Jeszcze niedawno kojarzył się głównie z zespołami folklorystycznymi, szkolnymi akademiami i krakowskimi obrzędami. Dziś coraz częściej pojawia się w zupełnie nowym kontekście. Członkinie Stowarzyszenia Gorset Krakowski c
Fot. Emilia Wietecha
Ewa Doktór/Fot. Emilia Wietecha
Dosłownie żywa tradycja
Widok gorsetu krakowskiego założonego do dżinsów może zaskakiwać. Dla wielu osób to element zamknięty w muzeach lub folklorystycznych przedstawieniach. Celem Stowarzyszenia Gorset Krakowski jest przywrócenie tego elementu garderoby do codzienności. Stowarzyszenie formalnie działa od zaledwie kilku miesięcy, ale jego członkinie od lat zajmują się szyciem, kolekcjonowaniem i badaniem historii gorsetów. Ich działalność to nie tylko pasja do rękodzieła, ale także próba ocalenia fragmentu dziedzictwa kulturowego Małopolski.
Bardzo chcemy, by ten gorset wrócił na nasze ulice. Z jednej strony jako modny dodatek, a z drugiej jako element krakowskiej tożsamości – mówi Ewa Doktór. Dziś mówimy o gorsecie krakowskim, ale w rzeczywistości nie istniał jeden obowiązujący wzór. Wręcz przeciwnie, ponieważ różnice można było zauważyć nawet pomiędzy sąsiednimi miejscowościami.
Każda wioska miała swoje wybory i materiały, które były dostępne. Nie było jednego kanonu, którego trzeba było się sztywno trzymać – podkreśla. Gorset był bezrękawnikiem o charakterystycznym kroju, z wyciętym dekoltem i mocno zaakcentowaną talią. Szczególną cechą krakowskich modeli były tzw. kaletki, drobne elementy materiału wokół talii, lub baskinka, czyli falbanka z tyłu. To właśnie one nadawały sylwetce charakterystyczny kształt. Jednak prawdziwe bogactwo kryło się w detalach: haftach, tasiemkach pasmanteryjnych, lamówkach i cekinach. Każdy gorset był niepowtarzalny i stanowił wizytówkę właścicielki.
Luksus, na który pracowano miesiącami
Wbrew współczesnym wyobrażeniom gorset nie był codziennym elementem garderoby wiejskich kobiet. – "Gorset nie był odzieniem codziennym. Był to bardzo drogi element stroju, szyty kilka miesięcy i który służył przez całe życie" – dodaje.
Im bogatsze zdobienia, tym wyraźniejszy sygnał o statusie materialnym rodziny. Gorset stanowił inwestycję, przekazywaną często z pokolenia na pokolenie. Dziś ręcznie wykonany gorset nadal wymaga ogromnego nakładu pracy. Ceny dziecięcych modeli zaczynają się od około 500-600 złotych, natomiast damskie kosztują zwykle ponad 1500 złotych. Największy wpływ na cenę ma haft, który potrafi pochłonąć dziesiątki godzin pracy.
Fot. Emilia Wietecha
Współcześnie trudno wyobrazić sobie krakowski gorset bez bogatych kwiatowych wzorów, ale haft nie był obecny od początku. Moda na haftowane róże, konwalie, niezapominajki czy polne kwiaty pojawiła się stosunkowo późno, prawdopodobnie dopiero w pierwszych dekadach XX wieku. W niektórych miejscowościach, jak Zielonki pod Krakowem, haft pokrywał niemal całą powierzchnię gorsetu. Najbardziej fascynująca okazuje się jednak jego niewidoczna strona.
Lewa strona gorsetu jest często ciekawsza od prawej. Widać tam historię tworzenia, poplątane nitki, poprawki, ślady pracy. To zapis czasu i emocji osoby, która go wykonywała – mówi. To właśnie ta niedoskonałość sprawia, że ręcznie haftowane egzemplarze mają dziś tak wielką wartość. Są niepowtarzalne i noszą ślady swoich twórczyń.
Ponad stuletnie gorsety i ślady życia
Ewa Doktór zgromadziła już kolekcję około dziesięciu gorsetów, w tym dwa ponadstuletnie egzemplarze. Każdy z nich jest osobną opowieścią. Jeden z najstarszych został przez lata znacząco poszerzony. Dawne właścicielki dostosowywały stroje do zmieniającej się sylwetki, doszywając dodatkowe fragmenty materiału w talii, biuście czy na ramionach. W dawnych czasach gorset miał służyć przez całe życie. Nic więc dziwnego, że przewidywano możliwość jego zwężania i poszerzania.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów krakowskich gorsetów są cekiny. Powszechnie uważa się, że pojawiły się dopiero wraz z nowoczesnymi materiałami syntetycznymi. Historia okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. W ponadstuletnich egzemplarzach można znaleźć maleńkie cekiny wykonane między innymi z żelatyny czy metalu. Stosowano je oszczędnie, raczej jako subtelne wykończenie haftu niż dominującą dekorację. Dawne materiały często przewyższały trwałością współczesne odpowiedniki. Metalowe nici, ręcznie wykonywane pasmanterie czy solidne sukno sprawiały, że wiele elementów przetrwało ponad wiek.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.