
W minionym tygodniu doszło do incydentu w polskiej przestrzeni powietrznej. Nad Lubelszczyznę wleciał niezidentyfikowany obiekt, a służby informowały o potencjalnym zagrożeniu. Mimo to mieszkańcy Chełma nie otrzymali alertu RCB ani innego ostrzeżenia. O leju po pocisku manewrującym w Tarnawie-Kolonii mieszkańcy dowiedzieli się rano z mediów. Tymczasem syreny wyły m.in. w Lublinie i Krasnymstawie.
W nocy z 29 na 30 lipca narodowe i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły wzmożoną aktywność rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu. Podwyższono gotowość polskiej obrony powietrznej, a radary obserwowały co najmniej kilkanaście pocisków nad zachodnią Ukrainą. Jeden z nich zbliżył się do polskiej granicy, po czym zmienił kierunek. Niedługo później w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt lecący na zachód. Drona szukał F-16 i śmigłowiec Do rozpoznania niezidentyfikowanego obiektu wojsko skierowało dyżurny myśliwiec F-16. Zanim udało się jednoznacznie cokolwiek ustalić, obiekt zniknął ze wskazań radarów. W rejon wysłano śmigłowiec. Jego załoga wskazała prawdopodobne miejsce upadku obiektu na niezabudowanym polu w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim. W pierwszym komunikacie Dowództwo Operacyjne nie przesądzało, czym był obiekt. Później podano, że był to rosyjski pocisk manewrujący. Mieszkańcy Chełma i przygranicznych gmin pytają, dlaczego nie otrzymali żadnego ostrzeżenia. – Dostajemy SMS-y z informacjami o możliwych burzach, które nie zawsze się sprawdzają, a informacji o wtargnięciu obiektu nie rozesłano? Nie było także żadnych sygnałów dźwiękowych, żadnych syren – dziwią się. Miejskie służby spóźniły się? Informacja o możliwym zagrożeniu trafiła także do chełmskich służb za pośrednictwem sieci radiowej wojewody lubelskiego. Zgodnie z procedurą mieszkańcy obszaru objętego zagrożeniem powinni równocześnie otrzymać wiadomość SMS od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Alertu jednak nie wysłano. Chełmskie służby rozpoczęły sprawdzanie komunikatu i przygotowania do uruchomienia syren. – W tym samym momencie, o godzinie 3.55, w sieci radiowej nadano sygnał „koniec zagrożenia”. Dlatego też na terenie Miasta Chełm syren nie uruchamiano – poinformował magistrat w specjalnym komunikacie. Ale np. w Lublinie czy Krasnymstawie syreny włączono, ostrzegając mieszkańców. Urzędnicy z Chełma zapewniają, że nie zignorowali alarmu. Tłumaczą, że zanim zdążono uruchomić syreny, służby otrzymały informację, iż zagrożenie minęło. Artykuł Dlaczego mieszkańcy nie dostali ostrzeżenia? pochodzi z serwisu Nowy Tydzień - tygodnik lokalny .
Czytaj cały artykuł u źródła — Nowy Tydzień (sieć tygodników, nowytydzien.pl)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.