RAK
    Gdzie się podziali chłopcy z tamtych lat, czyli historia jednej klasy

    Gdzie się podziali chłopcy z tamtych lat, czyli historia jednej klasy

    1126 odsłon
    Gdzie się podziali chłopcy z tamtych lat, czyli historia jednej klasy

    Opublikowano: poniedziałek, 29 cze 2026 18:00 Aktualizacja: poniedziałek, 29 cze 2026 19:40 Autor: Damian Cieślak W ciepły, czerwcowy dzień ściągają do Gołuchowa z różnych stron kraju. Identyczne jak 55 lat temu, gdy z c

    W ciepły, czerwcowy dzień ściągają do Gołuchowa z różnych stron kraju. Identyczne jak 55 lat temu, gdy z całej Polski zjeżdżali do Pleszewa, aby rozpocząć naukę w technikum. Spotykają się u wychowawcy. Dziś są już z nim na „ty”, ale wciąż swojego profesora darzą dużym respektem i szacunkiem. Gdy zabiera głos, natychmiast milkną. Stanisława Podymskiego w powiecie pleszewskim, a zwłaszcza w gminie Gołuchów specjalnie przedstawiać nie trzeba. Przez dwie kadencje był radnym. Znany jest z zamiłowania do gry na harmonijce. Na koncie ma wiele sukcesów. Znalazł się w Złotej Dziesiątce na Ogólnopolskim Konkursie Gry na Harmonijkach Ustnych Hakam w Kamieniu, otrzymał Grand Prix na Przeglądzie Twórczości Seniorów w Krotoszynie oraz wyróżnienie na Festiwalu Wielu Kultur i Narodów „Z wiejskiego podwórza” w Czeremsze. Za swoją działalność otrzymał Złoty Krzyż Zasługi czy odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

    Pleszew zamiast Milicza

    W pierwszej połowie lat 70. rozpoczynał zawodową przygodę jako nauczyciel. Właśnie ukończył studium nauczycielskie – dwuletnią szkołę kształcącą przyszłych pedagogów. Później zdobył także dyplom Politechniki Częstochowskiej. Kolega usilnie namawiał go na pracę w Miliczu , pan Stanisław przystał jednak na ofertę dyrektora Jarosława Szczotkiewicza i wybrał Pleszew . Przy Zielonej powstała klasa trzyletniego technikum mechanicznego o specjalności budowa maszyn na podbudowie zasadniczej szkoły zawodowej.

    • To było nowatorskie rozwiązanie dla absolwentów szkół zawodowych. Stacjonarne technikum oznaczało, że nie musieliśmy łączyć nauki z pracą, dlatego przyjechali ludzie z całej Polski. Minusem w porównaniu do technikum zaocznego było to, że te trzy lata nie liczyły nam się do stażu zawodowego – opowiada Tadeusz Sobczak z Chocza. Z całej Polski

    Klasę z mieszkańcami powiatu pleszewskiego współtworzyli ludzie z Międzyzdrojów czy Białogardu . Większość z nich zamieszkała w świeżo oddanym do użytku internacie. Tę funkcję wówczas sprawował budynek przy ulicy Osiedlowej , który obecnie przechodzi prawdziwą rewolucję, a swoją siedzibę ma w nim Zespół Placówek Specjalnych. Mimo że Chocz od Pleszewa dzieli zaledwie 13 km Tadeusz Sobczak również mieszkał w internacie.

    • Grałem w orkiestrze. Kapelmistrz często organizował próby późnym wieczorem i wymagał, żebyśmy byli na miejscu – tłumaczy. „Trzeba było mieć zdrowie”

    W pokoju mieszkał z Markiem Orłowskim . On przyjechał z Wrześni. Był hokeistą. Po szkole wyruszał do Kowalewa, a stąd pociągiem do Poznania. Tam trening i powrót. W internacie meldował się w środku nocy, a rano wędrował na lekcje.

    • I tak codziennie przez trzy lata. Trzeba było mieć zdrowie – śmieje się. Ile razy obudził się w Ostrowie nie chce liczyć.

    • Różne rzeczy się zdarzały. Kiedyś pomyliłem pociągi. Wsiadłem do pospiesznego, który nie zatrzymywał się w Kowalewie. Na szczęście na stacji zwolnił do 30-40 km/h i po prostu wyskoczyłem – opowiada. Sport zaprowadził go do Wrocławia. Był zawodnikiem drugoligowego Dolmelu . Sekcję kolarską tego klubu przez osiem lat reprezentował słynny Ryszard Szurkowski . Gdy pan Marek zszedł na dobre z tafli, zajął się trenerką. W tej roli zdobył dwa medale na Zimowych Igrzyskach Młodzieży Szkolnej. Za zasługi dla Polskiego Związku Hokeja na Lodzie otrzymał srebrną odznakę. Później współtworzył Wydawnictwo Edukacyjne WIKING. W pewnym momencie z ich książek uczyło się co trzecie dziecko w Polsce.

    • Był to dobry interes, również pod względem finansowym – mówi. Do dziś utrzymuje sylwetkę sportowca.

    Równe chłopaki

    • To była klasa mocno sportowa i mocno umuzykalniona - podkreśla Stanisław Podymski , który uczył wychowania fizycznego i przedmiotów zawodowych, a sam jest miłośnikiem siatkówki. - Henryk Horbacz wspaniale skakał w dal. Nie wiem, czy do dzisiaj nie jest rekordzistą szkoły. Władysław Kniaż jest wspaniałym biegaczem. Do dzisiaj pokonuje maratony i opiekuje się młodymi talentami. Zdzisław Chatliński grał w piłkę w Stali – opowiada Stanisław Podymski . Pytam, czy nie dawali mu się we znaki. W końcu był początkującym nauczycielem, młodym wychowawcą. Na start otrzymał najstarszą klasę, bo gdy jego podopieczni rozpoczynali naukę w technikum mieli już przeważnie 17 lat. On był od nich starszy zaledwie o pięć.

    • To były równe chłopaki. Stanowili sportową podstawę szkoły. W dużej mierze dzięki nim zajęliśmy jako Zespół Szkół Zawodowych pierwsze miejsce w województwie. Z pieniędzmi było krucho, więc gdy trzeba było zrobić remont, to się tego podejmowali. Pamiętam jak się wiązaliśmy pasem, żeby ktoś nie wypadł z okna – wspomina. Dzisiaj sytuacja trudna do wyobrażenia.

    Było ich 37. Co najważniejsze wszyscy zdali maturę. Podymski cieszył się z tego ogromnie i do dzisiaj traktuje to jako wielki, pedagogiczny sukces. Po ukończeniu szkoły ruszyli w świat. Pleszewianin Wacław Biliński i Kazimierz Jóskowiak ze Swarzędza ukończyli Wyższą Szkołę Morską. Na statkach opłynęli cały świat. Pozostali rozjechali się w różnych kierunkach. Pomimo upływu lat widują się na regularnie organizowanych zjazdach klasowych.

    Już nie każdy odpowie: Jestem!

    W 2026 roku, jak wspomnieliśmy wcześniej, mija 55 lat od ich pierwszego spotkania. Ten moment i wiele innych wspominali podczas czerwcowej wizyty w Gołuchowie . -

    • Chyba nie ma belfra, który dłużej prowadziłby klasę niż ja – śmieje się 79-letni Stanisław Podymski . Zjazd zaczyna od sprawdzenia obecności. Jak sam przyznaje był wyczulony na punkcie frekwencji, a ta w jego klasie zawsze wynosiła grubo ponad 90%. Dziś niestety taki wynik jest niemożliwy. Kilkunastu uczniów już nie żyje. Emerytowany nauczyciel odczytuje kolejne nazwiska. Przy każdym na chwilę się zatrzymuje, wspomina. Każdy z obecnych dzieli się swoją wiedzą o tych, którzy nie zdołali dotrzeć.

    • Ostatnim razem było nas ponad 20, dzisiaj jest nas wyraźnie mniej. Nie wszyscy mogli przyjechać – mówi Marek Orłowski. Panie rządziły

    Kto się stawił? Są dwie z trzech pań. Maria Ostrowska z domu Marcinak pochodzi z Broniszewic, po szkole mieszkała w Śremie, teraz – w Pleszewie. Maria Orłowska (zbieżność nazwisk z panem Markiem przypadkowa) z domu Chojnacka pochodzi z Pleszewa. Do Gołuchowa przyjechała z Wielenia. W międzyczasie mieszkała w Śremie i przez 30 lat w Głogowie. Jak się czuły w zdominowanej przez mężczyzn klasie?

