
Józef Beck oświadczył 5 maja 1939 r,: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Skutki tej „honorowej” postawy okazały się opłakane, żeby tylko wspomnieć 6 mln polskich ofiar II wojny światowej. A wystarczyło, zamiast podpisywać „traktaty sojusznicze” z Francją i Wlk. Brytanią, posłuchać w 1939 r. rad regenta Królestwa Węgier Miklósa Horthyego i orbitować wokół Paktu Trzech, tj. państw Osi (Niemcy, Włochy, Japonia). Co strzeliło do głowy Beckowi, że bardzo poprawne stosunki II RP z III Rzeszą w II poł. lat 30. XX w. zdruzgotać na wezwanie „Angielczyków”? Tego nie wie nikt. Minęły lata! Dzisiaj w Europie środkowej wyrosło państwo, agresywnie antypolskie, kultywujące banderowską, nazistowską ideologię zbudowaną na ludobójstwie dokonanym na Polakach w latach 1939-1947, z roszczeniami terytorialnymi wobec Polski i na dodatek, za formalną zgodą obozu zdrady i zaprzaństwa, tj. KOPiS-u, anektujące nasze życie publiczne przez zasiedzenie nasyłanych na nas „uciekinierów” z Dzikich Pól. W ten sposób trwa instalacja nad Wisłą „banderowskiej piątej kolumny” w składzie z wyszkolonymi do specjalnych poruczeń agentami SBU. Na razie agenci SBU zorganizowali tutaj „audiowizualne” domy publiczne (vide afera podkarpacka) a od niedawna wzniecają pożary trawiące wybrane obiekty przemysłowe na terenie całej Polski. Ten sabotaż zapowiedziała oficjalnie niejaka Natalia Panczenko w charakterze ostrzeżenia i manifestacji siły. Na inne akty agresji (oby nie) przyjdzie jeszcze czas. Ku zdumieniu, dogorywających na arenie tysiącletnich polskich dziejów, garstki polskich patriotów, władza publiczna III RP, wsparta polskojęzyczną gawiedzią, nie dostrzega śmiertelnego zagrożenia ze strony uzbrojonej po zęby „krainy U” i utrzymuje bezalternatywny (samobójczy) sojusz z trzema państwami (USA, Izrael, Ukraina), które kultywują ludobójstwo jako doktrynę państwową. III RP udaje, że stoi po „dobrej stronie mocy”. Józef Beck przewraca się w grobie, bo jeśli miał rację, że „jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna” i że „tą rzeczą jest honor”, to III RP nie zachowuje się dzisiaj honorowo, stojąc po stronie mocy iście piekielnych. Wiadomo jednak, że na układy geopolityczne nie ma rady i sojusze można zawiązywać a potem dowolnie wypowiadać. Jak słusznie zauważył Lord Palmerston (1784-1865) w polityce międzynarodowej „nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczni i wieczne są tylko interesy”. Co należałoby zatem zrobić natychmiast w Polsce Anno Domini 2026? Po pierwsze, wypowiedzieć umowy zawarte z „krainą U” przez Macierewicza z 2 grudnia 2016 r. i Tuska z 8 lipca 2024 r. Potem natychmiast zamknąć granicę z „krainą U” i zablokować pomoc cywilną i wojskową dla Kijowa. Po drugie, należy deportować Ukraińców z Polski, tzn. zlikwidować banderowską piątą kolumnę. Po trzecie, bezzwłocznie wznowić kontakty dyplomatyczne i gospodarcze z Rosja i Białorusią i zawiązać antybanderowski sojusz z państwami grupy wyszehradzkiej. Zagrożenia ze strony „krainy U” nie zneutralizujemy pozostając na stopie wojennej z Rosja, Białorusią i bez współpracy z Wyszehradem. A IV Rzesza jak to zobaczy, to jej rura zmięknie – zwłaszcza, że IV Rzesza znajduje się w potężnym kryzysie migracyjnym i gospodarczym. Sprzyja nam koniunktura transatlantycka, bo podobno wuj Sam wściekł się na Zełenskiego! Po czwarte, oczywiście POLEXIT!
Maciej Remiszewski