązywania problemów powstają nowe połączenia między neuronami. Gdy cały ten proces przejmuje AI, mózg wykonuje znacznie mniej pracy.
Iluzja wiedzy
Jednym z największych zagrożeń jest zjawisko, które psychologowie nazywają iluzją wiedzy.
Uczeń przeczyta odpowiedź wygenerowaną przez AI i ma wrażenie, że wszystko rozumie. Jednak gdy zamknie okno przeglądarki i dostanie kartkę na sprawdzianie, okazuje się, że nie potrafi samodzielnie odtworzyć informacji ani zastosować jej w praktyce.
Znajomość odpowiedzi nie oznacza zrozumienia tematu.
To podobna sytuacja do oglądania filmu o pływaniu. Można znać teorię, ale dopiero wejście do wody pokazuje, czy rzeczywiście umiemy pływać.
Czy szkoła nadąża za AI?
System edukacji od zawsze opierał się na sprawdzaniu efektów końcowych.
Wypracowanie.
Referat.
Projekt.
Prezentacja.
Problem polega na tym, że wszystkie te elementy AI potrafi dziś przygotować w kilka minut.
Coraz trudniej więc ocenić, czy praca została wykonana przez ucznia, czy przez algorytm.
Niektóre szkoły próbują walczyć z AI poprzez zakazy i wykrywacze tekstów generowanych przez sztuczną inteligencję. Niestety takie narzędzia często się mylą. Potrafią oznaczyć tekst napisany samodzielnie jako wygenerowany przez AI lub odwrotnie.
Dlatego coraz więcej ekspertów uważa, że edukacja będzie musiała zmienić sposób oceniania uczniów, zamiast próbować całkowicie wyeliminować sztuczną inteligencję.
AI nie zabiera myślenia. Zabiera okazję do myślenia
To bardzo ważna różnica.
Sztuczna inteligencja nie sprawia automatycznie, że człowiek staje się mniej inteligentny.
Ona po prostu daje możliwość pominięcia procesu myślenia.
Jeżeli korzystamy z niej świadomie, może rozwijać nasze umiejętności.
Jeżeli korzystamy z niej bezrefleksyjnie, zaczyna zastępować własne myślenie.
Dokładnie tak samo było wcześniej z kalkulatorami. Nikt nie twierdzi, że kalkulatory są złe. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś nie potrafi policzyć prostego działania bez urządzenia.
Z AI może być podobnie.
Paradoks współczesnej edukacji
Dzisiejsi uczniowie mają dostęp do największej ilości wiedzy w historii ludzkości.
Jednocześnie coraz częściej mówi się o problemach z koncentracją, samodzielnym analizowaniem informacji czy krytycznym myśleniem.
To paradoks naszych czasów.
Nie dlatego, że informacji jest za mało.
Wręcz przeciwnie.
Jest ich tak dużo, że coraz częściej nie uczymy się ich rozumieć, lecz jedynie bardzo szybko konsumować.
AI dodatkowo ten proces przyspiesza.
Jak korzystać z AI, żeby naprawdę się uczyć?
Najlepszym rozwiązaniem nie jest całkowita rezygnacja ze sztucznej inteligencji.
Znacznie lepiej traktować ją jako nauczyciela, a nie autora własnych prac.
Można poprosić AI o:
wyjaśnienie trudnego zagadnienia innymi słowami,
przygotowanie testu sprawdzającego wiedzę,
wskazanie błędów w napisanym tekście,
zadawanie pytań podobnych do tych na egzaminie,
tłumaczenie krok po kroku sposobu rozwiązania zadania.
Znacznie gorszym pomysłem jest kopiowanie gotowych odpowiedzi bez próby ich zrozumienia.
W takim przypadku uczymy przede wszystkim sztuczną inteligencję wykonywać pracę za nas.
Czy uczniowie naprawdę przestają się uczyć?
Nie.
Zmienia się sposób, w jaki się uczą.
Jedni wykorzystują AI do szybszego zrozumienia materiału i rozwijają swoje umiejętności szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Inni traktują ją jako drogę na skróty.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.