
Robert F. Kennedy Jr., ten od szczepionkowych teorii spiskowych, znowu narobił szumu w Kongresie. Ale, słuchajcie, tym razem próbował od tego uciec! Chciał gadać o budżecie, o chorobach przewlekłych, o wszystkim tylko nie o tym, z czego go
Robert F. Kennedy Jr., ten od szczepionkowych teorii spiskowych, znowu narobił szumu w Kongresie. Ale, słuchajcie, tym razem próbował od tego uciec! Chciał gadać o budżecie, o chorobach przewlekłych, o wszystkim tylko nie o tym, z czego go znamy.
Powiedzmy sobie szczerze, facet ma łatkę antyszczepionkowca przyklejoną na stałe. I, kurde, ciężko się od tego odkleić. Ustawodawcy nie dali mu spokoju, ciśnięli go o epidemię odry, o jego poglądy. A on co? On swoje. Mówi, że chce "zakończyć erę federalnej polityki, która napędza epidemię chorób przewlekłych". Serio? No to jest absurd. Chłop ewidentnie próbuje zmienić temat.
No dobra, ale żeby nie było, że tylko hejtuję. Kennedy ma też swoich zwolenników. Niektórzy Republikanie chwalą go za "powiew świeżego powietrza". No, różnie można to interpretować. Faktem jest, że facet budzi skrajne emocje. I pewnie jeszcze nie raz usłyszymy o jego "rewelacjach". Ciekawe, co wymyśli następnym razem.
Na podst. materiałów źródłowych