
— Właściwie nie ma dnia bez jakiegoś rodzaju ataku — przyznaje Artur Ploch, szef oddziału chirurgii w szpitalu Jastrzębiu-Zdroju, gdzie niedawno doszło do ataku nożownika. W rozmowie z Business Ins...
Pierwszą część wywiadu z lekarzem Arturem Plochem — m.in. o zarobkach lekarzy — możesz przeczytać TUTAJ
Do ataku nożownika w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju doszło w czwartek 25 czerwca w Jastrzębiu-Zdroju. 19-letni Damian B. ranił cztery osoby — dwie pacjentki, pielęgniarkę i ordynatora, który obezwładnił napastnika. Sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi mu dożywocie.
Natalia Szewczak, Business Insider Polska: Do ataku nożownika doszło blisko dwa tygodnie temu. Jak obecnie wygląda sytuacja w szpitalu?
Artur Ploch, Lekarz Zarządzający Oddziałem Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju: Trochę okrzepliśmy, ale z tyłu głowy cały czas mamy myśl, że ofiarą mógł być każdy z nas. Rozmawiamy już z mniejszymi emocjami, ale wciąż pojawiają się pytania: "Co będzie w przyszłości?", "Czy atak może się powtórzyć?".
Czy w swojej wieloletniej praktyce spotkał się pan wcześniej z tak brutalnym atakiem na personel medyczny?
Nie. Były ataki związane z rzucaniem przedmiotami, choćby stojakiem do kroplówek, ktoś przewrócił stolik albo rzucał się na nas z krzesłem. Takie rzeczy się zdarzały. Natomiast użycie ostrego narzędzia, noża — to zdarzyło się po raz pierwszy.
Podzieliłbym ich na dwie grupy. Jedna to chorzy z zaburzeniami psychicznymi, którzy trafiają do szpitala z powodów somatycznych i nimi też musimy się zajmować. Są już leczeni psychiatrycznie albo w niedługim czasie powinni takim leczeniem zostać objęci.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.