
Sport
Dzisiaj, 06:25
Lech ma przeciwnika, którego powinien wyeliminować. Jagiellonia zmierzy się z rywalem większym, bogatszym i bardziej doświadczonym. Raków stoczy prawdopodobnie najbardziej wyrównany dwumecz, natomiast GKS stanie przed szansą, która jeszcze kilka miesięcy temu mogła wydawać się sportową fantazją.
Istotna jest także różnica w wysokości zawieszonej siatki bezpieczeństwa. Lech i Jagiellonia w przypadku porażki w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy spadną do baraży Ligi Konferencji. Dla Rakowa i GKS-u przegrana będzie oznaczała natychmiastowy koniec europejskiej przygody.
Lech Poznań: awans jest obowiązkiem, ale nie formalnością
Spośród czterech polskich zespołów to Lech Poznań jest zdecydowanie największym faworytem . Mistrz Polski podejmie KÍ Klaksvík, a więc drużynę pochodzącą z miasta liczącego zaledwie kilka tysięcy mieszkańców.
Nie należy jednak mylić niewielkiej skali klubu z amatorszczyzną. KÍ w ostatnich latach stał się jednym z symboli futbolowego buntu peryferii przeciwko bogatszej Europie. Farerski zespół potrafił eliminować znacznie wyżej notowanych przeciwników i zbudował markę drużyny wyjątkowo niewygodnej, zdyscyplinowanej i dobrze przygotowanej do gry bez piłki.
Najważniejsze zadanie Lecha jest proste: rozstrzygnąć możliwie dużo już przy Bułgarskiej . Rewanż odbędzie się na Wyspach Owczych 13 sierpnia. Warunki, wiatr, sztuczna nawierzchnia oraz przeciwnik mogący przez długie minuty bronić niskim blokiem potrafią zamienić pozornie łatwy mecz w nerwowe przeciąganie liny. UEFA potwierdza, że pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w Poznaniu, a rewanż w Tórshavn.
Lech powinien mieć przewagę w jakości indywidualnej, szybkości operowania piłką i liczbie zawodników zdolnych wygrać pojedynek jeden na jednego. Problem może pojawić się wtedy, gdy poznaniacy zaczną atakować bez cierpliwości. KÍ będzie prawdopodobnie zagęszczał środek, oddawał skrzydła i czekał na stałe fragmenty oraz błędy przy zabezpieczaniu kontrataku.
W tym dwumeczu wynik 1:0 w Poznaniu nie powinien zostać uznany za pełne wykonanie zadania . Lech potrzebuje co najmniej dwubramkowej przewagi, aby nie wyruszać na północ Europy z poczuciem, że jedno dośrodkowanie może przewrócić całą konstrukcję.
Po awansie mistrz Polski trafi na zwycięzcę pary FC Thun – Víkingur Reykjavík . W razie porażki z KÍ zagra natomiast w barażu Ligi Konferencji z Riga FC lub ETO FC Győr.
Redakcyjna ocena szans Lecha na awans: 75 procent.
Jagiellonia Białystok: trzeba zbudować przewagę przed Ibrox
Najtrudniejsze zadanie czeka Jagiellonię Białystok , która zmierzy się z Rangers FC. Szkocki klub nie znajduje się obecnie w imponującej formie, ale w dwumeczach europejskich posiada coś, czego nie można kupić jednym transferem: doświadczenie, odporność na presję i stadion, który w rewanżu może stać się dodatkowym zawodnikiem.
Jagiellonia rozpoczęła sezon ligowy od dwóch zwycięstw i po dwóch kolejkach miała komplet sześciu punktów. Oficjalny przewodnik formy UEFA także wygląda dla białostoczan korzystniej niż dla Rangersów.
Nie oznacza to jednak, że polski klub jest faworytem. Rangersi mogą nie zachwycać organizacją ataku pozycyjnego, ale mają zawodników przyzwyczajonych do wysokiej intensywności, gry pod presją trybun i rozstrzygania spotkań po stałych fragmentach. Jagiellonia powinna więc szukać przewagi nie w fizycznej wymianie ciosów, lecz w ruchliwości pomiędzy liniami i szybkim przechodzeniu z odbioru do ataku.
Największym zagrożeniem dla zespołu Adriana Siemieńca może być własna odwaga. Jagiellonia zwykle nie chce tylko przeszkadzać przeciwnikowi. Próbuje narzucać swój sposób gry, wysoko ustawia obronę i angażuje wielu piłkarzy w rozegranie. Przeciwko Rangersom każda strata przy otwartej strukturze może jednak uruchomić kontratak prowadzony na dużej szybkości.
Remis w Białymstoku byłby wynikiem pozostawiającym Jagiellonię przy życiu, lecz wyraźnie premiującym Szkotów. Polski zespół potrzebuje zwycięstwa. Najlepiej takiego, które pozwoli na Ibrox przez część spotkania bronić wyniku, a nie od pierwszej minuty gonić za golem. Rewanż zaplanowano na 13 sierpnia w Glasgow.
Jeżeli Jagiellonia wyeliminuje Rangersów, w barażu Ligi Europy zmierzy się z Larne FC lub Iberią Tbilisi. Byłaby wówczas bardzo blisko fazy ligowej. W przypadku porażki spadnie do barażu Ligi Konferencji i zagra z FK Jablonec lub RFS Ryga.
Redakcyjna ocena szans Jagiellonii na awans: 35 procent.
Raków Częstochowa: rytm Hammarby kontra organizacja gospodarzy
Dwumecz Rakowa Częstochowa z Hammarby IF wygląda na najbardziej wyrównaną parę z udziałem polskich zespołów.
