
Art on Tracks Jam Pleszew
Wszystko zaczęło się niewinnie, jeszcze za czasów Pleszew Wąsk. Festival . Organizatorzy sami przyznają, że nie wiedzą, kiedy impreza urosła do dzisiejszych rozmiarów.
Od 2025 roku wydarzenie funkcjonuje oficjalnie pod szyldem Art on Tracks Jam Pleszew i na stałe wpisało się w kalendarz ogólnopolskich festiwali alternatywnych, łącząc sporty miejskie z kulturą hip-hopową.
Jest to jedna z nielicznych okazji, żeby w legalny sposób pomalować pociąg. Dlatego do Pleszewa zjechali writerzy z całego kraju. Nie ma narzuconych ram, każdy maluje to, co czuje - zaznacza Sławomir Danielski, artysta z Pleszewa i pomysłodawca akcji. Kolej na legalny street art w Pleszewie! Stalowe nadwozie pociągu znowu posłużyło jako gigantyczne płótno dla czołowych polskich writerów. Przez ostatnie lata w eter poszło ponad 400 puszek sprayu. Bez uciekania przed policją, za to z potężną dawką festiwalowej energii i klimatu, który po prostu trzeba zobaczyć. Roman Kazimierz Urbaniak Liczby stojące za tym wydarzeniem robią wrażenie i pokazują, że pleszewski jam to już konkretna marka.
Od 2025 lecimy już jako Art on Tracks Jam Pleszew i w sumie nawet nie wiemy, kiedy to tak urosło. W międzyczasie pomalowaliśmy dwa pociągi. Na start poleciał Holender DM90, a od 2023 katujemy wagon wąskotorówki. Przez imprezę przewinęło się 29 writerów i street arterów. i ponad 400 puszek farby poszło w eter - wylicza Sławomir Danielski. Kolejowy klasyk stojący przy Zajezdni Kultury zyskał nowe życie i masę świeżych kolorów. Pociąg zostaje na torach jako pamiątka festiwalowego klimatu i dowód na to, że dobre graffiti idealnie siada w miejskiej przestrzeni.
W tegorocznej edycji Art on Tracks Jam Pleszew, która odbyła się w dniach 17-18 lipca wzięli udział:
autone1
istowski
spoko87
art_stec_studio
biosme_x_brocki
melo_dramat
rurz.maluje
zuozone
unik94_painting
Kolej na legalny street art w Pleszewie! Stalowe nadwozie pociągu znowu posłużyło jako gigantyczne płótno dla czołowych polskich writerów. Przez ostatnie lata w eter poszło ponad 400 puszek sprayu. Bez uciekania przed policją, za to z potężną dawką festiwalowej energii i klimatu, który po prostu trzeba zobaczyć. Roman Kazimierz Urbaniak Okazuje się, że to wcale nie jest taka łatwa i przyjemna praca. Wręcz przeciwnie! Wymaga skupienia, bo jeden fałszywy ruch może przekreślić malowane przez kilkanaście godzin dzieło. Za to satysfakcja po ukończeniu swojego graffiti jest ogromna. To się nazywa prawdziwa sztuka na torach i to po pleszewsku.