
Dodaj komentarz
Artur Z., lekarz oskarżony o przestępstwa seksualne wobec małoletnich, zaledwie kilka dni po opuszczeniu aresztu tymczasowego, pojawił się na terenie parafii w Zagórowie, gdzie odbywało się spotkanie ministrantów i scholi kończących rok duszpasterski. Choć sąd, uchylając wobec niego areszt, zakazał mu przebywania w miejscach, gdzie mogą znajdować się osoby poniżej 18. roku życia, jego obecność została uwieczniona na zdjęciu opublikowanym przez parafię. Fotografia wywołała lawinę pytań o to, czy doszło do naruszenia sądowych ograniczeń. Sprawę analizuje prokuratura, a pełnomocnik pokrzywdzonego zapowiada wykorzystanie zdjęcia jako nowego dowodu w postępowaniu zażaleniowym o uchylenie aresztu.
Zdjęcie przedstawiające zakończenie roku szkolnego i katechetycznego ministrantów oraz scholi pojawiło się na facebookowym profilu parafii w Zagórowie. W tle fotografii widoczny jest Artur Z., którego proboszczem parafii jest brat oskarżonego.
Proboszcz przekonuje jednak, że sytuacja wyglądała inaczej, niż może sugerować fotografia.
– To było w ogrodzie parafialnym, gdzie mieliśmy ognisko z ministrantami i scholą. W tym czasie mój brat przyjechał w odwiedziny do mnie. Nie brał udziału w ognisku. Na zdjęciu widać, że stoi z dala od młodzieży. Nie witał się z nikim, nie rozmawiał z dziećmi ani młodzieżą – zapewnia duchowny. Jak tłumaczy, wiedział o nałożonym przez sąd zakazie i dlatego poprosił brata, aby pozostał na plebanii do zakończenia spotkania.
– Powiedziałem mu, żeby poczekał na plebanii. Wyszedł dopiero wtedy, gdy robiliśmy już zdjęcia na zakończenie ogniska. Chciał tylko się ze mną przywitać – mówi proboszcz. Zapewnia również, że nie spodziewał się wizyty brata.
– To był niezapowiedziany przyjazd. Staramy się przestrzegać wszystkich ograniczeń. Nawet kiedy brat przyjechał w niedzielę, zabrałem go na mszę do Domu Pomocy Społecznej, bo tam nie ma dzieci ani młodzieży. Nie uczestniczy w nabożeństwach w kościele parafialnym właśnie po to, żeby nie naruszać zakazu i nikogo nie narażać – podkreśla. Proboszcz odniósł się także do pojawiających się informacji, że po pojawieniu się kontrowersji fotografia zniknęła z parafialnego Facebooka.
– Nie usuwaliśmy jej z tego powodu. Zmieniamy zdjęcie w tle co dwa, trzy dni, bo w parafii stale odbywają się różne wydarzenia. Zdjęcie nadal znajduje się w poście opisującym spotkanie – zapewnia. Wyjaśnia również, że nie było to pierwsze spotkanie z bratem po jego wyjściu z aresztu. Jak mówi, wcześniej widzieli się u adwokata, kiedy dowiadywał się o warunkach uchylenia aresztu. W czasie, gdy Artur Z. przebywał w areszcie, odwiedzał go także za zgodą organów prowadzących postępowanie.
Zupełnie inaczej na sprawę patrzy prokuratura.
– Dotarły do nas informacje, że Artur Z. jest na zdjęciu razem z młodzieżą uczestniczącą w wydarzeniu organizowanym przez parafię w Zagórowie – przyznaje Aleksandra Marańda, zastępca prokuratora rejonowego w Koninie. – Wszelkie związane z tym informacje oraz zdjęcia zostaną przeanalizowane i wykorzystane w toku postępowania zażaleniowego związanego z uchyleniem wobec oskarżonego aresztu tymczasowego. Jednak o tym, czy fotografia będzie miała znaczenie dla dalszego biegu sprawy, rozstrzygnie sąd – podkreśla. Ostro sytuację ocenia pełnomocnik pokrzywdzonego, mecenas Bartosz Jastrzębski. Przyznaje, że rodzina jego klienta już samą decyzję o uchyleniu aresztu przyjęła z ogromnym zaskoczeniem.
– Byli wstrząśnięci. Nie dowierzali, że na tak wczesnym etapie postępowania, kiedy przesłuchano zaledwie około jednej trzeciej świadków, uchylono areszt w sprawie dotyczącej bardzo poważnych przestępstw – komentuje. Mecenas zapowiada, że zdjęcie z parafii również będzie przedmiotem analizy.
– To są nowe fakty i nowe dowody, które pojawiły się już po wydaniu postanowienia przez Sąd Rejonowy w Turku. Mogą zostać wykorzystane w postępowaniu zażaleniowym przed Sądem Okręgowym w Koninie i najprawdopodobniej zostaną przeze mnie zgłoszone – zapowiada. Pełnomocnik nie daje wiary wyjaśnieniom przedstawianym przez proboszcza.
– Moim zdaniem nie są to wiarygodne tłumaczenia. Trudno przypuszczać, że oskarżony przypadkowo pojawił się u swojego brata, nie wiedząc, że odbywa się tam spotkanie z udziałem dzieci i młodzieży – ocenia. – Poza tym, uważam, że fotografia może świadczyć o naruszeniu nie jednego, lecz dwóch zakazów nałożonych przez sąd. Postanowienie o uchyleniu aresztu zakazuje Arturowi Z. także kontaktowania się ze świadkami. Tymczasem brat oskarżonego jest świadkiem i nie został jeszcze przesłuchany przed sądem. Na zdjęciu widać również grupę dzieci. W mojej ocenie doszło więc do złamania obu tych zakazów i jest to rażące lekceważenie orzeczenia sądu – twierdzi mecenas Jastrzębski. Jednocześnie zaznacza, że ostateczna ocena znaczenia fotografii i wiarygodności wszelkich wyjaśnień będzie należała do sądu rozpoznającego zażalenie prokuratury oraz oskarżycieli posiłkowych na uchylenie tymczasowego aresztu wobec Artura Z.
Co sądzisz na ten temat?
komentarz (1)
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz