
Większość z nas nie wyobraża sobie wyjścia na zakupy bez przyniesienia do domu przynajmniej kilku plastikowych reklamówek. Bierzemy je odruchowo – albo duże torby przy kasie, bo zapomnieliśmy własnej, albo małe „zrywki” na stoisku z warzywami i owocami, pakując w nie pojedynczą cytrynę czy trzy banany.
Statystyki pokazują, że przeciętna foliówka jest używana zaledwie przez 15 minut – dokładnie tyle, ile trwa powrót ze sklepu do domu. Zaraz potem staje się bezużytecznym śmieciem. Ten szybki nawyk ma jednak swoją ukrytą, bardzo konkretną cenę, którą codziennie płaci nasz portfel oraz środowisko.
Wciąż powszechne jest przekonanie, że foliówki w sklepach są darmowe lub kosztują tak mało, że nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. W rzeczywistości każda większa torba przy kasie to koszt od 50 groszy do nawet 2 złotych.
Przy zakupie zaledwie dwóch takich reklamówek w tygodniu, w skali roku wydaje się na nie około 100-150 złotych . Jeżeli doliczyć do tego płatne foliówki na warzywa w niektórych supermarketach, kwota ta rośnie.
O ile z portfela ubywa kilkadziesiąt złotych, o tyle środowisko płaci za te 15 minut wygody rachunek, który będzie wystawiany przez setki lat.
Wyprodukowanie plastikowej torby trwa ułamek sekundy, a jej rozkład na wysypisku zajmuje od 100 do nawet 400 lat. Żadna foliówka wyprodukowana od momentu ich wynalezienia jeszcze nie uległa naturalnemu rozkładowi.
Dodatkowo, lekkie foliówki są łatwo wywiewane przez wiatr z wysypisk i śmietników. Trafiają do lasów i mórz, gdzie stają się śmiertelną pułapką dla ptaków, ryb czy ssaków, które mylą je z pożywieniem.
Warto więc, z okazji tego dnia zmienić jeden nawyk – zainwestować raz w dwie solidne torby materiałowe lub plecak i trzymać je zawsze pod ręką – w bagażniku samochodu, w schowku w przedpokoju lub w torbie.
Czytaj cały artykuł u źródła — BiałogardInfo (bialogardinfo.pl)