
Premier Donald Tusk powiedział w poniedziałek (27 lipca), że nie będzie płakał z powodu rozłamu w PiS, ale stwierdził też, że „nie ma się z czego cieszyć”. Sprawa – dodał – dotyczy największej partii opozycyjnej i wszyscy wolelibyśmy, by polityka wyglądała trochę inaczej. Zapytany na konferencji prasowej w Głuchołazach, czy rozłam w PiS zmieni znacząco polską scenę polityczną, Tusk powiedział, że „nie będzie płakał po PiS-ie”, choć przyznał też, że „nie ma się z czego cieszyć”, ponieważ sprawa dotyczy największej partii opozycyjnej.
Wszyscy wolelibyśmy, żeby polityka wyglądała trochę inaczej
– stwierdził premier.
W ostatnich kilkunastu godzinach dowiedziałem się od niektórych polityków PiS, że pan Morawiecki jest moim agentem i agentem niemieckim. Tego się naprawdę nie spodziewałem, że aż tak daleko sprawy zajdą
– ironizował szef rządu. Dodał,że sytuację w PiS można by obrócić w „ponury żart”, gdyby nie to, że po raz kolejny Polacy są świadkami tak dużego politycznego zamieszania.
Uważam, że w polityce ludzie, którzy doprowadzają do nieustanych konfliktów i takiej szamotaniny, są po prostu niebezpieczni
– powiedział Tusk. Dalsza część tekstu pod polecaną rozmową
Czytaj cały artykuł u źródła — Radio Zachód (Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.