Raków w poprzedniej rundzie rozbił Vallettę, wygrywając 3:1 w Częstochowie i 4:0 na Malcie. Wynik 7:1 w dwumeczu wygląda imponująco, choć poziom rywala nie pozwala jeszcze wyciągać zbyt daleko idących wniosków.
Znacznie bardziej niepokojący jest początek Ekstraklasy. Po dwóch kolejkach Raków pozostawał bez punktu i zajmował 17. miejsce. Hammarby znajduje się natomiast w pełnym rytmie sezonu szwedzkiego. Po 15 spotkaniach zajmowało drugą pozycję z bilansem bramek 33:15. Szczególnie dobrze prezentowało się u siebie, gdzie zdobyło 19 punktów w ośmiu meczach.
To ostatnie zdanie powinno być dla Rakowa ostrzeżeniem zapisanym czerwonym flamastrem. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Częstochowie, drugi w Sztokholmie. Polski zespół musi więc wypracować przewagę przed wyjazdem na teren rywala, który na własnym stadionie gra ofensywnie i skutecznie.
Atutem Rakowa pozostaje organizacja gry bez piłki. Częstochowianie potrafią zamknąć środek, wymuszać podania w boczne sektory i agresywnie atakować po niecelnym przyjęciu przeciwnika. Dwumecz może rozstrzygnąć się właśnie tam: w walce o drugą piłkę, po przechwytach i przy stałych fragmentach.
Raków nie może jednak zadowolić się kontrolą. Remis u siebie oznaczałby, że przed rewanżem wyraźną przewagę psychologiczną i boiskową uzyska Hammarby. Częstochowianie potrzebują zwycięstwa, nawet jednobramkowego.
Zwycięzca tej pary zmierzy się w barażu z lepszym zespołem dwumeczu Žalgiris Wilno – Hajduk Split . Przegrany odpada z europejskich rozgrywek.
Redakcyjna ocena szans Rakowa na awans: 55 procent.
GKS Katowice: neutralny teren zwiększa szanse, ale za rogiem czeka Atalanta
GKS Katowice rozpocznie rywalizację z Hapoelem Tel Awiw w węgierskim Miszkolcu. Choć izraelski klub formalnie będzie gospodarzem, nie otrzyma pełnej korzyści wynikającej z gry przed własną publicznością. Rewanż odbędzie się 12 sierpnia w Katowicach.
To układ korzystny dla GKS-u. Pierwsze spotkanie powinno zostać potraktowane jak dziewięćdziesięciominutowe zarządzanie ryzykiem. Katowiczanie nie muszą ruszać do ataku jak kawaleria z obrazu Kossaka. Powinni przede wszystkim zachować zwartą strukturę, ograniczyć liczbę strat w środku pola i nie pozwolić Hapoelowi zbudować przewagi przed rewanżem.
GKS zajmował po dwóch kolejkach piąte miejsce w Ekstraklasie z trzema punktami i bilansem bramek 4:3. Nie jest zespołem posiadającym europejskie doświadczenie Rangersów czy Lecha, ale ma kilku zawodników ogranych w polskiej lidze oraz napastników zdolnych wykorzystać pojedynczą sytuację.
Właśnie skuteczność może zdecydować o losach tej pary. GKS prawdopodobnie nie stworzy kilkunastu czystych okazji. Powinien natomiast otrzymać dwie lub trzy szanse po przejęciach, dośrodkowaniach i stałych fragmentach. Jeżeli wykorzysta jedną z nich i nie straci organizacji po zdobyciu bramki, może przywieźć z Miszkolca wynik otwierający drogę do awansu.
Losowanie kolejnej rundy przyniosło jednak wiadomość przypominającą zakończenie filmu, w którym po pokonaniu jednego potwora pojawia się znacznie większy. Zwycięzca pary Hapoel – GKS zagra w barażu z Atalantą Bergamo. Awans katowiczan do trzeciej rundy byłby sukcesem. Wyeliminowanie później włoskiego klubu należałoby już rozpatrywać w kategoriach jednej z największych sensacji sezonu.
Redakcyjna ocena szans GKS-u na awans: 50 procent.
Ilu polskich klubów możemy spodziewać się w kolejnej rundzie?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada awans dwóch albo trzech polskich drużyn .
Lech powinien wykonać swoją pracę, choć musi uniknąć przekonania, że nazwa przeciwnika wygra mecz za piłkarzy. Raków i GKS rozegrają dwumecze znajdujące się blisko sportowej równowagi. Jagiellonia jest outsiderem, ale nie stoi przed zadaniem niemożliwym — szczególnie jeżeli wykorzysta lepszy początek sezonu i zbuduje przewagę w Białymstoku.
Awans wszystkich czterech klubów byłby wynikiem znakomitym. Awans trzech należałoby uznać za bardzo dobry. Dwa zwycięskie dwumecze byłyby realizacją planu minimum. Jeden lub żaden oznaczałby poważne rozczarowanie i stratę punktów w krajowym współczynniku UEFA, który powstaje na podstawie wyników wszystkich przedstawicieli danej federacji w europejskich rozgrywkach.
Czwartkowy wieczór nie przesądzi jeszcze losów żadnej drużyny, ale może napisać pierwsze rozdziały czterech zupełnie różnych opowieści. Lech ma potwierdzić przewagę. Jagiellonia spróbować przekroczyć własne granice. Raków odzyskać pewność siebie, a GKS udowodnić, że jego europejska obecność nie jest przypadkiem.
W eliminacjach nie przyznaje się punktów za artystyczne wrażenie. Liczy się tylko przetrwanie dwóch aktów przedstawienia.
Napisz komentarz
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.