    • Rewelacyjnie. To były najlepsze czasy. Żal było kończyć tę szkołę – mówi druga z pań. Pierwsza dodaje: klasa była bardzo zgrana, jeden odwiedzał drugiego, wszyscy przyjechali do mnie na wykopki. Tadeusz Sobczak podkreśla, że nie było problemu z wyborem trójki klasowej. Panie rządziły. Maria Orłowska pełniła rolę przewodniczącej.

    W tajemnicy przed nauczycielami

    Był czas nauki, czas pracy, ale i czas rozrywki. Na zabawy jeździli do Chocza czy do Grodziska . W Dobrej Nadziei często odwiedzali knajpę „Pod rogami” . Wszystko w tajemnicy przed nauczycielami. Zdarzało się, że niemal prosto z niedzielnej zabawy szli na… lekcje. Więzi jakie wówczas zbudowali przetrwały do dziś. Dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie. Bawią się, śmieją, a gdy najdzie ich zaduma, zapalają świece i zastanawiają się „Gdzie są chłopcy z tamtych lat?”. Stanisław Podymski gra tę melodię na harmonijce. Robi się nostalgicznie.

    • Jako pierwszy zmarł chyba Leon Trawiński. Adam Czeremcha z Chocza też szybko odszedł – wspomina Tadeusz Sobczak . Z nauczycieli, poza wychowawcą, żyją jeszcze tylko dwie osoby. Profesor Zwierz mieszka w Ostrowie Wlkp., a Jachnik od historii w Pleszewie.

    • Kogo wspominam z największym sentymentem? Teodora Krawczyka, który był naszym pierwszym wychowawcą. Później zrezygnował i przyszedł Stasiu. Był Włodzimierz Puchalski od PO, wuefista Sieradzki, Michnik, który zawsze mówił: masz trójkę, ale na koniec postawisz piwo i na koniec tak rzeczywiście zrobiliśmy – śmieje się Andrzej Kubiak z Jarocina. – Miło wspominam dyrektora Szczotkiewicza. Spotkaliśmy się po latach, od razu mnie poznał – dodaje. Zarówno dyrektor jak i Teodor Krawczyk byli jeszcze obecni w 2010 roku podczas zjazdu, który zorganizowano w nieistniejącej już restauracji Seva.

    Najlepszy czas

    Czas edukacji na Zielonej zgodnie określają jako jeden z najlepszych w życiu, choć przyznają, że czasami można było dostać w łeb. Rozrabiali?

    Różne rzeczy się zdarzały. Potrafiliśmy wymazać niekorzystne oceny z dziennika – mówią z łobuzerskim uśmiech. – Raz wpadliśmy i było niewesoło – przyznają. - Kolegę Leszka Czajczyńskiego szukała milicja, bo skonstruował radiostację i nadawał na całym terenie. Długo nie mogli go namierzyć, ale w końcu im się udało. Była afera – opowiada Tadeusz Sobczak . - Tak, to była bardzo barwna ekipa – mówi z uśmiechem Marek Orłowski . Pan Stanisław bierze harmonijkę do ust i znów słychać melodię „Gdzie są chłopcy z tamtych lat?”.

    Gdzie się podziali chłopcy z tamtych lat, czyli historia jednej klasy

    55 lat po pierwszym spotkaniu. Klasa z wychowawcą Stanisławem Podymskim (drugi z lewej) podczas czerwcowego zjazdu w Gołuchowie

    Do Grodu Żubra przyjechali z bliższych i dalszych zakątków

    Pierwsza połowa lat 70. - uczniowie trzyletniego technikum mechanicznego

    Zjazd klasowy, 2010 rok

    Orkiestra, konkursy i dmuchańce. Tak bawili się na festynie

    Autor bestsellerowej biografii Lewandowskiego gościł w powiecie pleszewskim

    IMGW już wie, jakie będzie lato

    Oszuści znów atakują. Podszyli się pod bank i policjanta

    Wielkie zmiany w wojsku od 1 lipca

    Burza nad powiatem. Strażacy interweniowali w Gołuchowie

    ZALOGUJ SIĘ

    Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

    Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

    Czytaj cały artykuł u źródła — Życie Pleszewa / zPleszewa.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era