
Michał Pińkowski z Konina czwarty rok z rzędu stanął na podium mistrzostw Polski. Tegoroczny sukces miał dla niego szczególny wymiar – były to pierwsze mistrzostwa po śmierci jego ojca, również utytułowanego windsurfera.
Mistrzostwa w klasie Raceboard rozgrywane były w ten weekend na Jeziorze Dzierzgoń w Prabutach. W regatach wystartowało dziewiętnastu zawodników z całego kraju, w tym reprezentant MOSiR Konin Michał Pińkowski. Koninianin czwarty raz z rzędu stanął na podium, zdobywając tym razem srebrny medal i tytuł wicemistrza Polski.
Jak mówi Michał Pińkowski, tegoroczne zawody miały dla niego szczególny wymiar. – Ten mały sukces przyszedł w najwłaściwszym momencie. Po śmierci Taty niemal każdego dnia toczę walkę z własnymi myślami. Jednego dnia obiecuję sobie, że będę kontynuował jego sportowe dziedzictwo, a innego zastanawiam się, czy nie zakończyć tej przygody. Wierzę jednak, że znajdę w sobie siłę, by nie poddać się chwilom zwątpienia i jeszcze przez kilka lat walczyć o jak najlepsze wyniki – mówi koniński windsurfer.
Mistrzem Polski został Maksymilian Wójcik (SKŻ Sopot), wielokrotny mistrz świata i aktualny mistrz świata Masters (40+). Trzecie miejsce zajął Wojciech Melzacki z Gdańska.
– To już czwarty rok z rzędu, kiedy kończę mistrzostwa na drugim miejscu. Nie czuję jednak rozczarowania. Rywalizacja z Maksem to ogromna motywacja i najlepsza możliwa lekcja – obserwując zawodnika tej klasy, sam mogę się rozwijać. Szkoda jedynie, że po pierwszym dniu regat wycofał się Artur Manelski z DKŻ Dobrzyń, również należący do światowej czołówki. Gdyby dotrwał do końca zawodów, walka o medale byłaby jeszcze bardziej zacięta – podkreśla wicemistrz Polski.